Wojna o krainę mrozu czyli czyja będzie Północ?

Kanada Series marz 18, 2012 at 5:46 pm

 

Kanadyjska baza wojskowa w Alert

Kanadyjska baza wojskowa w Alert

Kanadyjska osada Alert  to najbardziej wysunięty na północ punkt na Ziemi trwale zamieszkany przez ludzi. Śnieg trzyma się tu przez 10 miesięcy, od października do lutego jest tam wyłącznie ciemno (słońce nie wschodzi). Od marca do września wyłącznie jasno (słońce nie zachodzi). Rekordowa temperatura na zewnątrz dochodzi do -70 stopni. Zimowe śnieżyce potrafią skutecznie sparaliżować każdą komunikację. Do tego stopnia, że kiedy kilka mil od lotniska rozbił się wojskowy samolot prowiantowy w 1991 roku, z akcją ratunkową wyruszono dopiero wiele godzin później. 

Alert leży tylko 817 km od bieguna północnego. Na stałe mieszka tam wprawdzie tylko pięciu Inuitów, ale baza wojskowo-naukowa CFS Alert liczy kilkuset pozostałych mieszkańców. Dzisiaj jest to najważniejszy dowód kanadyjskiej obecności na północy tego olbrzymiego kraju.  Kraju, o którym złośliwi mawiają, że nie ma południa. Kraju, którego skute lodem, odpychające srogością rubieże – w obliczu globalnego ocieplenia klimatu – zaczynają wydawać się coraz bardziej smakowitym kąskiem dla pobliskich mocarstw.

Czy Kanada zdoła je obronić i zatrzymać dla siebie?

Wbrew pozorom nie jest to bezzasadne pytanie…

zz polnoc7


Czyja jest Północ?

Arktyka otaczająca biegun północny ma niejednocznie określone granice.  Według definicji klimatyczno-ekologicznej granicę wyznacza lipcowa izoterma +10 °C, która w przybliżeniu pokrywa się również z północną granicą wegetacji drzew. Według innej, Arktykę ogranicza koło podbiegunowe północne, co jednak sprawia, że w jej obrębie znajdują się również duże obszary Norwegii i Szwecji o dość umiarkowanym klimacie. Arktyka obejmuje część Rosji, Kanady, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Alaskę (Stany Zjednoczone), Grenlandię (terytorium duńskie), Islandię oraz Ocean Arktyczny.

Już rzut oka na mapę wystarczy aby stwierdzić, że w Arktyce leży prawie połowa kanadyjskiego terytorium, przez setki lat uznawana za największy “niecywilizowany” obszar na świecie. Jednak zmiany klimatyczne szybko odmieniają takie myślenie.

Trwająca od dawna międzynarodowa dyskusja dotycząca zagospodarownia niewykorzystanych zasobów Arktyki weszła w tych dniach w kolejną fazę, bardziej nerwową od poprzednich. Zwłaszcza po wypowiedziach prezydenta Rosji, Dmitrija Miedwiediewa, że jego kraj będzie zdecydowanie realizował politykę zabezpieczenia interesów w Arktyce.

Zwykle ospała w takich sytuacjach Kanada tym razem zareagowała błyskawicznie: rząd zapewnił oficjalnie, że będzie umacniać swą suwerenność na Dalekiej Północy, co znajdzie wyraz podczas zapowiadanego za kilka dni szczytu pięciu państw roszczących podobne pretensje. Kontrowersyjny szczyt ma się odbyć 29 marca w Chelsea (przybudówce Ottawy po quebeckiej stronie) i może być areną nowych napięć dyplomatycznych pomiędzy Ottawą i Moskwą.

Północy bronią oddziały Canadian Rangers złożone wyłącznie z Inuitów, bo tylko oni potrafią znieść warunki klimatyczne

Północy bronią oddziały Canadian Rangers złożone wyłącznie z Inuitów, bo tylko oni potrafią znieść warunki klimatyczne

A wszystko dlatego, że Miedwiediew bez skrępowania odchylił przyłbicę i oświadczył publicznie, że Rosja gotowa jest do obrony swoch roszczeń do bogactw naturalnych Północy. Dodał przy tym, że globalne zmiany klimatyczne mogą stać się zarzewiem nowych konfliktów, kiedy w wyniku topnienia lodów zostaną odsłonięte dziewicze obszary eksploatacji złóż.

