AGENT ORANGE czyli masowe podtruwanie nieświadomych ludzi

Kanada marz 13, 2012 at 11:01 am

zz agent11Publikacja “The Toronto Star” o stosowaniu przez rząd niebezpiecznego środka chwastobójczego wywołała istną burzę medialną. Chodzi o rewelacje związane z użyciem tzw. Agent Orange, szkodliwego dla zdrowia środka chemicznego stosowanego przez armię USA w Wietnamie. Do niedawna stosowano go na olbrzymią skalę w Kanadzie do odchwaszczania energetycznych linii przesyłowych, poboczy autostrad oraz torów kolejowych. Nawet tam, gdzie w bezpośrednim sąsiedztwie przebiegały pola upraw, rzeki i strumienie czy siedziby ludzkie. Skandal wywołał wszczęcie dochodzenia i szukanie winnych, premier Ontario oskarża rządy konserwatystów o skrywanie afery, a na gorącą rządową linię telefoniczną bez przerwy dzwonią setki telefonów… 

Wietnamski Major Tu Duc Phang podczas walk w Wietnami narażony był na działanie Agent Orange. Po 12 latach jego skóra całkowicie zmieniła barwę na czerwoną, pojawiły się owrzodzenia, wypadły włosy

Wietnamski Major Tu Duc Phang podczas walk w Wietnami narażony był na działanie Agent Orange. Po 12 latach jego skóra całkowicie zmieniła barwę na czerwoną, pojawiły się owrzodzenia, wypadły włosy

Wietnamski poligon
Po raz pierwszy okropieństwa działania herbicydu Agent Orange poznali na własnej skórze (dosłownie, nie w przenośni) Wietnamczycy, podczas wojny w latach 1961-71.

Amerykanie zastosowali go tam na gigantyczną skalę. W sumie wylali na Wietnam ok. 10 mln galonów ciemnobrązowej, oleistej cieczy. Miał to być “trujący napalm” – bojowy środek do zniszczenia upraw roślin spożywczych i paszowych, a także lasów jako potencjalnych miejsc ukrycia żołnierzy Wietkongu.

Agent Orange jest silnym defoliantem. Niszczył rośliny szerokolistne, uprawy warzywne, krzewy i drzewa liściaste. Powodował opadanie liści i usychanie młodych pędów drzew po ok. 3–4 tygodniach. Niższe rośliny obumierały w czasie do kilku dni. Potrafił zniszczyć gumę i powłoki lakiernicze.

Martwe wietnamskie noworodki, zdeformowane w rezultacie kontaktu matek z defoliantem (za książką "Vietnam War Agent Orange" Goro Nakamury.

Martwe wietnamskie noworodki, zdeformowane w rezultacie kontaktu matek z defoliantem (za książką “Vietnam War Agent Orange” Goro Nakamury.

Jak się później okazało herbicyd zawierał TCDD – groźną dioksyną, która ma szkodliwy wpływ na zdrowie ludzi wystawionych na jej działanie. Najczęstsze efekty to charakterystyczne zmiany wyglądu twarzy (szczególnie widoczne u dzieci), deformacje płodów, a także zwiększona podatność na choroby nowotworowe, czy różnego rodzaju upośledzenia oraz niedorozwój. Pojawia się zwiększone ryzyko zachodzenia różnego typu schorzeń, jak rak czy defekty genetyczne.

Oprysk nad Wietnamem

Oprysk nad Wietnamem

Oprysk rządowy

Po wojnie Agent Orange przestał być bronią chemiczną, a miał się okazać najważniejszym sojusznikem człowieka w walce z chwastem. Zwłaszcza takim, który zagraża infrastrukturze, za którą odpowiada rząd. A odpowiada na przykład za dystrybucję energii elektrycznej, więc Ontario Hydro (protoplasta Hydro One) postanowiło z jego pomocą oczyszczać zarastające energetyczne linie przesyłowe. W ciągu 12 lat w Ontario rozpylono tyle chemikaliów, że formując szeroki na 30 metrów dywan mogłyby opasać kulę ziemską.

Oprysk defoliantem w bazie Gagetown w Nowym Brunszwiku

Oprysk defoliantem w bazie Gagetown w Nowym Brunszwiku

Nie tylko Hydro stosowało Agent Orange. W Ontario od lat 50. przez trzy kolejne dekady ministerstwo leśnictwa rozpylało go na ogromnych przestrzeniach terenów państwowych (zwanych tu dobrami królewskimi, Crown Lands). Opryskiwano pobocza dróg i autostrad, a także trakcji kolejowych.

