Bitwa pod Jumonville Glen i Great Meadows (1754)

Historia Kanady Series kwie 1, 2012 at 9:35 pm

Bitwa pod Jumonville Glen (1754)

Schematyczna mapa przebiegu wojny króla Jerzego czyli Brytyjczyków z Francuzami i Indianami

Bitwa ta była epizodem wojny z Francuzami i Indianami. Wybuch wojny Brytyjczyków z Francuzami i sprzymierzonymi z nimi Indianami była jedną z przyczyn, a następnie częścią wojny siedmioletniej.

Bitwa ta była w istocie potyczką niedaleko współczesnego miasta Uniontown na zachodzie Pensylwanii, poprzedzającą dopiero większą bitwę pod Great Meadows. Wtedy stał tam Fort Ticonderoga, kontrolujący obie uczęszczane trasy pomiędzy leżącą wówczas w brytyjskiej części Ameryki doliną rzeki Hudson i leżącą we francuskiej Kanadzie doliną rzeki Świętego Wawrzyńca.

Rankiem 28 maja 1754, młody podpułkownik milicji prowincji Wirginia George Washington wraz z 40 żołnierzami zaatakował francuską (kanadyjską) milicję pod dowództwem Josepha Coulon de Villiers de Jumonville. Po całonocnym marszu wśród ulewy, ludzie Washingtona przybyli wczesnym rankiem w okolice francuskiego obozu położonego w wąskiej dolinie obecnie zwanej Jumonville Glen. Obóz został zaatakowany. Dziesięciu francuskich żołnierzy zginęło w walce, zaś francuski dowódca wraz z 21 innymi żołnierzami dostał się do niewoli. W momencie, gdy Washington przesłuchiwał de Villiersa, podszedł do niego Half King, wódz grupy Indian Mingo sprzymierzonych z Brytyjczykami i zabił Francuza rozbijając jego głowę tomahawkiem.

Washington stracił kontrolę nad żołnierzami, którzy urządzili przeraźliwą masakrę jeńców, zabijając prawie wszystkich z wyjątkiem jednego rannego.

Replika Fortu Necessity

 

Bitwa pod Great Meadows (1754)

Zwana też bitwą o Fort Necessity, odbyła się 3 lipca 1754 roku.

Washington powrócił spod Jumonville Glen w kierunku Great Meadows, gdzie przygotowywał się francuski kontratak. Kilku Francuzów uratowało się spod Jumonville Glen i dotarło do Fortu Duquesne, zawiadamiając garnizon o incydencie.

29 maja Washington rozkazał zbudowanie palisady koło Great Meadows, którą nazwał Fort Necessity. Washington wierzył, iż pozycja ta daje Brytyjczykom taktyczną przewagę dzięki otwartym przestrzeniom otaczającym fort. Jednakże Washington nie wziął pod uwagę, że fort został zbudowany w obniżeniu terenu, a także przeceniał odległość dzielącą palisadę od linii drzew.

Przybycie 14 czerwca wzmocnień w sile 100 żołnierzy kapitana Mackaya przyniosło równie wiele korzyści co szkód. Mimo że Mackay przyprowadził posiłki i dużo niezbędnego zaopatrzenia, Mackay i Washington natychmiast weszli w konflikt odnośnie dowództwa nad fortem. Choć Mackay był tylko kapitanem, patent oficerski brytyjskiej armii dawał mu techniczną przewagę i pierwszeństwo nad przyszłym prezydentem – wówczas pułkownikiem milicji. Mackay odmówił przyjmowania rozkazów od Washingtona, zainstalował oddzielny obóz i zażądał dodatkowej zapłaty dla swych ludzi zaangażowanych w budowę drogi. Ostatecznie zgodził się z trudem na możliwość przyjmowania rozkazów na czas bitwy. Morale u obrońców obniżyła dodatkowo wiadomość, iż potężne indiańskie plemiona Shawnee i Lenape zawarły sojusz z Francuzami.