– Inne narody polarne już podjęły w Arktyce aktywne działania w celu rozszerzenia badań naukowych i gospodarczych, a nawet zaznaczyły swą obecność wojskową – powiedział Miedwiediew. – Niestety, widzimy przy tym próby ograniczenia dostępu Rosji do poszukiwań i zagospodarowania zasobów Arktyki. To absolutnie niedopuszczalne z prawnego punktu widzenia i niesprawiedliwe wobec historii oraz położenia geograficznego naszego kraju.

zz rangers2Rząd w Ottawie ustami swojego rzecznika zareagował natychmiast. Katherine Loubier oświadczyła agencji informacyjnej Canadian Press, że kanadyjska władza nad ziemiami, wyspami i wodami kanadyjskiej Arktyki jest uznana od dawna i uzasadniona historycznie, a obecny rząd w pełni przygotowuje się do pełnego wykorzystania potencjału Północy jako nieodłącznej części kraju.

- Poważnie traktujemy odpowiedzialność za przyszłość tego regionu. – powiedziała Loubier. – Kanada zobowiązała się do budowy “światowej klasy” stacji arktycznej. Wyraźnie określamy mapę naszych północnych zasobów i wód, a także podejmujemy działania w celu zwiększenia bezpieczeństwa na morzu oraz… zmniejszenia zanieczyszczenia środowiska naturalnego. Wbrew pozorom dużym problemem staje się coraz większa emisja zanieczyszczeń, które wraz z wiatrami i prądami morskimi docierają na Arktykę, powodując skażenie mórz i lądu. Część Inuitów spożywa nadal surowe mięso łowionych fok i wielorybów. W tych warunkach stanowi ono potencjalne zagrożenie życia i zdrowia, gdyż zwierzęta te żyją w coraz bardziej skażonych akwenach, a mięso z nich staje się trucizną.

Rzeczniczka przypomniała, że rząd ogłosił niedawno zamiar budowania nowej północnej floty okrętów patrolowych, portu głębinowego, jak również rozwinięcia obecności sił Canadian Rangers czyli formacji sił zbrojnych odpowiedzialna za kontrolę Północy. Każdy z żołnierzy tych sił jest tubylcem, Inuitem. A jego zasadnicze wyposażenie stanowi krótkofalówka, astrokompas oraz archaiczny karabinek z lat 50.

Z niczyjego zrobić swoje

Jak się nietrudno domyśleć, krajom roszczącym swoje pretensje do niektórych terytoriów północnych, najczęściej chodzi o tereny bogate w zasoby naturalne. Według ocen naukowców, Arktyka gromadzi aż jedną czwartą światowych, niewykorzystanych zasobów ropy i gazu. United States Geological Survey szacuje, że dno morskie Arktyki kryje co najmniej 90 miliardów baryłek ropy naftowej i ok. 1,67 bilionów metrów sześciennych gazu ziemnego. Obficie występują również złoża klatratu metanu.

- W ciągu ostatnich 5 lat wszystkie kraje arktyczne znacznie usztywniły swoje stanowiska – twierdzi Rob Huebert, dyrektor Wojskowego Centrum Studiów Strategicznych na Uniwersytecie w Calgary. – I wszystkie uczyniły Arktykę istotnym przedmiotem swej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, co miało miejsca od czasów Zimnej Wojny. Warto zwrócić uwagę na fakt, że Rosjanie opracowują nową generację samolotów myśliwskich i bombowców dalekiego zasięgu, które mają wejść do użycia jeszcze przed końcem dekady…

Robot umieszcza rosyjską flagę na dnie pod Biegunem Północnym

Robot umieszcza rosyjską flagę na dnie pod Biegunem Północnym

Od kilku lat Rosja i Kanada odnotowują dyplomatyczne zwarcia w aspekcie Północy, zwłaszcza po incydencie z rosyjską łodzią podwodną, która umieściłą rosyjską flagę na dnie morskim Arktyki, a siły powietrzne Rosji coraz częściej zaczęły wysyłać samoloty w pobliże granicy północnej przestrzeni powietrznej Kanady. Rosyjska ekspedycja przeprowadziła w 2007 roku badania, które mają potwierdzać, iż Grzbiet Łomonosowa rozciągający się pod Arktyką jest przedłużeniem jej szelfu kontynentalnego, a co za tym idzie, spory obszar Arktyki stanowić miałby wyłączną strefę ekonomiczną Federacji Rosyjskiej. To przy okazji właśnie tej ekspedycji, Rosja zamanifestowała swoje pretensje terytorialne, poprzez umieszczenie 2 sierpnia 2007 roku flagi rosyjskiej w okolicy bieguna północnego.