W miesiącach letnich dorabiający studenci oraz pracownicy etatowi wyruszali wzdłuż prowincji z metalowymi cylindrami na grzbietach mordując chwasty i każdą inną roślinność na szlakach o łącznej długości setek tysięcy kilometrów, przecinających również prowincyjne parki i farmerskie pola. Setki galonów herbicydów załadowano również na łaziki terenowe, helikoptery, pojazdy wojskowe, traktory bagienne, a nawet konie, aby tylko dotrzeć do każdej nieporządanej roślinki. Ontario Hydro rozpylało również toksyczną mieszankę na nieużytkach w miastach i wsiach. Sięgali po nią miłośnicy pięknej trawy na prywatnych trawnikach. Nikt się nie wówczas zastanawiał z jakim skutkiem dla ludzi i zwierząt.

Spryskiwanie ręczne

Spryskiwanie ręczne

Nie zabezpieczaliśmy się, bo po co?

Ekipy drwali wycinające niepotrzebne drzewa i krzewy wiedziały, jaki środek chemiczny dostawały do dyspozycji, jednak nie towarzyszyły temu żadne ostrzeżenia. Dziennik “The Toronto Star” dotarł dziś do byłych pracowników Hydro, robotników sezonowych, a nawet menadżerów odpowiedzialnych za program odchwaszczania. Wszyscy zgodnie zeznają, że byli zapewniani, że stosowane herbicydy są absolutnie nieszkodliwe. Jednak zaprzeczają temu ich historie chorobowe w minionych dekadach.

Żeby nakłonić nieufnych farmerów do zgody na rozpylanie na ich ziemiach, niektórzy kierownicy ekip posuwali się do tego, że zanurzali kubek w oleistej cieczy i wypijali łyka. Z czasem farmerzy zaczęli bez obaw sami stosować Agent Orange do walki z chwastami.

- Byliśmy młodymi kawalerami, chcącymi szybko się dorobić – opowiada 64-letni Orval Newton, opryskujący zarośla pod liniami energetycznymi od Parry Sound do Toronto w roku 1967. Zarabiali $2.06 na godzinę, podczas gdy chleb kosztował 25 centów, a galon benzyny 41 centów. – Nie zabezpieczaliśmy się, bo po co? Pod koniec dnia nasza odzież przesiąkała preparatem.

Cztery lata temu u Newtona zdiagnozowano chorobę Parkinsona, jedną z ponad 50 jednostek chorobowych, które amerykański Urząd ds. Weteranów utożsamia ze skutkami oddziałowywania preparatu Agent Orange.

Z kolei 62-letni George Hambley przepracował w końcu lat 70. trzy letnie sezony przy opryskiwaniu buszu w okolicach Kirkland Lake. Masywny ciągnik holował zbiornik z setkami galonów cieczy. Pompa tłoczyła ją pod ciśnieniem przez trzy węże, które obsługiwał wraz z pomocnikami. Twierdzi, że rozpylana mieszanka była tak gęsta, że dławili się nią na przemian. Po kilku latach, wciąż jako młodzieniec, zaczął się uskarżać na drętwienie w palcach stóp, następnie całych kończyn. Wykryto u niego neuropatię, kolejny stan chorobowy uznany w Ameryce za skutek kontaktu z Agent Orange. Gdy miał 30 lat na skórze zaczęły pojawiać się grube, czerwone plamy, które teraz pokrywają trzy czwarte ciała.

Do dziennika “The Toronto Star” zgłosił się również 69-letni Bryan Ostrowski, spryskujący północne Ontario jako nastolatek.

- W bardzo upalne dni chłodziliśmy się polewając nawzajem tym specyfikiem, z oczywistym przyzwoleniem brygadzisty, choć powinno nam dać do myślenia, że coś, co zabija roślinę nie może być obojętne dla człowieka – mówi Ostrowski. – Po dniu pracy rzadko się kąpaliśmy w jeziorze, bo wieczorem czarne muszki zjadły by nas żywcem.

Zaczął uskarżać się na problemy z sercem zanim skończył 20 lat. W wieku 30 lat usunięto mu polipy z jamy nosowej, a kilka lat później przeszedł wszczepienie pierwszych by-passów, implentowano stent.

58-letni Richard Monk spod Parry Sound przypomina sobie, że sprawdzano ich stan zdrowia jedynie poprzez pobieranie próbek moczu, czasem codziennie przez okres dwóch tygodni. Nigdy nie otrzymał wyników tych badań. W 2000 roku u 48-latka wykryto raka pęcherza moczowego.

U wielu ówczesnych pracowników leśnych pojawiły się białe skazy na dłoniach i twarzach. Wiele przypadkowych osób mogło być narażonych na działanie środka, zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, chociażby podczas zbierania jagód, grzybów czy ziół.

