Babcia

Polonijne to i owo Series marz 30, 2012 at 10:38 am
Dagmara jest samotną matką. Pracuje w dużej  w korporacji. Częste nadgodziny, praca zabierana do domu czy po prostu zmęczenie przyczyniły się do tego, że często korzystała z pomocy swojej mamy.
 Takie rozwiązanie odpowiadało wszystkim – babcia była zadowolona, że ma zajęcie, córka Dagmary, że nie spędzi popołudnia z kolejną nianią, a Dagmara spokojnie mogła zająć się swoimi sprawami. Jednak wszystko co dobre….
Z babcią jest najlepiej
Przyznam szczerze, że łączenie obowiązków matki i pracownicy korporacji nie za bardzo mi wychodziło. Częściej byłam pracownicą prywatnej firmy. Bywało tak, że nie widziałam swojego dziecka przez kilka dni. Oczywiście Weronika była wtedy u babci, która dzwoniła do mnie i przekonywała, że córka ma się dobrze i nie warto żebym przyjeżdżała po nią wieczorem. Ulegałam jej namowom, bo tak było wygodniej, łatwiej. Byłam jej bardzo wdzięczna za pomoc.
Jednak któregoś wieczoru nie pozwoliła mi zabrać córki do domu. Oświadczyła kategorycznie, że Weronika zostaje u niej do piątku. Wręcz zabroniła mi wcześniej po nią przyjechać. Zaskoczyła mnie jej stanowczość, poddałam się. Chyba dopiero wtedy dotarło do mnie, że coś jest nie tak. Przepłakałam całą noc.
Udało mi się w czasie pracy zadzwonić do córki. Powiedziałam jej, że ją kocham i że za nią tęsknię. Zdziwiło mnie, że nie usłyszałam tego samego. Mała była zachwycona zabawą w sklep i nie za bardzo miała czas na rozmowę ze mną. Dobiło mnie to. Zdałam sobie sprawę, że ma lepszą babcię niż mamę. To ona gotowała smakołyki, znała jej kolegów i wychodziła na spacery.
W końcu mama zaproponowała żeby Weronika u niej zamieszkała. Zgodziłam się, przecież tam miała lepiej. W jej mieszkaniu pojawiło się biurko i komoda z zabawkami. Żyłam obok nich, nie miałam siły do walki. Rzuciłam się w wir pracy. Opłacało się, szef zaproponował mi urlop. Bardzo się z niego cieszyłam, wykupiłam wycieczkę na Dominikanę dla siebie i dla córki. To oczywiście wywołało niezadowolenie u mojej mamy. Zabroniła mi ciągać jej wnuczkę po obcych krajach. Rozpętała się między nami kłótnia. Wypomniała mi, że jestem złą matką, że to ona wychowuje moje dziecko. Jej słowa zabolały, bo były prawdziwe.
Bitwa o córkę
Złość, którą poczułam dała mi siłę się jej sprzeciwić. Wpadłam do pokoju i spakowałam rzeczy córki, która nie wiedziała co się dzieje i nie miała ochoty opuszczać babcinego mieszkania.
Pierwsze tygodnie były ciężkie. Weronika tęskniła za babcią, nie cieszyły jej wspólne wakacje. Zamykała się w hotelowym pokoju. Skróciłam urlop. Wróciłam szybciej by poszukać niani. Udało się. Została nią młoda absolwentka psychologii. Pomogła mojej córce, sprawiła, że mniej tęskniła. Poza tym pomogła i mnie. Uświadomiła, że dziecko jest najważniejsze i dla jego dobra powinnam odbudować relację z babcią. I mniej pracować.
Posłuchałam jej. Zwolniłam się z korporacji, pracuję na umowę zlecenie. Zarobki są mniejsze, ale da się żyć. Spędzam coraz więcej czasu z córką, rozmawiamy, bawimy się. Sporo czasu zajęło nam osiągnięcie takich relacji. Nie jest jeszcze idealnie, wiem, że sporo czasu straciłam. W niedzielę idziemy na obiad do babci. Może uda nam się stworzyć kochającą rodzinę?