I wówczas do stolika dosiadła się Dania, która chce wydać 80 milionów dolarów na badania geologiczne mające udowodnić, że Grzbiet Łomonosowa to w istocie przedłużenie jej Grenlandii…

Teoria sektorów

Napięcie pomiędzy Kremlem a Ottawą wydawało się zelżeć ostatnio, kiedy dyplomaci rosyjscy przekonywali, że nie wysuną żadnych niewłaściwych żądań co do eksploracji terenów arktycznych i że ewentualne dysputy terytorialne będą rozstrzygać na podstawie Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Wprowadza ona nowe regulacje obejmujące sposoby eksploatacji, badania i ochrony poszczególnych obszarów morskich i jest jedną z największych i najbardziej znaczących konferencji w historii stosunków międzynarodowych.

Status prawny Arktyki nie został jak dotąd uregulowany żadną umową międzynarodową ale istnieją dwie teorie dotyczące statusu prawnego tych terenów:

1. teoria morza pełnego – na terenie Arktyki panuje wolność żeglugi taka, jak na morzu pełnym,

2. teoria sektorów – państwo, którego terytorium przylega do obszarów arktycznych, rości sobie prawo do wszystkich obszarów, zarówno odkrytych, jak i tych, które zostaną odkryte w przyszłości w sektorze. Wierzchołkiem sektora jest biegun północny, granicami bocznymi – linie przeprowadzone wzdłuż południków do bieguna północnego od krańcowego punktu wschodniego i zachodniego terytorium lądowego danego państwa. Północna linia brzegowa stanowi podstawę tego sektora.

Teorię sektorów wysunęła jako pierwsza Kanada jeszcze w 1925 roku. Zgodnie z nią, obszar Arktyki podzielony być powinien między: Rosję (sukcesor ZSRR), USA (Alaska), Kanadę, Danię (Grenlandia) oraz Norwegię. Wówczas to Kanada jako pierwsze państwo na świecie przesunęła swe północne granice aż do bieguna. Przynajmniej na papierze…

Z roku na rok Przejście Północno-Zachodnie staje się łatwiej przepływalne

Z roku na rok Przejście Północno-Zachodnie staje się łatwiej przepływalne

Szli na północ osadnicy

Kanada najsilniej broni prawa do Przejścia Północno-Zachodniego (Northwest Passage) jako swych wód wewnętrznych, ponieważ jest to w przyszłości potencjalna linia morska Europa-Azja. Na dodatek krótsza od linii przez Kanał Panamski o 5 tys. mil morskich! Jej użytkowanie może uczynić Północ Kanady krainą mlekiem i miodem płynącą i doprowadzić do równomiernego rozwoju tego olbrzymiego kraju, którego “większość mieszkańców mieszka o rzut kamieniem od granicy ze Stanami” – jak mawiał kiedyś Ernest Hemingway, były reporter “Toronto Star”. Dynamiczny Rozwój Północy musiałby spowodować powstanie infrastruktury łączącej ją z Południem (osady przy kopalniach, linie kolejowe, rurociągi, drogi), co z kolei mogłoby wywołać masowe osadnictwo na terenach dotąd niezamieszkanych.

Przyszła konkurencja Kanału Panamskiego

Przyszła konkurencja Kanału Panamskiego

Osadnictwo nie może być wymuszone. Eksperymenty z Inuitami z czasów Zimnej Wojny okazały się klapą. W latach 50., aby oznaczyć swoją terytorialność na ziemiach północnych, rząd Kanady dokonał przymusowego przeniesienia kilku rodzin inuickich (87 osób), którym rzekomo groził głód w ich własnych osadach w północnym Quebeku.

Po przypłynięciu na Ziemię Ellesmere’a zostały rozdzielone na trzy grupki tworzące oddzielne osady, finansowane przez rząd i zlokalizowane zawsze nieopodal baz militarnych (zwykle były to niewielkie stacje nasłuchu radiowego).  W 1987 roku przesiedleńcy otrzymali 10 mln dol. odszkodowania za to, że zostali osadzeni w odmiennych warunkach bez własnej zgody, choć przedtem twierdzili inaczej i rzekomo byli ochotnikami. W 2 lata później 40-stu powróciło do Quebeku i program zasiedlenia okazał się fiaskiem.

