Koniec pewnej cywilizacji czy zupełnie inna Kanada?

Series marz 17, 2012 at 9:36 pm

Ludność Kanady, złożona z mieszkańców urodzonych poza jej  granicami, przyrasta w takim tempie, że już wkrótce Kanada będzie zupełnie innym krajem.  Takim, w którym biali będą wyraźną “widoczną mniejszością”.

O nadciągającym powoli schyłku zachodniej, łacińskiej cywilizacji mówi się od dawna, ale dopiero od niedawna zaczęły wyć syreny alarmowe… Najpierw w Europie, obecnie w Kanadzie. Wielu mówi wprost: Zbliża się koniec naszej cywilizacji!

 

Dominacja przybyszy

Kanadyjski Urząd Statystyczny opublikował właśnie najnowsze przewidywania co do przyszłości, biorąc pod uwagę wskaźniki wzrostu i inne czynniki demograficzne. Wynika z nich bezsprzecznie, że tuż za horyzontem rodzi się nam “nowa Kanada”: kraj olbrzymiej różnorodności, niepojętej w dotychczasowej historii. Zarówno pod względem odcieni koloru skóry, jak i miejsca pochodzenia, języka czy religii.

Do roku 2031 przynajmniej jeden z czterech mieszkańców Kanady będzie urodzony poza jej granicami. Ponadto, zaledwie połowa populacji w wieku produkcyjnym należeć będzie do rodzin, które przeżyły w Kanadzie przynajmniej trzy generacje. Rozpocznie się dominacja przybyszy!

- Wystarczy spojrzeć na statystyki, aby od razu zrozumieć kto stanowi sedno populacji, kto będzie naszą przyszłością – twierdzi Henry Yu, profesor historii z Uniwersytetu  Kolumbii Brytyjskiej. – Mamy do czynienia z nową Kanadą. Ponieważ większość nowoprzybyłych osiada w dużych miastach, przyszłość i rozwój kraju uzależniona będzie od aglomeracji welkomiejskich.

Prof. Henry Yu

Według wspomnianych statystyk, w ciągu najbliższego 20-lecia mieszkańcy urodzeni poza granicami Kanady przyrastać będą w tempie 4-krotnie szybszym niż urodzeni tutaj. W rezultacie powstanie populacja tak wielce zróżnicowana, jak nigdy wcześniej od czasów Konfederacji czyli od początku państwowości.

- “Nowa Kanada” to “pacyficzna Kanada” – uważa prof. Yu. – czyli nie oparta – jak dawniej – na imigrantach z Europy,  ale na Azjatach, Latyno-Amerykanach i przybyszach z Karaibów, ale przeważnie na tych, którzy dzielą z nami wybrzeża Pacyfiku.

Statistics Canada spodziewa się, że za 20 lat jeden na trzech przybyszy będzie wyznawcą religii nie chrześcijańskiej, która leżała u podstaw powstania cywilizacji zachodniej. Dla ponad trzech czwartych ludności językiem matki nie będzie już angielski ani francuski.

 

Widoczna mniejszość

Richard Day, który jest profesorem socjologii na Queen’s University w Kingston sprzeciwia się używaniu sformułowania “widocznej mniejszości”, jako wyraziście rasistowskiego. – Tak określamy ludzi, którzy właśnie na naszych oczach stają się większością w Toronto czy Vancouver – mówi prof. Day. – Określenie to wynikło z porównania do szablonu “normalnego białego chrześcijanina”, ale takie odniesienia nie mają żadnego już sensu statystycznego. Po prostu już nie odzwierciedlają twarzy Kanady.

Prof. Richard Day

Duże miasta wybierane są do zamieszkania (zamiast prowincji) z konieczności: łatwiejszej komunikacji, dostępu do świątyń, a nawet – jak w przypadku muzułmanów – łatwego dostępu do żywności halal oraz własnej bankowości, zgodnej z zasadami szariatu. W systemie tym m.in. istnieje zakaz lichwy, czyli bogacenia się na skutek pożyczania pieniędzy na wysoki procent (nawiasem mówiąc zakaz ten znajduje się również w Starym Testamencie).

