UCMAS – Liczydła w głowie

Series Z wizytą w... marz 18, 2012 at 12:55 am

zz ucmas2O prywatnych szkołach UCMAS (Universal Concept of Mental Arithmetic System) słyszało niewielu z nas, choć działają na świecie w 42 krajach, a w Kanadzie istnieją od prawie 20 lat. Jest ich w całym kraju tylko 35, lecz najwięcej w GTA. Ich statutowym celem jest mentalne rozwijanie podstawowych zdolności matematycznych dzieci w wieku 4-13 lat choć to tylko połowa prawdy i pozornie brzmi to zawile. W rzeczywistości dzięki swym programom szkoła zapewnia nie tylko radykalną poprawę wyników nauczania w tradycyjnej szkole, ale również wyławianie geniuszu, który gdzie indziej może zostać nierozpoznany.

Służą temu oryginalne programy oraz… zapomniane liczydła.

Luciana Galli

Luciana Galli

Z Lucianą Galli, rzeczniczką prasową niezwykłej sieci szkół matematycznych UCMAS Canada rozmawia Tomasz Piwowarek

 - 17 kwietnia na terenie International Centre w Mississaudze odbędzie się szósty z rzędu ogólnokanadyjski konkurs umiejętności matematycznych organizowany przez UCMAS. Podobno jest to niezwykłe widowisko. Dlaczego?

- Ponieważ zjawia się na nim ponad tysiąc dzieci, które szokują swoją umiejętnością liczenia i rozwiązywania zadań wyłącznie przy pomocy umysłu lub liczydeł. W określonym, krótkim czasie, na przykład 200 zadań w 8 minut, dokonują błyskawicznych kalkulacji. Niektórzy dodają w pamięci 10 liczb z prędkością szybszą niż z pomocą kalkulatora. To trochę sprawia wrażenie kuglarstwa ale jest dość widowiskowe, więc wręczenie nagród przyciąga mnóstwo widzów i media.

- Napiszemy o tym, kiedy konkurs się odbędzie, natomiast teraz chciałbym zapytać o owe liczydła. Jest to bowiem jedyne narzędzie,  jakie czasem mają do dyspozycji wasi uczniowie.  Zapomniane przez współczesny świat liczydło, które ja ledwo pamiętam z dzieciństwa spełnia jednak istotną rolę w waszych szkołach?

- Podstawową. Ciężko sobie wyobrazić liczenie bez numerów, ale były kiedyś czasy, kiedy pisane cyfry nie istniały, a mimo to liczono. Japońskie liczydło zwane “soroban” używane było jako kalkulator już ponad 1500 lat przed naszą erą ale do dzisiaj nie wyszło z użycia w społecznościach azjatyckich. Faktycznie jednak, my nie używamy go w procesie liczenia, ale raczej jako pomoc w wizualizacji numerów na bazie systemu dziesiętnego w połączeniu z kalkulacją logiczną. Liczydło w tej wstępnej fazie tylko pomaga rozszerzyć zdolności arytmetyczne. Przy odpowiednich z nim ćwiczeniach i odrobinie dyscypliny, nasz uczeń w ciągu sekund sam wydedukuje wynik mnożenia na przykład dwóch liczb 4-cyfrowych, a nawet 10-cyfrowych. Mówię “wydedukuje”, ponieważ na pewnym etapie bez widocznego wysiłku intelektualnego robi to mentalnie. Jest to efektowne ale znacznie bardziej istotne jest to, że dziecko niejako przy okazji niesłychanie rozwija inne zdolności, które określamy ogólnie jako “program rozwoju całego mózgu”.

- To brzmi dość tajemniczo.

- Bo jest to pojęcie mentalne, prawie holistyczne. Mówiąc najprościej, dziecko nie tylko nabiera pewności siebie na niwie matematyki ale także rozszerza swe myślenie intuicyjne, poprawia umiejętność rozwiązywania problemów, kreatywność. A także cierpliwość. No i koncentrację, z którą – jak wiemy – u wielu młodych osób nie jest najlepiej.