– Pracując przy tym preparacie można było stracić co tydzień nową warstwę skóry – twierdzi 75-letni Rodger. Nie skarży się na zdrowie, ale jego najmłodszy syn przyszedł na świat z szóstym palcem u dłoni. - Czy to ma jakiś związek? Trudno powiedzieć, trudno stwierdzić. Większość nie będzie się domagała żadnych odszkodowań, ale chcemy, aby prawda wyszła na jaw.

zz agent6

zz agent1Zakaz po 30 latach

W Kanadzie rząd przestał używać środka w 1979 roku, a więc już wówczas wiedziano o skutkach jakie powoduje. Nie informowano jednak o tym opinii publicznej. Od 1985 Agent Orange jest zakazany w Kanadzie.

Rząd ontaryjski przyznał przed dwoma tygodniami, iż Agent Orange był używany w Ontario przez 30 lat. Środek był na liście preparatów dopuszczonych do obrotu przez rząd federalny. Rząd Ontario podjął w tej sprawie dochodzenie oraz zwrócił się do federalnej minister zdrowia Leony Aglukkaq o podjęcie dochodzenia na szczeblu federalnym.

Z chwilą gdy w Ottawie przyznano, że preparat Agent Orange może z czasem wywoływać różne formy nowotworowe, rząd Ontario otworzył dwa tygodnie temu specjalną informacyjną linię telefoniczną. Odezwały się setki telefonów, w większości od byłych pracowników leśnych i tych, którzy mogli mieć zawodową styczność z zakazanym herbicydem. Niektóre przypadki z miejsca przełączano na rzecznika urzędu Workplace Safety and Insurance Board.

Bombardowani są również liczni lokalni posłowie. Gilles Bisson z okręgu Timmins – James Bay twierdził na podstawie społecznych reakcji, że zjawisko jest znacznie większe, niż możemy sobie wyobrazić.

- Nie mam żadnych wątpliwości, że Agent Orange był w powszechnym użyciu w całym kraju. Z dnia na dzień zjawiają się w moim biurze coraz to nowi pracownicy prowincji, którzy łączą swój dzisiejszy stan zdrowia z kontaktem z preparatem i przeważnie nie bezpodstawnie. Niby rząd zamierza powołać panel ekspertów do rozstrzygnięcia tych kwestii, ale nie zapominajmy, że to ten sam rząd, który dopuszczał preparat do użycia. Raczej powinni zatrudnić kogoś w rodzaju ombudsmana Andre Marina, aby przeprowadził śledztwo – uważa Bisson.

Poseł przytacza przykład grupy ludzi z obozu robotników leśnych spod Matheson w płn. Ontario. Wszyscy pracowali przy opryskiwaniu buszu w latach 60., dziś pozostało ich zaledwie dwóch, podczas gdy resztę w większości pokonał rak.

Odszkodowania

Od lat 80. XX wieku wytoczono kilka procesów firmom, które produkowały Agent Orange – w USA były to między innymi Dow Chemical i słynne Monsanto. W roku 1984 amerykańscy weterani otrzymali 180 mln dolarów odszkodowania. W tym samym roku weterani wojny wietnamskiej z Kanady, Australii i Nowej Zelandii otrzymali pozasądowe rekompensaty.

W roku 1999, 20 tysięcy Koreańczyków Południowych wytoczyło proces przed sądem koreańskim. W styczniu 2006 Koreański Sąd Apelacyjny nakazał Monsanto i Dow Chemical wypłacić 62 miliony dolarów rekompensaty około 6800 osobom. Odszkodowania do tej pory nie dostał żaden mieszkaniec Wietnamu. 10 marca 2005 roku sędzia Jack Weinstein z Brooklyńskiego Sądu Federalnego oddalił sprawę wietnamskich poszkodowanych przez działanie Agent Orange, wytoczoną przeciw koncernom chemicznym, które produkowały defolianty i herbicydy.

W Kanadzie doszło w 2007 roku do przypadku wypłacenia odszkodowań za narażenie zdrowia w związku z użyciem Agent Orange – w bazie wojskowej Gagetown w Nowym Brunszwiku. Rząd Kanady zgodził się wówczas na wypłacenie rekompensat w wysokości ok. 20 tys. dolarów.

Tym razem może być gorąco, gdyż rząd ontaryjski wyraźnie umywa ręce i stając po stronie swojego mieszkańca, pokazuje palcem na Ottawę.

Prawnicy od pozwów zbiorowych już zacierają ręce.

Tomasz  Piwowarek

 Truskaweczko, powiedz przecie, kto posypał DDT cię?


Truskaweczko, powiedz przecie, kto posypał DDT cię?

zz agent10