Islam jest obecnie drugą (po bahaizmie) najszybciej rozwijającą się pod względem liczby wiernych dużą religią światową. W najbliższych latach stanie się najszybciej rozwijającą religią w Kanadzie, potrajając liczbę wyznawców. Inne religie nie chrześcijańskie, jak judaizm, buddyzm czy sikhizm podwoją liczbę wiernych, podczas gdy chrześcijanie obniżą z 75% do 65%, oddając powoli palmę pierwszeństwa.

 

Ubywa kościołów, przybywa meczetów 

- Jest ciągle zbyt wiele niedopowiedzeń, jeśli chodzi o napięcia na tle kulturowym i  rasowym w Kanadzie. – twierdzi Tarek Fatah, założyciel Kongresu Muzułmańsko-Kanadyjskiego (CIC). -  Raporty sygnalizują wzrost populacji muzułmańskiej, i temu

Tarek Fatah

zjawisku nie towarzyszy próba udanej integracji w społeczność kanadyjską, a raczej strach wynikający z niedoinformowania. Ludzie chcą uczciwości, są spragnieni szczerości. Musimy w końcu zarzucić pojęcia politycznej poprawności i przestać lękać się mówić o tym.

Pierwszy meczet powstał na kanadyjskiej ziemi już w 1938 roku w Edmonton, w czasach kiedy spis powszechny wykazywał obecność tylko 700 muzułmanów. Przybywać zaczęli w latach 60., kiedy zlikwidowano preferencje imigracyjne dla Europejczyków. Przybywali masowo zewsząd (od Jemenu po Irak czy Bandladesz), ponieważ wielokulturowość kanadyjska nie nastręczała takich problemów jak Europa. Zaczęły powstawać nie tylko światynie ale i media muzułmańskie oraz prężne organizacje społeczne, włącznie z Kongresem Muzułmańsko-Kanadyjskim, który skupia ponad 20 innych organizacji i nie boi się nawet krytykować polityki rządu.

W marcu 2006 roku kongres CIC potępił rząd Harpera za “ślepe posłuszeństwo wobec przywództwa Waszyngtonu oraz wpływowego lobby pro-izraelskiego w obu krajach” i zarzucił mu hipokryzję. Nieuznanie przez Kanadę nowego palestyńskiego rządu i wycofanie się z pomocy dla Hamasu nazwano w kongresie “policzkiem dla tradycyjnych wartości Kanady”. Dwa lata temu kongres wraz z Konfederacją Arabów Kanadyjskich wydał oświadczenie, mówiące że “apartheidowy reżim państwa izraelskiego nasilił swoje ludobójcze zbrodnie przeciwko rdzenej ludności Palestyny”. Przy okazji ogłoszono konkurs wśród kanadyjskiej młodzieży szkolnej na wypracowanie pt.  “Czystka etniczna w Palestynie”.

Organizacje muzułmańskie wyjątkowo starannie dbają o swój wizerunek w mediach i reagują natychmiast na przejawy antyislamskich sentymentów. Tak jak polska nacja dba o to aby w mediach nie ukazywały się błędne sformułowania “polski obóz koncentracyjny”, tak muzułmanie starają się usunąć wszelkie asocjacje religijne ze zbitek pojęciowych. Starają się więc nie dopuścić do tworzenia takich pojęć, jak “islamska partyzanka, islamski milicjant czy islamski terrorysta”. W tym ostatnim przypadku dziennik “The National Post” podniósł rękawicę, niejednokrotnie polemizując z agitatorami z kongresu. M.in. Robert Fulford napisał: “sugerowanie unikania wątków religijnych jest co najmniej śmieszne, skoro właśnie w imię religii popełniane są zbrodnie…”.

W USA 87% meczetów powstało w ciągu ostatniego trzydziestolecia. Islamski ruch społeczny jest duży i zorganizowany, a statystyczny muzułmanin jest lepiej wykształcony niż przeciętny tubylec. W odróżnieniu od grup w Europie, muzułmanie w Ameryce nie daja się zmarginalizować i zepchnąć na boczne tory gdy chodzi o aktywność polityczną. Organizacje polityczne i społeczne współuczestniczą zarówno w dialogu międzyreligijnym, jak i w konsultacjach dla rządu w sytuacjach krytycznych związanych z Bliskim Wschodem. Niektóre, jak American Society of Muslims liczą do 3 mln członków. Są to siły, z którymi każdy polityk musi się liczyć.