- Czyli, jeśli dobrze rozumiem – po upływie pewnego czasu fizyczne liczydło jest wyeliminowane w głowie dziecka na rzecz liczydła iluzorycznego?

- Raczej wirtualnego. To właśnie określamy jako matematykę mentalną: po pewnym czasie odstawiamy fizyczne liczydło, a dziecko zaczyna je wizualizować w głowie – stosuje umysłowo zasady liczydła, widzi jego elementy ale bez pomocy samego narzędzia.

- Wie Pani, dla kogoś takiego jak ja, któremu co rok groziło nie zdanie do następnej klasy z powodu matematyki, to wszystko brzmi podobnie jak wykład z fizyki jądrowej.

Międzynarodowy konkurs umiejętności matematycznych UCMAS

Międzynarodowy konkurs umiejętności matematycznych UCMAS

- Pana trochę eliminuje wiek ale dziecięce umysły są świeże, chłonne, nie obciążone i niezwykle otwarte na rzeczy, które starszym wydają się niemożliwe. W szerszym kontekście nasze dzieci dość szybko absorbują ogólny koncept matematyki, co okaże się niesłychanie istotne i pomocne w ich dalszej edukacji czy to w szkole średniej czy na studiach. I to nie tylko przy rachunkach, również przy nauce języka czy czegokolwiek. Nie wspominając o tym, że dzieci nabierają większej pewności siebie gdy czują, że są tak sprawne, że imponują swym rówieśnikom. Zaczyna się od tego, że nie muszą się w ogóle zastanawiać ile wynosi podatek od ceny batona, który właśnie kupują w sklepie. Matematyka schodzi na dalsze tło, a na pierwszy plan wchodzi stymulacja mózgu, jego większa od przeciętnej sprawność. Nieco podobny ale inaczej uzyskiwany efekt daje naszym mózgom nauka gry na instrumencie.

- Mówią o was “szkoła wyłapywania geniuszy”.

- To prawda. Nie każdy młody człowiek będzie geniuszem, ale my uważamy że każdy może być. Często nie jest nim z winy rodziców, bo nie rozpoznali na czas jego ukrytych dyspozycji. My je wychwycimy dość szybko. To niekoniecznie musi być kalkulator w mózgu ale na przykład nadzwyczajna zdolność zapamiętywania. Nie tylko stu numerów telefonicznych do znajomych, ale również partii materiału do nauki z zupełnie innych przedmiotów szkolnych.

Naukowcy dawno już odkryli, że pamięć nie utrwala się za długo w lewej półkuli mózgu, ale wizerunek zarejestrowany przez prawą półkulę może pozostać tam na zawsze. Stymulowanie prawej półkuli arytmetyką mentalną przy odpowiedniej czujności wzroku, słuchu i dotyku rąk powoduje jednoczesną zdolność magazynowania informacji i ich odzyskiwania.

- Wyobraźnia młodego człowieka też na tym zyskuje?

- Oczywiście. Jak mawiał Albert Einstein, wyobraźnia jest nawet ważniejsza niż wiedza, bo jest głównym źródłem wiedzy jeszcze nie odkrytej.

- Nie da się o was powiedzieć, że jesteście po prostu korepetytorami?

- Bo nie jesteśmy. I nie pomagamy odrabiać lekcji domowych. Przyjmujemy również dzieci, które mają kłopoty z matematyką, ale głównie po to, aby zrozumiały jej ideę, bo to jest właściwa droga. Skupiamy się na gimnastyce ich prawych półkul. Kiedy nabędą pewności siebie, a to przychodzi dość szybko, może się okazać, że przyczyna awersji leżała gdzieś indziej. Po sześciu miesiącach widać przeogromne zmiany, brak obciążeń, zapał, pewność siebie. To jest efekt uboczny matematyki mentalnej, ale jak szalenie ważny dla dziecka.

- Gdzie znajdują się wasze szkoły?

