Dlaczego droga benzyna?

Series marz 18, 2012 at 9:10 pm

Ostatni, gwałtowny wzrost cen benzyny spowodował reakcję rządu Kanady, nota bene poważnego beneficjenta z tytułu nałożonych na paliwo podatków. Minister przemysłu Tony Clement zwrócił się do największych przedsiębiorstw obrotu paliwami (rafinerie, dystrybutorzy i sprzedacy) o wytłumaczenie przyczyn tego stanu rzeczy. Wezwał ich nawet do Ottawy.

- Nikt nie jest w stanie mi wytłumaczyć, skąd biorą się te ceny – powiedział Clement. – Jakie są czynniki wewnątrzkrajowe, a jakie zewnętrzne, światowe. Pierwszym krokiem do zrozumienia jest odpowiedzenie na kilka podstawowych pytań.

Na zaiprowizowanej konferencji prasowej pod torontońskim domem ministra, Clement oświadczył, że rząd doskonale zdaje sobie sprawę jak wysoka cena benzyny wpływa na portfele Kanadyjczyków. W związku z tym rząd powołał specjalną komisję do zbadania „tego kompleksowego problemu i chce uzyskać odpowiedzi od decydentów rynku paliwowego”.

Konferencja pod domem ministra Clementa

Jednakże nie bardzo wiadomo kiedy takie spotkanie miałoby się odbyć. Prawdopodobnie nie ma na to szans przed wznowieniem prac nowego Parlamentu, a to oznacza, że odpowiedzi na zadane pytania możemy jeszcze oczekiwać miesiącami.

 

Rachunki nie zgadzają się

Aktywność naszego ministra Clementa wynika – co sam przyznał – z olbrzymiej ilości telefonów i e-maili, jakimi zasypują go zaniepokojeni mieszkańcy Kanady. On sam przyznaje, że „rachunki nie zgadzają się”: – W ubiegłym roku, gdy cena za baryłkę ropy wynosiła około $140, płaciliśmy na stacjach około $1.35-$1.37 za litr. Obecnie ta sama baryłka kosztuje $98, a cena za litr podskoczyła do $1.41.

Faktycznie w ostatnich dwóch dniach benzyna „staniała” poniżej $1.30 za litr, jednak skoro nad zagadką jej podrożenia zastanawia się sam minister, trudno się dziwić, że robi to zwykły obywatel. Tłumaczy to jednak Dan McTeague – były poseł, zawsze wyczulony na koszty paliwa, określany mianem cenionego „gas-price watcher”:

- Dlaczego mimo spadku ceny ropy paliwo na stacjach jest droższe? Otóż zarówno koncerny naftowe jak detaliści wykorzystują korektę na rynku ropy do podnoszenia swoich marż, które jeszcze kilka miesięcy temu zaniżały. Dzięki temu koncerny mogą notować zyski – tłumaczy McTeague. -  Podwyższenie marż ma kilka powodów, m.in. jest powiązane z rekompensowaniem sobie sytuacji sprzed kilku miesięcy, kiedy długie tygodnie sztucznie utrzymywano niższą cenę. Obniżkom marż nie sprzyja postępowanie największych graczy na rynku, nikt bowiem nie zamierza obniżać marż, jeśli konkurenci również nie zamierzają tego robić, a nikt pierwszy nie chce wyjść z inicjatywą. Skoro pokonano już pewną psychologiczną barierę, np. $1.41, to kierowcy i tak będą musieli tankować – niezależnie od ceny. Obecnie kolejne podwyżki nie obniżają już popytu na paliwa, a pozwalają maksymalizować zyski. Niestety mimo niższych cen na światowych rynkach, nie należy się spodziewać rychłych obniżek na stacjach. Zasada jest taka, że jeśli ceny ropy idą w górę, kierowcy mogą spodziewać się niemal natychmiastowych podwyżek na stacjach, jeśli jednak mamy do czynienia z obniżką cen ropy na światowych rynkach, ceny na stacjach spadają bardzo powoli. Zdarza się, że stacje dokonują korekty w swoich cennikach dopiero po tygodniu od obniżek na światowym rynku ropy. Jedno jest pewne: rząd nie zamierza ulżyć obywatelom poprzez ograniczenie swoich podatków nakładanych na paliwo.  Rozsądnym posunięciem ze strony państwa byłby rabat na GST nakładany wówczas, gdy ceny idą ostro w górę.

 

Wytrzymamy do $1.50

McTeague ostrzega kierowców, aby nie ulegali euforii okresowymi obniżkami cen. Raczej nawołuje wówczas do napełniania baków do pełna, gdyż kolejny dzień przyniesie mniej miłą niespodziankę.