Ciekawostką może być takt, że pierwszą muzułmańską organizację w Nowym Jorku założyli w 1907 przybyli z Podlasia polscy Tatarzy.

Meczet w Calgary

W Kanadzie na symbol rosnącej z impetem grupy wyznawców islamu urasta największy tutaj i jeden z największych Ameryce meczet – Baitun Nur w Calgary, należący do reformatorskiego ruchu Ahmadija. Jego przełożony, Sultan Mahmood twierdzi, że drzwi meczetu są zawsze otwarte dla muzułmanów i nie-muzułmanów i że świątynia pełni funkcję odpowiadającą miejskim domom kultury. Jako przykład podaje grupę artystów, którzy korzystali z pomieszczeń światyni czekając na wybudowanie własnego ośrodka. Ze znajdującej się przy meczecie sali gmnastycznej również korzysta wielu okolicznych mieszkańców.

Mahmood przybył do Calgary w 1992 roku z Pakistanu. Twierdzi, że jego meczet wzbogaca społeczność miasta i kraju. – Przyciągamy dobrych ludzi i wszystko co dobre z całego świata. To właśnie wielokulturowość i demograficzna niejednolitość uczyniła Kanadę tak wyjątkowym i jednym z najlepszych miejsc na świecie. Myślę, że takim nadal pozostanie, właśnie z powodu swej różnorakości.

Dyżurny islamożerca 

Daniel Pipes

Kilka lat temu CIC w swoim biuletynie poddał krytyce znanego amerykańskiego neo-konserwatywnego komentatora politycznego Daniela Pipesa, którego nazwał “wielbicielem Hitlera” i zarzucił mu, że niczego bardziej nie pragnie niż “czystka etniczna w celu oczyszczenia Ameryki z Muzułmanów”. Wprawdzie Pipes oddał sprawę do sądu i uzyskał satysfakcję, ale opinia “islamożercy” przy nim została.

Nawiasem mówiąc do Hitlera porównany został nawet prezydent George Bush za akcje po zamachach 11 września. Senator Keith Ellison (pierwszy muzułmanin w Kongresie USA) powiedział, że Bush wykorzystał politycznie atmosferę po zamachach w ten sam sposób jak Hitler po podpaleniu Reichstagu – aby ograniczyć swobody obywatelskie…

Wracając do Daniela Pipesa, ten 60-letni, najbardziej dziś znany krytyk islamu i islamizmu pochodzi z zasymilowanej rodziny polskich Żydów, która w 1939 r. zdołała uciec do USA. Absolwent Harvardu, dr historii arabskiej, posiadł znajomość języka arabskiego i studiował Koran, intensywnie podróżując o Bliskim Wschodzie. Jest autorem, dziennikarzem, założycielem konserwatywnego think-tanku Campus Watch, mającego promować interesy USA w świecie islamu. Jak narazie promuje przede wszystkim izraelską prawicę i tworzy liczne kontrowersje, albowiem poglądy Pikesa na islam budzą jednocześnie aplauz jak i potępienie – w dwóch różnych kulturach.

Jako czołowy “islamofob Ameryki” i “anty-arabski propagandysta” Pipes imponuje swoim adwersarzom znajomością ich kultury, a jednocześnie napiętnowany jest za “mieszanie prawd i nieprawd z propagandą, przekręcanie cytatów i wybiórczych wypowiedzi innych, krytykę opinii wyrwanych z kontekstu”.

Za co najbardziej go nienawidzą? Pipes od dawna akcentuje, że radykalny islam niesie wielkie niebezpieczeństwo dla kultury Zachodu, a umiarkowany niesie nadzieję: – Nie widzi tego większość z nas, ale prawda jest taka, że islam już od dawna wypowiedział i prowadzi wojnę przeciwko Europie i Ameryce – twierdzi Pipes. – Dlatego muzułmanie zatrudnieni w rządzie czy armii stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, a meczety to wylęgarnia bojowników.

Cztery miesiące przed atakiem na nowojorskie wieże, Pipes napisał w “Wall Street Journal”, że Al-Kaida planuje nowe ataki na USA, a irańscy doradcy demonstrują w Libanie jak niszczyć wielkie budynki”. Muzułmanie nienawidzą go, ale też wielu respektuje Pipesa z dwóch różnych powodów, zresztą skrajnie odmiennych.