- Najłatwiej je odszukać przez stronę internetową www.ucmas.ca. W Mississaudze nie ma problemu – jest ich aż jedenaście, cztery w Brampton, dwie w Etobicoke, w Oakville na razie jedna. Co pewien czas organizujemy ogólnodostępne sesje informacyjne połączone z demonstracją. Muszę się pochwalić, że aż 70% widzów-uczestników staje się naszymi klientami.

- Jak często odbywają się zajęcia i jaki jest ich koszt?

- Dwugodzinna sesja raz w tygodniu, do wyboru – w środku tygodnia lub w weekend na jednym z dziesięciu poziomów zaawansowania. Koszt miesięczny to około 100 dolarów, więc sądzę, że na kieszeń każdego rodzica.

- Zadajecie prace domowe?

-  Tak, ćwiczenia, które muszą być wykonywane codziennie, na początku przez około 10 minut. Sesja daje ogólne pojęcie, ale ćwiczenia są najważniejsze. Nie są uciążliwe, muszę powiedzieć, że sprawiają dzieciom frajdę.

- A jak wygląda taka sesja? Dzieci przychodzą do klasy, siadają przed tablicą i co dalej?

- Podobnie jak w każdej szkole mają przed sobą nauczyciela tyle, że z wielkim liczydłem. Każdy uczeń dostaje plecak, którego zawartością jest małe liczydło i podkoszulek firmowy jako “mundurek” oraz dwie książki – jedną do zajęć lekcyjnych i jedną do ćwiczeń w domu. Reszta w sensie edukacyjnym, pedagogicznym, aktywnościowym uzależniona jest od wieku (ale nie niższego niż 4 latka) i od jednego z 10 wymienionych poziomów. Każdy z nich zajmuje 3-4 miesiące nauki, podczas której używamy najróżniejszych metod nauczania, jak np. fiszki (flash cards), specjalne dyktanda (jumbled dictation), szybkie pisanie i ćwiczenia z wizualizacji. No i wymagamy krótkiego, ale codziennego ćwiczenia w domu.

- Są wśród waszych uczniów polskie dzieci?

- Owszem, wiele.

- Jak sobie radzą?

- Świetnie! A u polskich rodziców, a nawet u dziadków, wyczuwa się motywację. Wielu z nich uważa, że tutejszy system edukacyjny jest uboższy w porównaniu z tym, czego sami doświadczyli w Polsce. Przez to dają odczuć, że sami muszą zapewnić dzieciom lepszy poziom wykształcenia, bo chcą je lepiej wyposażyć do życia w świecie o tak silnej konkurencji.

- A pani dzieci skorzystały?

- O tak, podam przykład mojego syna, który zaczął szkołę UCMAS w wieku 8 lub 9 lat, mimo iż świetnie sobie radził z matematyką. Ktoś mi wtedy doradził tę szkołę, a ja chciałam żeby jej spróbował ze względu na poprawę koncentracji uwagi. Początkowo mu się w ogóle nie podobało, bo po co miał siedzieć dwie godziny w klasie skoro radził sobie z rachunkami. Więc zawarliśmy umowę. Powiedziałam, że program trwa 3 miesiące i nie chcę żeby cokolwiek zaczynał i kończył w połowie – a po skończeniu pierwszego poziomu ma prawo sam zadecydować co dalej. Chyba po dwóch miesiącach coś kliknęło w jego głowie. Może zyskał nowych przyjaciół, a może po prostu zauważył, że staje się doskonalszy, że zaczyna mieć lepsze stopnie w szkole i to było dla niego “cool”. Tak czy owak zaliczył aż osiem poziomów UCMAS, a wkrótce ze świetnymi wynikami przejdzie do szkoły średniej.

- Ostatnie pytanie: 155 pomnożone przez 188?

- (śmiech) Nie dam rady! To nie jest szkoła dla dorosłych.

Rozmawiał Tomasz Piwowarek

 

Kontakt ze szkołą: 1-877-UCMAS-90

www.ucmas.ca