Jak narazie nikt nie podziela optymizmu, że klimat umożliwi emigrację samoistną, aczkolwiek trudno odrzucić takie rozumowanie. Na archipelagu zaczyna się robić ruch. Armatorzy niemieccy jako pierwsi chcą regularnie zacząć omijać Panamę na korzyść Northern Passage. Z kolei sojusznik z południa, Amerykanie, wcale nie respektują zwierzchności swoich północnych sąsiadów nad wodami wewnętrznymi Archipelagu Arktycznego. Traktują Przejście Północno-Zachodnie jako wody międzynarodowe i mają gdzieś oświadczenia premiera Harpera, że statki korzystające z przejścia powinny to zgłaszać rządowi Kanady.

Kto broni kanadyjskiej Północy? 

Odpowiedź wcale nie jest prosta. Teoretycznie i oficjalnie mają to być stworzone po wojnie siły Canadian Rangers (zwane czasem Arctic Rangers) i odrobina sił powietrznych, ale praktycznie i nieoficjalnie jest to lotnictwo Wuja Sama.

Karabinki Lee-Enfield

Karabinki Lee-Enfield

Rangersi to niszowa formacja militarna, w której skład wchodzą ochotniczo mieszkańcy krainy wiecznego mrozu – przede wszystkim Inuci oraz Indianie i Metysi. Co ciekawe, są uzbrojeni w powtarzalne karabiny Lee-Enfield No4 (niektore jeszcze  z II wojny światowej), gdyż inne nie są w stanie działać w skrajnych warunkach polarnych. Premier Harper obiecał im je wymienić począwszy od  2011, ale przecież wiadmo, że ta broń i tak służy bardziej do obrony przed drapieżnikami niż do obrony granic.

Granic pilnują raczej… Amerykanie z którymi Kanada współpracuje wojskowo, ma najdłuższą niechronioną granicę na świecie i jakoś to do tej pory funkcjonuje. Od okresu Zimnej Wojny północnych rubieży Kanady pilnowało w zasadzie amerykańskie lotnictwo. Od lat 50. oba kraje dzieliły system North American Aerospace Defense Command (NORAD), a za kołem podbiegunowym powstała wówczas gęsta sieć stacji radarowych od Alaski po Grenlandię. Miały ostrzegać przed nalotem bombowców z bronią atomową na pokładzie. Dzisiaj są to w większości nieczynne atrapy, ponieważ posiadanie przez Rosjan rakiet międzykontynentalnych poważyło zasadność ich istnienia.

Opuszczone bazy NORAD nie służą dziś niczemu

Opuszczone bazy NORAD nie służą dziś niczemu

Obecny system wczesnego ostrzegania przed atakiem z polarnej północy to zaledwie 13 radarów dalekiego zasięgu i 39 bliskiego, kontrolowany przez centrum w bazie lotniczej w North Bay w Ontario. Niby obsługiwane są przez żołnierzy w kanadyjskich mundurach, jednak w razie “W” w powietrze rzucone zostaną przede wszystkim amerykańskie eskadry.

Ale czy na pewno? W końcu USA to również konkurent do złóż na”ziemii niczyjej”. Wszystko wskazuje na to, że w tej kwestii rząd Kanady powinien liczyć tylko na siebie i przejawem uzmysłowienia sobie tego faktu może być niedawna historia z systemem satelitarnym Radarsat.

Satelita RADARSAT-u

Satelita RADARSAT-u

Liczymy na siebie

System Radarsat i jego dwie satelity zapewniają nadzór morski, kontrolę klimatu i ekosystemu w północnej części półkuli północnej. Satelity Radarsat należą do firmy Macdonald Dettwiler & Associates z Brytyjskiej Kolumbii, która w 2008 roku zamierzała odsprzedać je Amerykanom za 1.3 mld dol.  Rząd Harpera zablokował tę transakcję na mocy ustawy Investment Canada Act, co zresztą nigdy wcześniej nie miało precedensu w przypadku przejęć kanadyjskich firm przez zagranicznych inwestorów. Kanada doszła do wniosku, że wymieni pojedyncze satelity na zespoły satelit, które będą w stanie bardziej precyzyjnie kontrolować olbrzymie obszary Północy bez pomocy, udziału, a nawet wiedzy Amerykanów. “Ze względów bezpieczeństwa narodowego” – jak mówi oficjalny komunikat.