Pierwszy wyraża tezę, że muzułmanie potrzebują takiego krytyka, aby im otwierał oczy na krytykę kultury terroryzmu (z dala od religii). Drugi zaś najlepiej przejawia się w słowach wydawcy “Muslim World Today”: – On jest jak Kasandra ostrzegająca przed upadkiem Troi. Należy go słuchać. Gdyby nie było Pipesa, nikt w Ameryce nie byłby w stanie nauczyć się rozpoznawać drzemiące zło. Muzułmanie w Ameryce są jak biblijny Samson – złamaliby kolumny świątyni, nawet jeśli miałaby ich przywalić…

 Zderzenie systemów  

Początkowym celem islamu i nauczania proroka Mahometa było połączenie wszystkich ludów arabskich w jedną wielką rodzinę muzułmańską, z czasem rozprzestrzenił się na cały świat. Obecnie liczba muzułmanów na świecie wynosi ok. 1,2 mld.

Muzułmanie w Ameryce najczęściej krytykowani są nie za automatyczne związki z terroryzmem, co jest oczywistym absurdem, ale za opór wobec asymilacji. Za to, że przekonania religijne nie pozwalają im dopasować się do standardów i wartości wykształconych w systemie cywilizacji zachodniej. Mało tego – że przeszkadza to innym, czego przykłady za chwilę.

Kanadę czy USA zbudowali 200 lat temu Anglicy i Francuzi. Przetransferowana z Europy kultura wytworzyła pojęcie państwa, etyki i prawdy. Prawo zostało stworzone na podstawie norm etycznych, dzięki czemu możliwy jest rozwój moralności. Wymogi etyczne ciągle rosną, a wraz z nimi doskonalenie prawa w oparciu o nie. Państwo w cywilizacji łacińskiej nie ingeruje w tworzenie prawa prywatnego. Nadmierna ingerencja państwa jest sprzeczna z zasadami. Prawo państwowe jedynie reguluje stosunki międzyludzkie, zapewniające bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne państwa.

W cywilizacji łacińskiej wolność jednego człowieka jest ograniczona tylko i wyłącznie przez wolność drugiego człowieka. Spośród dóbr materialnych najwyższą wartość posiadają nieruchomości, a w szczególności ziemia. Naturalnym dążeniem jest zapewnienie jak największej liczbie ludzi samodzielności ekonomicznej czyli posiadania własnego warsztatu pracy, dzięki któremu będą w stanie utrzymać siebie i rodzinę. W prawie rodzinnym i małżeńskim w cywilizacji łacińskiej występują wyłącznie małżeństwa monogamiczne, a pozycja rodziny jest zdecydowanie wyższa od pozycji rodu.

Z kolei w islamie, w idealnym państwie muzułmańskim (kalifacie – religia, moralność oraz prawo państwowe są ze sobą nierozerwalnie związane. W praktyce w kręgu kultury islamu tylko niektóre państwa, jak Arabia Saudyjska i Afganistan, zrównały prawo religijne (szariat) z państwowym. W większości pozostałych (np. w Iraku) islam uznawany jest za fundament państwa, zaś Koran za źródło prawa świeckiego. Tylko w niektórych krajach z większością muzułmańską przeprowadzono rozdział religii oraz państwa. Z powyższych powodów w większości państw islamskich nie są respektowane zapisy Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka ONZ dotyczące wolności (obowiązuje zakaz krytyki religii) czy wolności sumienia (zakaz apostazji). Wyjątek stanowi Turcja, gdzie w latach 20. zbudowane zostało państwo laickie, jak również kraje w których obowiązywała kiedyś ideologia marksistowska (np. Albania i Kirgizja).

W 1990 roku państwa islamskie przyjęły Kairską Deklarację Praw Człowieka w Islamie, która jako próba pogodzenia zachodniej idei praw człowieka z teologią islamską pomija kwestie wolności zmiany bądź odrzucenia religii i podkreśla interpretację praw człowieka w duchu prawa islamskiego. Islam np. nakazuje bezwzględne posłuszeństwo władcy i udział w prowadzonych przez niego wojnach.

