Po czym poznać, że jesteś niedorosły?

Polonijne to i owo Series marz 12, 2012 at 5:54 pm

Dionizy był klasycznym ulubieńcem płci pięknej. Fantastycznie przystojny, szarmancki i inteligentny 30-letni mężczyzna posiadał buźkę aniołka oraz jedną wadę: nie dorastał. Był podręcznikowym przykładem Piotrusia Pana rzuconym na mieliznę emigracji, gdzie ów “niedorozwój” – wbrew pozorom – znakomicie mu służył.

Zresztą wszystko zaczęło się właśnie od mielizny, na której Dionizy osadził statek u wybrzeży Afryki, kończąc w ten sposób świetnie zapowiadającą się karierę nawigatora.

Po przybyciu do Kanady i niezdarnych próbach pływania na mniejszych jednostkach, nasz bohater zatrudnił się w dużej fabryce dużych maszyn, gdzie nawet z nudów pisał wnioski racjonalizatorskie, choć właściwie pracował na taśmie. Natomiast w wolnych chwilach pisał wiersze, o których publikację zabiegał w różnych polonijnych gazetach, co nawet się udawało, gdyż – Dionizemu trudno było odmówić, zwłaszcza kobietom.

A te nacierały jak ćmy do latarni. Zwłaszcza gdy stało się jasne, że żona Dionizego stała się jego byłą żoną. Jako przedstawicielka palestry nie była w stanie poradzić sobie z wymagającą profesją, a jednocześnie z wychowywaniem dwójki małych dzieci, z których jednym – jak się słusznie Czytelnik domyśla – był Dionizy.

Na czym polegała jego infantylność? Głównie na zapominaniu, niepunktualności i tumiwisiźmie. Potrafił zostawić samochód na noc przy ulicy z otwartymi na oścież drzwiami. Potrafił “zamrozić” czek z wypłatą z pracy w lodówce, kładąc go tam incydentalnie na kilka dni. Często też zapominał pojawić się w pracy, na co początkowo patrzono przez palce. Kiedy zaczęły się upomnienia, Dionizy ratował się drobnymi kontuzjami, np. łamał sobie palec przy pomocy butelki napełnionej piaskiem, aż wreszcie – obrażony (był delikatny na punkcie krytyki i łatwo się obrażał) za wytykanie mu niesolidności sam zwolnił się z dużej fabryki dużych maszyn (fruwających), która przecież zapewniała mu byt. Gdy nadchodził wieczór, był duszą towarzystwa – z nieodłącznym kielichem wina rozprawiał o swej marynarskiej przeszłości, a opowiadać potrafił barwnie.

Dionizy zawsze powtarzał, że jedynym sposobem na pozbycie się pokus jest pełne podporządkowanie się nim. Skrzyżowanie mimowolnego Don Juana z Bel Ami było osobą, które niewiasty uwielbiały i nienawidziły zarazem. Uwielbiały za czar, łagodność, kontaktowość i talent prawienia komplementów. Nienawidziły za to, że prawił te komplementy każdej z kolei i w zasadzie żadnej nie wyróżniał.

Najgorzej jednak, gdy potrafił zapomnieć, że ta z którą kładzie się dziś wieczorem nie koniecznie jest jego kobietą. To były dla Dionizego szczegóły tak marginalne, że w ogóle nie warto ich rozpamiętywać, a zwłaszcza w kontekście nagannym.

Problem w tym, że sporą część klubu jego sympatyczek stanowiły również mężatki, które znajdowały kontakt poprzez przyjaźnie jakie łączyły Dionizego z ich mężami. Nasz Don Juan nie dbał o dyskrecję, ponieważ, jak zwykł mawiać: “ja przecież nie będę ich legitymował”. Jednak w wyścigu po jego serce na wyłączność zagalopowały się jego własne miłośniczki, a właściwie jedna z nich.

Renata postanowiła pozbyć się konkurencji donosząc dwóm kolegom Dionizego, że ich młode żony wcale nie spędzają tylu godzin na ćwiczeniach w Fitness Club, choć sylwetki im przecie piękniały.

Z niedowierzaniem, ale panowie postanowili to sprawdzić, zastawiając na Dionizego pułapkę, w którą wpadł w ciągu zaledwie paru dni. Baraszkował w bujnej, nigdy nie koszonej trawie (bo i po co?) na otoczonym parkanem podwórku, kiedy spadł pierwszy cios, a potem następny. Pękł nos i dwa żebra, wyleciała perłowa górna jedynka, trzeba było nieszczęśnika wieźć ambulansem do Trillium. Gdy następnego dnia wyszedł, odkrył, że całą karoserię jego mazdy pokrywa niecenzuralne słownictwo po polsku i angielsku (z błędami). Niby policjant pytał o podejrzenia, ale co miał opowiedzieć? Mąż Jasi, Kasi czy Basi?

Opisywana historia miała miejsce około 10 lat temu. Dzisiaj Dionizego nie ma już w Kanadzie. Wyjechał do Nowego Jorku, gdzie prowadzi żywot klasycznego pantoflarza u boku konkubiny Helenki, prowadzącej biznes sprzątania. Nie stał się Dorianem Grayem. Ktoś go spotkał na ulicy i zobaczył cień dawnego amanta: opruszonego siwizną, z krzywym uśmiechem i pretensją do całego świata. Na pytanie czym się zajmuje, odpowiedział:

- Układam krzyżowki.

- Zawodowo?

- Nie, zawodowo to pracuje Helenka…

 

Po czym poznać, że już jesteś dorosły?

Niektórym nie uda się to nigdy. Ale syndrom Piotrusia Pana jest marginalny i nie warto się nim zajmować. Jak jednak poznać, że nie należymy już do pokolenia nastolatków, a raczej do zbioru ludzi “w sile wieku”.

Na stronie www.laugh-of-the-day.com znalazłam 18 cech definiujących naszą dorosłość, oto te najbardziej trafne:

1. Masz więcej żarcia niż piwa w lodówce.

2. O 6.00 rano wstajesz, a nie idziesz do łóżka.

3. Twoja ulubiona piosenka leci w windzie.

4. Oglądasz w TV kanał meteorologiczny.

5. Twoi znajomi rozwodzą się i pobierają, zamiast rzucać i chodzić.

6. Ze 130 dni wakacji przechodzisz na 14.

7. Jeansy i sweter to nie jest już ubiór wyjściowy.

8. To Ty dzwonisz na policję z powodu zbyt głośnej muzyki u sąsiadów.

9. Nie wyobrażasz sobie seksu w wąskim łóżku.

10. Nie wiesz, o której zamykają McDonalda.

11. Ubezpieczenie za samochód spadło, ale Twoje rachunki wzrosły.

12. Spanie na wersalce powoduje u Ciebie ból pleców.

13. Nie ucinasz sobie drzemek od południa do 18.00.

14. Kolacja i film to już całość zamiast początku randki.

15. Do apteki idziesz po środki na przeczyszczenie, a nie po prezerwatywy i test ciążowy.

16. Właściwie to jesz śniadanie w porze śniadania.

17. “Nigdy już się tak nie nachlam” jest zastępowane przez “Nie umiem

już tak pić jak kiedyś”

18. Czytasz tę listę, szukając desperacko jednego punktu, który by Cię nie dotyczył!!!

 

Ilona G.