Tak w czasie wojny, jak i w czasie pokoju, porządny wróg może się okazać cenniejszy od porządnego sojusznika – twierdził James Clavell. Kanadyjska doktryna terytorialna może przeżywać wkrótce ciężką próbę: wierności sprawdzonych sojuszników i własnego poczucia wartości.

Otwarcie północnych dróg wodnych to atrakcyjna ewentualność, która kusi i przyciąga wielkich mocarzy tego świata. To ich trzeba będzie obłaskawić lub stawić im czoła. Być może najbliższe tygodnie pokażą, ku której opcji będziemy bardziej skłonni.

I pomyśleć, że wszystko przez pogodę…

(tp)

 

 

Dalsze doniesienia z Północy:

2010:

Tajne rokowania w sprawie granic 

Eksperci kanadyjscy spotkali się z amerykańskimi na tajnym spotkaniu w Ottawie, którego celem było rozstrzygnięcie wieloletniej dysputy na temat przebiegu granic na Morzu Beauforta.

Jak zdradził anonimowo jeden z kanadyjskich dyplomatów, ustalono m.in., że w sierpniu oba kraje rozpoczną wspólną 42-dniową misję w spornym regionie, aby rozpocząć pomiary sonarowe i wytyczanie granic według ukształtowania dna morskiego. Doszło do tego w rezultacie trwających od 3 lat rozmów (a najczęściej sporów) naukowców z obu krajów.

zz polnoc8Tydzień temu minister spraw zagranicznych Lawrence Cannon oświadczył, że Kanada będzie zdecydowanie dążyć do osiągnięcia z USA porozumienia co do przebiegu granic tam, gdzie nie są one oficjalnie wyznaczone czyli na Oceanie Artycznym na północ od granicy lądowej rozdzielającej Jukon od Alaski. Sporny obszar ma powierzchnię wielkości Jeziora Ontario. Ustalenie sztywnych granic pomoże rozstrzygnąć od lat trwające spory dotyczące eksploracji złóż i rybołówstwa na północy.

Podobny do ottawskiego panel specjalistów od prawa międzynarodowego, hydrografii i innych dziedzin zbierze się ponownie w przyszłym roku w Waszyngtonie.

Kanada podjęła również rozmowy z Danią (do której należy Grenlandia) w sprawie rozwiązania sporów terytorialnych na Morzu Lincolna na wschodzie Oceanu Arktycznego.

 

Północ nam się rozpuszcza? 

Kanadyjczycy zaczynają się bać zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem. Na północy kraju należy spodziewać się zniszczenia dróg i zapadania się budynków stojących na wiecznej zmarzlinie – podał  dziennik “The Star”.

zz polnocWedług najnowszego raportu sporządzonego przez National Roundtable on the Environment and the Economy, ocieplenie klimatu zagraża też systemom komunikacyjnym, rurociągom, istnieje także ryzyko związane z toksycznymi odpadami. Tymczasem ani mieszkańcy kanadyjskiej Północy, ani władze, ani firmy nie są przygotowane na te zagrożenia. Jak wskazuje raport, zagrożone w mniejszym lub większym stopniu jest około połowy kanadyjskich terytoriów, gdzie występuje wieczna zmarzlina.

W dodatku, jak podkreślił “The Star”, cięcia budżetowe sprawiają, że możliwości monitoringu sytuacji i zagrożeń związanych z globalnym ociepleniem są ograniczone. Nie ma też jednej organizacji, która by gromadziła i analizowała sygnały alarmowe.

Gazeta cytuje za raportem przykłady już zaobserwowanych skutków ocieplenia. Na przykład w kopalni diamentów na północ od Yellowknife w 2006 r. pojawiły się kłopoty z ciężkim sprzętem, gdy droga prowadząca do kopalni nie zamarzła tak, jak w poprzednich latach.

Jak podała telewizja CBC, raport sporządzony przez National Roundtable zawiera 16 zaleceń, w tym na przykład dotyczące budowy dróg.