Czy zatem obywatele tak dwóch odmiennych światów mogą wspólnie egzystować w jednym organiźmie państwowym bez naruszania swoich odmiennych praw i zwyczajów? Rodzących się z dnia na dzień problemów nie ubywa, wręcz przeciwnie, ponieważ przybyszami kierują odmienne priorytety o podłożu religijnym. Mają o tym świadczyć nawet drobne przykłady z codziennego życia, np.:

- taksówkarze muzułmańscy (w Minneapolis) odmawiają usługi pasażerom, którzy mają przy sobie alkohol lub psa – włącznie z psimi przewodnikami niewidomych.

- kasjerzy w sklepach spożywczych odmawiają sprzedaży wieprzowiny.

- szkoły publiczne (w San Diego) wprowadzają w klasach przerwy na modlitwę.

- szkoła publiczna w Chicago rozważała zniesienie ferii bożonarodzeniowych, ponieważ rodzice (około połowy uczniów) oprotestowali świętowanie jako zupełnie obce ich wyznaniu.

Również w Kanadzie wprowadzane zwyczaje wywołują publiczne reakcje. Niedawno burzę wywołał sędzia, który uznał, że muzułmanka (oskarżająca dwóch mężczyzn o napaść seksualną) nie może zeznawać z zasłoniętą twarzą. Sędzia Norris Weisman kazał kobiecie zdjąć zasłonę. – Podstawowe prawo oskarżonych to stanąć twarzą w twarz z powódką – mówił. Według sędziego dowodem, że kobieta może bez problemu zdjąć nikab, jest jej zdjęcie w prawie jazdy z odsłoniętą twarzą. W krajach muzułmańskich kobiety odsłaniają twarz na przykład na granicy. Powódka odpowiada, że zdjęcie zrobiono w zamkniętym pomieszczeniu, a fotografem była kobieta.

- Moja klientka od lat zasłania twarz, to ważna część jej muzułmańskiej tożsamości, która musi zostać uszanowana zgodnie z naszym prawem do wolności religijnej – tłumaczył adwokat David Butt. Teraz sprawę rozpatruje sąd wyższej instancji

Krytycy ustępstw państwa w stronę wyznawców islamu podkreślają niezręczność takich sytuacji, w których ciężar owych ustępstw spada na barki podatnika. Należy do nich m.in. sprawa instalowania rynienek do rytualnej ablucji nóg w łazienkach niektórych uczelni i szkół. Tego rodzaju świadczeń nie doświadczają wyznawcy innych religii, więc krytycy podkreślają, że skoro mają one na celu jedynie zaspokojenie potrzeb określonej grupy religijnej, wówczas pogwałcona jest konsytucyjna gwarancja rozdziału religii od państwa.

Decyduje rozrodczość 

Świat się zmienia, a wraz z nim struktura demograficzna. Kultura globalna, którą odziedziczą nasze dzieci, bedzie zdecydowanie odmienna. Według badań, aby jakakolwiek kultura utrzymała się przez więcej niż 25 lat, wskaźnik narodzin musi wynosić 2.11 dziecka na rodzinę. Jeżeli będzie mniejsza – kultura upadnie!

Z historii wiadomo, że żadna kultura nie zdołała podwyższyć wskaźnika narodzin, jeśli był on na poziomie 1.9. Wskażnik 1.3 uniemożliwia odwrócenie tej tendencji, gdyż zajęłoby to od 80 do 100 lat, a nie istnieje żaden model ekonomiczny, który wytrzymałby ten okres. Inaczej mówiąc: gdy dwie pary rodziców mają po jednym dziecku, jest o połowę mniej dzieci niż rodziców. Jeżeli te dzieci mają jedno dziecko – jest cztery razy mniej wnucząt niż dziadków. Jeżeli tylko milion dzieci urodziło się w 2010 roku, trudno jest mieć 2 mln dorosłych wchodzących w wiek produkcyjny w 2030 roku. Jeżeli kurczy się populacja, w konsekwencji upada również kultura.

W 2007 r. wskaźnik narodzin we Francji wynosił – 1.8, w Anglii – 1.6, w Grecji i Niemczech – 1.3, w Polsce – 1.26, we Włoszech  – 1.2, w Hiszpanii – 1.1. W całej Unii Europejskiej, w 31 jej krajach, wskaźnik narodzin wynosi 1.38. Badania historyczne mówią nam, że tych liczb nie da się odwrócić. Jest tylko kwestią czasu, kiedy Europa, Kanada, Australia i Ameryka jakie znamy – przestaną istnieć.