Już w ubiegłym roku badano „wytrzymałość” Kanadyjczyków na drożejące ceny benzyny. Sondaże wykazały wówczas, że społeczeństwo jest w stanie tolerować spokojnie i wytrzymać wzrost do pułapu $1.50 ale już po przekroczeniu granicy $1.75 mogą się zacząć dziać „rzeczy nieprzywidywalne”, z niepokojami społecznymi włącznie.

Zapytany o własną opinię, McTeague uważa, że za podwyżkami m.in. mogą stać powodzie na terenie kluczowych rafinerii:

- Wygląda na to, że rynek przybiera zły kierunek, co może być przyczyną wylewania rzeki Old Man i spodziewanych powodzi. Może to poważnie wpłynąć na pracę wielu potężnych rafinerii w delcie Mississippi.

Specjalista ds. energii w The Kent Group, Jason Parent, twierdzi, że zawsze kiedy zagrożone są dostawy surowca, tak jak teraz – na stacjach benzynowych możemy spodziewać się znaczących wahań cenowych nawet w ciągu tego samego dnia.

 

Benzyna i polityka

W obliczu nadchodzących wyborów prowincyjnych 6 października, szefowie opozycji zgodnie zapowiadali, że wpłyną na obniżenie cen, podczas gdy liberalny rząd Daltona McGuinty uważa, że to nie należy do jego kompetycji.

Przywódca ontaryjskich Konserwatystów Tim Hudak obiecał mieszkańcom Ontario „ulgę przy dystrybutorach” ale nie mógł zdradzić bliższych szczegółów.

Z kolei przywódczyni NDP Andrea Horwath obwiniała wprowadzenie przez premiera McGuinty podatku HST jako jedną z ważniejszych przyczyn drogich cen. Jej zdaniem HST podraża każdy litr benzyny o 10 procent.

Na powyższe zarzuty odpowiedział prowincyjny minister finansów Dwight Duncan, który zaznaczył, że Ottawa może znacznie bardziej kontrolować ceny niż prowincja.

- Chciałbym podkreślić, że zaistniał zarówno światowy, jak i kanadyjski fenomen – powiedział Dwight. – I proszę zauważyć, że pomiędzy lipcem ubiegłego roku, a marcem obecnego ceny w Toronto wzrosły o 17.1%, podczas gdy w Montrealu aż o 24.1%. W innych prowincjach też było drożej niż u nas: 21.7% w Edmonton, 21.3% w Calgary, a w Stanach Zjednoczonych ponad 30.5%.

 

Prezydent kontra droga benzyna

Tymczasem prezydent USA Barack Obama, pod presją Republikanów i opinii publicznej, ogłosił nowe środki, które pozwolą zwiększyć krajowe wydobycie ropy i obniżyć ceny benzyny. Chodzi głównie o sprzedaż nowych licencji z National Petroleum Reserve na wydobycie na Alasce i w Zatoce Meksykańskiej. Prezydent z Partii Demokratycznej stara się zmniejszyć krajowe zużycie paliw i promować odnawialne źródła energii, jednocześnie koncentruje się na krajowym wydobyciu ropy i gazu, którego zwiększenia domagają się Republikanie.

Nowe środki mają w długim okresie pomóc zmniejszyć amerykańskie zużycie importowanej ropy. Obama przyznał jednak, że nie spowodują natychmiastowego zmniejszenia cen benzyny, sięgających w niektórych częściach kraju 4 dol. za galon.

Krajowa Rezerwa Ropy na Alasce to obszar liczący 23 mln akrów (ok. 9 mln ha) pierwotnie wyznaczony w 1923 roku na źródło ropy dla amerykańskiej armii. Znajduje się w pobliżu parku narodowego Arctic National Wildlife Refuge, który administracja George’a W. Busha chciała udostępnić do eksploatacji wbrew obiekcjom ekologów.

Biały Dom nadal stanowczo sprzeciwia się wierceniom w tej arktycznej ostoi. Jednak rosnące ceny ropy sprawiły, że opłacalne stało się wydobycie większej ilości tego surowca na obszarze samej Krajowej Rezerwy Ropy.

Prezydent Obama oświadczył, że departament spraw wewnętrznych przedłuży czas obowiązywania pozwoleń, które zostały dotknięte tym zakazem, by zrekompensować firmom straty i dać im więcej czasu na spełnienie wymogów bezpieczeństwa. Było to jedno z żądań Republikanów.