Publikacja raportu wywołała polityczną dyskusję między rządzącymi konserwatystami a liberałami, którzy zarzucają rządowi federalnemu niedostateczną dbałość o środowisko. W tym kontekście sytuuje się też decyzja premiera Kanady Stephena Harpera o wyjeździe na szczyt ONZ w sprawie klimatu do Kopenhagi. Dziennik “Metro” zwrócił uwagę za agencją The Canadian Press że Harper, po formalnym zaproszeniu przywódców 191 krajów do Danii, nie zamierzał udać się na szczyt. Jednak po informacji, że do stolicy Danii wybiera się prezydent USA Barack Obama, rzecznik prasowy premiera Kanady oznajmił, iż Harper będzie jednak w Kopenhadze ze względu na “masę krytyczną” politycznych liderów.

Stacja “GlobalTV” cytowała też w tym kontekście sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, który podczas szczytu liderów Commonwealthu w Port-of-Spain (Trynidad i Tobago) podkreślił, że Kanada musi przygotować ambitne cele tak szybko, jak to możliwe. Z kolei rząd premiera Harpera stoi na stanowisku, że decyzje Kanady muszą być powiązane z decyzjami Stanów Zjednoczonych, ze względu na specjalne relacje handlowe między oboma krajami – przypomniała “GlobalTV”. Jak jednak już w tym tygodniu zaznaczył Obama, USA przygotowują konkretne propozycje na szczyt w Kopenhadze.

 

zz foka2Komu foczynę? 

Kanada podpisała z Chinami umowę handlową w sprawie eksportu mięsa z fok, foczego tłuszczu i skór. Rząd w Ottawie próbuje w ten sposób znaleźć rynek zbytu na mięso i futro z fok, których nie chcą kraje Unii Europejskiej ze względu na brutalność polowań na foki

Podczas przemysłowych polowań na foki prawie 80 proc. myśliwych nie sprawdza, czy foka na pewno jest martwa, a 95 proc. zabijanych podczas komercyjnych polowań fok nie ma nawet trzech miesięcy. W ubiegłym roku myśliwi na kanadyjskim wschodnim wybrzeżu zabili ponad 388 tysięcy fok.

W Kanadzie polowania na foki to część tradycji, szczególnie u Inuitów. Myśliwym trudno było zrozumieć unijne zastrzeżenia, a swoje niezadowolenie wobec stanowiska europejskich partnerów demonstrowali wielokrotnie i w różny sposób. W marcu 2010 roku na północy Kanady, na obszarze Nunavut, uchwalono zakaz sprzedaży europejskich win, piwa i mocniejszych alkoholi. Na terenie Nunavut mieszka zaledwie 33 tys. osób, więc dla UE obowiązujący od września ubiegłego roku zakaz nie jest zbyt dotkliwy.

Jednak dla kanadyjskich polityków decyzja UE stała się kamieniem obrazy, stąd na przykład w menu parlamentarnej restauracji w Ottawie znalazły się jesienią 2009 roku potrawy z foczego mięsa, jako demonstracja przywiązania do tradycji.

Prace nad chińsko-kanadyjską umową trwały od roku, a zwolennicy polowań na foki powitali ją z zadowoleniem. Dotychczas Kanada sprzedawała produkty z polowań na foki do Japonii i Korei Południowej, ale na niewielką skalę.

Inuitom nie pasują testy

Inuici z Qikiqtani Inuit Association zbuntowali się przeciw planom testów sejsmicznych na terenie Arktyki kanadyjskiej i zaskarżyli je do sądu. Zaskarżyli plany Geological Survey of Canada, które zakładały rozpoczęcie jeszcze w sierpniu badania fal sejsmicznych we wschodniej części kanadyjskiej Arktyki. Sprawa trafiła do Nunavut Court of Justice.

Ostatecznie sąd odrzucił wniosek, ale kanadyjskie media uważnie przyjrzały się potencjalnym zagrożeniom, na które wskazywali Inuici. Obawiali się oni na przykład, że fale dźwiękowe używane do testów mogą zaszkodzić wielorybom, które komunikują się przecież dzięki echolokacji, i zmienić ich odwieczne trasy migracji.

Badania budzą obawy z jeszcze jednego powodu – niektórzy mieszkańcy Arktyki nie chcą, by prowadzono jakiekolwiek badania, których rezultatem mogłoby być odkrycie złóż ropy i gazu. Należy pamiętać, że jedną z koncesji na odwierty na kanadyjskich terenach północnych ma koncern BP, któremu z zasady się nie ufa po katastrofie w Zatoce Meksykańskiej.

Złość Inuitów wzbudziło także to, że testy mają być prowadzone na terenach Lancaster Sound, który według rządowych planów ma stać się strefą chronioną. Jest to bowiem rejon, w którym żyje wiele zagrożonych gatunków zwierząt i ptaków.