28 czerwca siły francuskie składające się z 600 (w tym 300 członków elitarnej straży szkockiej) Francuzów i 100 ich indiańskich sprzymierzeńców opuściły Fort Duquesne aby zaatakować Brytyjczyków. W tym czasie większość brytyjskiego garnizonu została posłana na plantację Gista nad rzeką Monongahela. Washington rozstrzygnął, iż placówka ta nie nadaje się do obrony i rozkazał koncentrację wszystkich swych sił w Fort Necessity. 1 lipca całość garnizonu wróciła do Great Meadows i rozpoczęła budowanie okopów i innych umocnień. Kilka sprzymierzonych grup tubylców (w tym grupa Mingo pod wodzą Half Kinga) doszła do wniosku, iż Fort Necessity jest także nie do obrony i opuściła Washingtona. Washington krótko rozważał rezygnację z obrony fortu, lecz doszedł do wniosku, iż jego ludzie są zbyt zmęczeni, a Francuzi zbyt blisko, aby zorganizować bezpieczny i zorganizowany odwrót.

Francuska ekspedycję prowadził kapitan Louis Coulon de Villiers, który był bratem zabitego de Jumonville’a. Kapitan de Villiers był wzburzony śmiercią brata, którą uważał za bezlitosne zabójstwo. Wzburzenie zamieniło się we wściekłość, gdy jego siły dotarły do Jumonville Glen i odkryły, iż Brytyjczycy nie pogrzebali ciał zabitych francuskich żołnierzy.

Gdy francuska kolumna osiągnęła Great Meadows natychmiast rozpoczęła silny atak. Błędny wybór miejsca dokonany przez Washingtona szybko dał o sobie znać. Francuzi ukryci za linią drzew ostrzeliwali fort z dominującej w terenie pozycji. Brytyjczycy w forcie byli wystawieni na ogień w płytkich okopach i za drewnianą palisadą, która dawała niewielką osłonę. Słabo zaopatrzeni Brytyjczycy wkrótce zaczęli mieć problemy z amunicją. Na dodatek zaczął padać silny deszcz, który doprowadził do szybkiego zalania brytyjskich okopów. Pod wieczór Washington uświadomił sobie beznadziejność sytuacji. Wieczorem zwrócił się do Francuzów z zapytaniem o warunki kapitulacji. Pertraktacje były powolne i trudne. Żaden z brytyjskich oficerów nie znał francuskiego, zaś żaden z francuskich oficerów nie mówił po angielsku. Jeden z kolonistów holenderskiego pochodzenia znał zarówno angielski jak i francuski dostatecznie dobrze, aby przeprowadzić pertraktacje. W dokumencie kapitulacji Washington nieświadomie przyznał się do “zabójstwa” Jumonville. To “przyznanie” było później używane propagandowo w stosunku do Brytyjczyków i prawie zrujnowało reputację Washingtona.

Fort został przekazany Francuzom 4 lipca, zaś większości brytyjskiego garnizonu pozwolono odejść z honorami do Maryland. Dwóch brytyjskich jeńców zostało zatrzymanych przez Francuzów jako gwarancja wykonania warunków poddania. Francuzi spalili fort, po czym wrócili do Fort Duquesne. Washington znalazł się raz jeszcze w tym miejscu rok później podczas tzw. “ekspedycji Braddocka” zakończonej bitwą nad Monogahelą.

W tym samym czasie w Polsce: Okres względnej stabilności i pokoju pod rządami Augusta III, króla Polski i wiekiego księcia litewskiego, który zresztą w samej Rzeczpospolitej bywał bardzo rzadko. Okres ten jednakoż dla współczesnych stał się synonimem korupcji i złotych czasów saskich. Streszczały się one w powiedzeniu: “Za króla Sasa jedz, pij i popuszczaj pasa”.

tp