Niejako przy okazji prezydent USA zapowiedział zbadanie przyczyn rosnących gwałtownie cen. Chce sprawdzić, czy spekulanci nie dorabiają się kosztem milionów zwykłych Amerykanów, którzy coraz dotkliwej odczuwają podwyżki. Podczas wizyty w Reno, w stanie Nevada, gdzie prezydent zbierał fundusze na swoją kampanię wyborczą, Obama poinformował o powołaniu specjalnego zespołu, którego zadaniem będzie ustalenie czy gwałtowny wzrost cen nie jest wynikiem działania spekulantów. Zadania tego podejmą się przedstawiciele Departamentu Sprawiedliwości.

Jednak prokurator generalny Eric Holder wykazał zdecydowanie mniej entuzjazmu w śledzeniu ewentualnych spekulantów i oszustów, i stwierdził, że niewiele da się w tej sprawie zrobić. Holder uważa, że za wzrostem cen paliwa stoją najzwyczajniej prawa wolnnego rynku, a w tym wypadku zależność podaży od popytu oraz wydarzenia na Środkowym Wschodzie.

 

Witajcie w świecie globalizacji!

Ankieta przeprowadzona przez dziennik „The Toronto Sun” wykazała, że 39% respondentów uważa, że droższa benzyna horrendalnie wpływa na ich budżet domowy. 45% zapytanych potwierdza, że nie ma innego wyjścia jak radykalne obcięcie wydatków. W skali społecznej wywołuje to spadek konsumpcji. A ponieważ wzrost cen paliwa wywołuje nieomal automatyczne podrożenie cen dóbr i usług, wspomniana konsumpcja społeczna ulega jeszcze poważniejszemu obniżeniu.

Jedna trzecia ankietowanych stwierdziła, że szuka sposobów na radykalne ograniczenie jazdy samochodem, podczas gdy aż 4% zapytanych odważnie zapytała swych przełożonych, czy otrzymają zgodę na… pracę z domu.

Prawie jedna czwarta zapytanych odpowiedziała, że była zmuszona do zmiany planów wakacyjnych lub wręcz z nich zrezygnować.

Oto niektóre komentarze przepytywanych Kanadyjczyków, złożone w rubryce „wolne wnioski”:

- Nie da się nic zrobić? Nieprawda! Oto co możemy: 1. Przestać jeździć do Ottawy na Festiwal Tulipanów podczas Victoria Day. Niech to miasto opustoszeje! 2. Słać listy do posłów i uświadamiać ich o naszej złości. 3. Organizować lokalne protesty. 4. Nalewać maleńkie ilości paliwa płacąc kartą kredytową – niech stacje odczują to płacąc opłaty administracyjne.

- Dyskusję z producentami rząd powinien zacząć przy cenie $0.90, a nie teraz.

- Ciągle słyszymy hasło „buy Canadian”, ale rząd kupuje ropę w najdalszych krańcach świata. Przerabiamy ją na benzynę w kraju, ale nie jesteśmy w stanie zredukować kosztów przez korzystanie ze swoich własnych złóż. Przecież jesteśmy Arabią Saudyjską Ameryki Północnej. O co tutaj chodzi?

- Gdy słyszymy o wzroście cen ropy na światowych rynkach, efekt widzimy na stacjach następnego dnia. A gdy słyszymy, że ropa spada, wówczas na efekt czekamy tygodniami. Kiedy wreszcie rząd zacznie pomagać swoim wyborcom?

- Od dawna moglibyśmy jeździć na gazie za 50 centów za litr i przy zerowej emisji, gdyby nie przeszkody polityczne. No bo z pewnością nie technologiczne.

- Witajcie w świecie globalizacji! Najlepsze dopiero przed nami.

 

Bojkot

Konsumenci biorą sprawy w swojej ręce i przy pomocy internetowych portali społęcznościowych i poczty zawiązują rozmaite akcje solidarnościowe. Na przykład nakłaniają do nie napełniania benzyny określonego dnia miesiąca, co jednak w istocie na niewiele się zdaje.

Jeden z ciekawszych pomysłów rozsiewa po internecie były konsultant Coca-Coli, który uważa, że najlepszy skutek zostanie odniesiony wówczas, gdy kierowcy zaczną kompletnie ignorować dwie największe firmy paliwowe, jakimi są Esso oraz PetroCanada/Sunoco, które prawie monopolizują nasz rynek.

Kiedy firmy te odczują, że są pomijane i nie mają obrotów, bo kierowcy tankują gdzie indziej, wówczas zaczną stosować ceny konkurencjne. Aby im dorównać reszta paliwowej branży również będzie musiała opuścić poprzeczkę. I w ten sposób osiągniemy obniżkę.

 

Tom Birbojler

O sposobach zaoszczędzenia na benzynie – (tutaj)

 

 

 

 

 

+FOTOSY:

Konferencja pod domem ministra Clementa

paliwo1

benzynka1 benzynka 2 itd do wyboru