W planowanych testach uczeni wykorzystają fale dźwiękowe do badania struktur geologicznych dna morskiego.

2011:

Pokaz siły 

zz nanookZ chwilą gdy słabnie kanadyjska obecność militarna w Afganistanie, powstają plany ożywienia wojskowej działalności w regionie dotąd nie cieszącym się zainteresowaniem armii czyli północnymi granicami Kanady w Arktyce. Ma to konkretny związek ze zwiększającą się aktywnością innych sił w tym regionie – wojsk rosyjskich.

Minister obrony Peter MacKay powiedział, że przeprowadzone tego lata manewry w Arktyce będą największymi tego rodzaju w historii, a pozwoli na to wycofanie kontyngentu z Kandaharu.

Manewry określone jako Operation Nanook rozpoczną się w sierpniu na Ziemi Baffina i wyspie Ellesmere – weźmie w nich udział rekordowa liczba tysiąca żołnierzy. Ćwiczenia będą miały na celu oszacowanie wielkości stałych i bardziej wzmocnionych garnizonów.

Żołnierzy obserwować będzie minister MacKay oraz szef Sztabu Generalnego Walter Natynczyk.

Decyzje o manewrach zapadły wkrótce po deklaracji ministra obrony Rosji Anatolija Sierdiukowa, że jego kraj wyśle w regiony wymagające zabiezpieczenia interesów rosyjskich dwie brygady wojska, co może oznaczać obecność nawet 10 tysięcy żołnierzy.

Rosja zgłosiła już pod arbitraż międzynarodowy roszczenia do szelfu kontynentalnego rozciągającego się od Syberii praktycznie po Biegun Polarny. Są one niezwykle bogate w złoża ropy naftowej, gazu ziemnego i wielu innych surowców. Rosja planuje także kosztem 33 miliardów dol. budowę w rosyjskiej Arktyce czynnego okrągły rok portu-miasta.

 

Tak źle jeszcze nie było

Pokrywa lodowa w Arktyce jest najmniejsza od 1450 lat – twierdzą kanadyjscy badacze w swojej pracy opublikowanej w prestiżowym czasopiśmie “Nature”. Twierdzą, że mamy powody do niepokoju, ponieważ to właśnie lód odbija promieniowanie słoneczne, ograniczając wzrost temperatur.

W poprzednim roku lód pokrywał mniej niż 8 milionów kilometrów kwadratowych arktycznych wód. Z analizy danych, jaką przeprowadzili kanadyjscy naukowcy wynika, że poprzedni tak niski poziom zlodowacenia Artyki miał miejsce w 600 roku, kiedy to lód pokrywał 8,5 mln km kw. wód.

Christophe Kinnard, szef zespołu badawczego, wyjaśniał, że obecne szybkie topnienie lodu pokrywającego arktyczne wody jest skutkiem splotu wielu czynników. Wyższe temperatury powietrza, lądów czy najprawdopodobniej ocieplające się oceany sprawiają, że lód arktyczny jest ogrzewany zarówno przez wodę, jak i przez powietrze. Wcześniej topnienie pokrywy lodowej w Arktyce powodował napływ ciepłej, słonej wody

W 2011 ubytki w warstwie atmosferycznego ozonu nad Arktyką są tak duże, że można juz mówić o “dziurze ozonowej”, podobnej do tej nad Antarktydą – alarmują naukowcy.

Christian Zdanowicz, współautor badania i glacjolog w Natural Resources Canada, podkreślił, że najprawdopodobniej dużą rolę w zmniejszaniu się pokrywy lodowej na Morzu Arktycznym odgrywa człowiek.

- Trudno nie dojść do wniosku, że gazy cieplarniane muszą mieć z tym coś wspólnego – powiedział. – W poprzednich badaniach wykazano, że zasięg pokrywy lodowej na północnej półkuli był mniejszy niż obecnie ok. 6000-8000 lat temu.

Autorzy badania pokazują, jak duże znaczenie dla klimatu na Ziemi mają pokrywy lodowe na morzach i oceanach. To właśnie lód odbija promieniowanie słoneczne, ograniczając wzrost temperatur. Woda natomiast, ciemniejsza od lodu, pochłania promieniowanie słoneczne, dzięki czemu temperatura podwyższa się. Badacze podkreślają też, że w Arktyce zmiany klimatu są widoczne szybciej niż w innych rejonach naszej planety.