Ale populacja wyżej wymienionych krajów nie zmniejsza się. Głównie dzięki imigracji islamskiej. Z całego wzrostu populacji w Europie od 10 lat, aż 90% była spowodowana imigracją islamską. Porównując z powyższymi, odpowiedni wskaźnik narodzin w rodzinach muzułmańskich wynosi we Francji – 8.1. Już teraz na południu kraju jest więcej meczetów niż kościołów, a 30% dzieci w wieku do lat 20 to muzułmanie. W dużych miastach, takich jak Paryż, Marsylia czy Nicea ten wskaźnik urasta do 45%. Do 2027 roku jeden na pięciu Francuzów będzie muzułmaninem. W ciągu zaledwie 37 lat Francja stanie się republiką islamską.

W ciągu ostatnich 30 lat populacja muzułmanów w Wielkiej Brytanii wrosła 30-krotnie: z 82 tysięcy do 2.5 mln. Jest tam ponad tysiąc meczetów, z których wiele było kiedyś kościołami.

W Holandii 50% wszystkich noworodków to dzieci muzułmanów. W ciągu niespełna 15 lat połowa populacji Holandii będzie muzułmańska. W Rosji jest ponad 23 mln muzułmanów: to 1/5 Rosjan. W ciągu kilku lat 40% całej rosyjskiej armii będzie muzułmańska. W dzisiejszej Belgii muzułmanami jest 25% populacji i 50% wszystkich noworodków. Rząd Belgii oświadczył, że do roku 2025 co trzecie dziecko europejskie będzie rodziło się w rodzinach muzułmańskich. To już za 15 lat.

Rząd niemiecki, który pierwszy o tym zaczął mówić, wydał oświadczenie: “Spadek niemieckiej populacji nie może już być powstrzymany. Jego spiralny spadek nie może być odwrócony. Będzie to muzułmański kraj do 2050 roku.

Nieżyjący przywódca Libii, Muamar Kadaffi powiedział: “Są znaki, że Allach da zwycięstwo islamowi w Europie. Bez użycia mieczy, bez broni, bez podboju. Nie potrzebujemy terrorystów, samobójców z materiałami wybuchowymi. Ponad 50 mln muzułmanów w Europie zmieni ją w kontynent muzułmański w ciągu kilku dekad”. Obecnie w Europie jest ponad 52 mln muzułmanów. Według rządu niemieckiego w ciągu następnych 18 lat osiągnie ona 104 mln.

W Kanadzie sytuacja przedstawia się nieomal identycznie. Obecny wskaźnik urodzin wynosi 1.6, podobnie jak w USA. Prawie 4 punkty poniżej granicy (2.11) potrzebnej do podtrzymania kultury, która ten kraj zbudowała. Islam jest tu najszybciej rozwijającą się religią. Między 2001 a 2006 rokiem populacja Kanady wzrosła o 1.6 mln ludzi, z czego 1.2 mln stanowią imigranci.

Kilka lat temu w Chicago odbyło się spotkanie 24 organizacji islamskich. Materiały z tego spotkania szczegółowo przedstawiają ich plany “ewangelizacji” Ameryki: m.in. przez prasę, politykę, edukację… Mówią: Musimy przygotować się na sytuację, że w ciągu 30 lat będzie nas 50 mln.

Kościół Katolicki ogłosił niedawno, że islam właśnie wyprzedził go pod względem liczebności wyznawców. Niektóre badania pokazują, że przy obecnym wskaźniku rozwoju islam w ciągu 5-7 lat będzie dominującą religią na świecie.

Czy to rzeczywiście początek końca naszej cywilizacji? Być może. W dziejach rodzaju ludzkiego, pojawianie, się, wypieranie i zanikanie kultur to przecież nic nowego, o czym zaświadcza najprostszy atlas historyczny. Nie zapominajmy tak łatwo, że podbój Ameryki przez europejskich osadników również położył kres kulturom tubylczym.

Jak zwykł mawiać Stanisław Jerzy Lec: Historia to zbiór faktów, które nie musiały zajść, ale zaszły.

Historia lubi się powtarzać.

Albo:

التاريخ يعيد نفسه.

Tom Birbojler

 

Cywilizacyjny zgrzyt przy każdej okazji