 

zz fokiSezon na foczki rozpoczęty  

Tysiące podpisów z całego świata pod petycjami, apele i happeningi. Niestety, na razie nikt nie zdołał zapobiec rzezi fok w Kanadzie.

Co roku makabryczne zdjęcia obiegają cały świat. Focze szczenięta walone pałkami po głowach, bywa, że jeszcze żywe obdzierane ze skóry. Co roku w marcu przed ambasadami Kanady w wielu państwach obrońcy zwierząt protestują przeciwko temu bestialskiemu procederowi. Mnóstwo fok ginie u wybrzeży Nowej Fundlandii i Labradoru, a także w Zatoce Św. Wawrzyńca. Podobne, choć na mniejszą skalę, polowania mają też miejsce w Namibii, Grenlandii czy Norwegii.

Głównym celem polowań jest futro. Mniejsze znaczenie ma tłuszcz, z którego robiony jest suplement diety (kwasy Omega 3). Mięso i penisy na rynkach azjatyckich uchodzą za afrodyzjak.

Ponad 90% zabitych fok nie ma jeszcze trzech miesięcy. W tym wieku nie potrafią dobrze pływać i są ufne wobec ludzi, stanowią więc łatwy cel. Nie bronią się.

Oburzenie krwawymi polowaniami spowodowało, że w 2009 roku Unia Europejska zdecydowała o zakazie importu produktów z fok na teren państw-członków UE. Oznacza to jedynie ograniczenie polowań, nie ich zakaz, więc wciąż trwają,

W Polsce co roku w marcu przed ambasadą Kanady w Warszawie i w wielu polskich miastach organizuje się tłumne happeningi pod hasłem “Stop rzezi fok!”,  połączone z wręczaniem petycji przedstawicielom Kanady.

 

Światowy apel do Kanady

Międzynarodowa grupa naukowców w liście otwartym wystąpiła z apelem do władz Kanady oraz kanadyjskich Indian o zachowanie w czystości tysięcy jezior i rzek wtopionych w borealne lasy. Woda ta odgrywa zasadniczą rolę w powstawaniu lodu na Oceanie Arktycznym.

Zdaniem uczonych skupionych w organizacji ochrony środowiska Pew Environment Group, aby to osiągnąć, Kanada musi ograniczyć działalność przemysłową. W przeciwnym razie, życie w tej strefie będzie zagrożone. Borealne lasy kanadyjskie zawierają więcej słodkiej, nie zamarzniętej wody niż jakikolwiek inny ekosystem na naszej planecie. Ogółem, powierzchnia jezior i rzek w tej strefie sięga 800 tysięcy kilometrów kwadratowych.

— Gdy ogląda się kolorową mapę światowych zasobów czystej słodkiej wody, uderza, że cała Kanada ma barwą niebieską — wyjaśnia zaangażowany w apel prof. Jeffrey Wells z Georgia Military College. Z danych przytaczanych w liście wynika, że borealne lasy kanadyjskie zawierają jedną czwartą wilgotnych ziem na naszym globie, połowę jezior o powierzchni ponad jednego kilometra kwadratowego, 5 spośród 50 największych, toczących najwięcej wody rzek oraz największy zbiornik czystej słodkiej wody — Wielkie Jezioro Niedźwiedzie (32 153 km. kw., maksymalna głębokość 413 m, ósme pod względem powierzchni jezioro na świecie). Utrzymanie swobodnej cyrkulacji, tak jak dotychczas, tej słodkiej arktycznej wody jest niezbędne do powstawania lodu na oceanie — wpływająca do niego słodka woda zamarza szybciej od słonej. Lód odbija promienie słoneczne.

Brak lodu, mniejsza jego powierzchnia przyspiesza proces globalnego ocieplenia. Niestety, przemysł drzewny, górnictwo gazowe i naftowe, kopalnie minerałów, zapory na rzekach zatrzymują spływ wody do oceanu i powodują skutki zabójcze dla czystości tych wód, a tym samym rujnują cały ekosystem, którego są podstawową częścią. Powierzchnia borealnych lasów dotkniętych obecnie aktywnością przemysłową obejmuje 728 tys. kilometrów kwadratowych czyli 12 proc. kanadyjskich lasów borealnych. Naukowcy są zdania, że całkowitą ochroną należy objąć 50 proc. tych lasów.