Kanada według WikiLeaks

Series kwie 5, 2012 at 9:29 pm

Myślę, że powinien zostać zabity…

Obraz Kanady jaki wyłania się z przecieków WikiLeaks (ujawniającego treść setek tysiecy depesz dyplomatycznych) w wielu przypadkach stawia ten kraj  i jego reprezentantów w pozytywnym świetle.

Niestety, niektóre komentarze nie świadczą o Kanadyczykach jako o narodzie tolerancyjnym, wprawiając w osłupienie miejscowych czytelników i widzów.

Jedna z depesz opisuje np. jak w 2009 roku kanadyjski ambasador w Tunezji  ostro potępiał stosowanie tam tortur w aresztach śledczych, podczas gdy przedstawiciele Francji, Hiszpanii i Włoch zachowali wstrzemieźliwe milczenie. “Stanowisko ambasadora Kanady jest jasne” – pisał w raporcie dyplomata amerykański – “zarzekanie się przez Tunezję, że nie stosuje tortur to bzdury. Kanadyjski dyplomata przedstawił bezdyskusyjne dowody na przemoc i tortury stosowane przez miesiące”.

Z innej depeszy wynika nieznany fakt, kiedy przywódca Libii Moammar Kadafi odwołał swój pobyt w St. John’s w 2009 roku, dowiadując się, że minister sraw zagranicznych Lawrence Cannon zamierza wyrazić na lotnisku swoją dezprobatę z powodu czynienia przez Libię bohatera z człowieka stojącego za zamachem w Lockerbie.

W około 2600 depeszach wymienia się Kanadę w różnych aspektach.

“New York Times” przytacza notatkę ze spotkania byłego szefa wywiadu Kanady (CSIS) Jima Judda z Elliotem Cohenem z Departamentu Stanu, bliskim doradcą Condoleezzy Rice. Podczas rozmowy Judd zdradził swemu rozmówcy, że oficerowie CSIS “energicznie nękali” znanych członków Hezbollahu w Kanadzie.

Miał on również inną od oficjalnej opinię na temat ucieczki talibów z więzienia w Kandaharze w Afganistanie. Według jego informacji tajne służby były uprzedzone o ataku na więzienie, ale miały zbyt mało czasu aby temu przeciwdziałać. Krótko po ataku generał Rick Hillier powiedział jednak, że wojsko nie było w stanie przewidzieć ataku na więzienie. Potwierdził to były minister spraw zagranicznych David Emerson.

***

Pierwszą ofiarą złamanej kariery przez WikiLeaks może być ambasador Kanady w Afganistanie William Crosbie, który zamierzał złożyć dymisję. Powodem jest publikacja jego osobistej korespondencji z amerykańskim odpowiednikiem w Kabulu. Kilka dni temu Crosbie wysłał tajne notatki do Ottawy, aby jego szefowie mogli się przygotować na najgorsze. Rozmawiając o wyborach prezydenckich w Afganistanie, Crosbie krytykował nadużycia władzy przez prezydenta Karzaja i jego rodzinę. Wyrażał zdenerwowanie korupcją i brakiem współpracy z rządem tego kraju. Crosbie mówił m. in., że „wszystko się w nim gotuje”, gdy obserwuje działania afgańskiego przywódcy wykorzystującego stanowisko do własnych celów. Wzywał też dyplomatów innych państw do przeciwstawienia się zamierzeniom Karzaja.

***

Jednym z największych grzechów WikiLeaks mogło okazać się opublikowanie tajnej amerykańskiej listy kluczowych obiektów w krajach zagranicznych, które Waszyngton uważe za szczególnie ważne z punktu widzenia bezpieczeństwa narodowego. W Kanadzie lista taka zawiera kilkanaście obiektów. Ich utrata lub zniszczenie – jak czytamy – “mogłaby doprowadzić do krytycznego w skutkach impaktu dla zdrowia publicznego lub bezpieczeństwa gospodarczego Stanów Zjednoczonych”. Amerykańskie placówki dyplomatyczne rozsiane po świecie dostały w 2008 roku instrukcje sporządzenia list najważniejszych obiektów, których zaatakowanie przez terrorystów mogłoby narazić na szwank USA.

W Kanadzie są to:

- elektrownia jądrowa Darlington na wschod od Toronto,

- liczne mosty, tunele kolejowe, węzły komunikacyjne o międzynarodowym znaczeniu,

- rurociągi gazowe i naftowe,

- budowa hydroelektrowni przy James Bay w Quebeku,

- atlantycki kabel podwodny Hibernia wychodzący z Halifaksu,

- kilka tam, kopalni żelaza i niklu oraz fabryk, produkujących zarówno części do rakiet balistycznych jak plazmę czy szczepionki.

Opublikowanie tej listy przez WikiLeaks doprowadziła Amerykanów do wściekłości, gdyż pokazuje ona “miękkie podbrzusze”: uświadamia terrorystom najwrażliwsze potencjalne cele.

***

Kilka innych dyplomatycznych raportów opisujących relacje między Amerykanami i Kanadyjczykami, zwraca uwagę na to, że Kanada ma kompleks niższości wobec USA. Jeszcze inne depesze przynoszą wymianę często prywatnych poglądów znanych kanadyjskich dyplomatów na temat małżeństw homoseksualnych, terroryzmu, a także ptasiej grypy, energii jądrowej, ochrony środowiska itd.

Nie wszyscy jednak Kanadyjczycy wykazują honor ambasadora w Afganistanie czy uczciwość ambasadora w Tunezji. Szokiem medialnym w świecie okazała się wypowiedź doradcy premiera Kanady Toma Flanagana, profesora Uniwersytetu w Calgary, który publicznie wezwał do… zamordowania Juliana Assange’a, twórcy portalu WikiLeaks.

Politolog Tom Flanagan powiedział w stacji telewizyjnej CBC News, że przydałby się zamach na twórcę portalu WikiLeaks, na przykład atak z użyciem samolotów bezzałogowych, i że Obama powinien zlecić zamach. Flanagan podkreślił, że wiele informacji ujawnionych przez WikiLeaks dokumentów może skomplikować stosunki międzynarodowe, a nawet doprowadzić do wojen.

“Nie byłbym nieszczęśliwy gdyby Assange zniknął. W zasadzie myślę, że powinien zostać zabity” – konkludował doradca kanadyjskiego premiera. Wprawdzie szybko obublikował ubolewanie z powodu niefortunnej wypowiedzi, ale wielki niesmak pozostał.

– “Pojawiają się apele o jego zabicie, dlatego musiał się ukryć. Mamy do czynienia z wezwaniem do przemocy, co w wielu krajach jest zabronione” – podkreśla rzeczniczka WikiLeaks Kristinn Hrafnsson.

I rzeczywiście. Również Mike Huckabee (były i być może przyszły kandydat na prezydenta USA) oraz była urzędniczka Pentagonu K.T. McFarland są zdania, że odpowiedzialni za przeciek powinni być osądzeni i skazani na śmierć. Z kolei według b. gubernator Alaski i kandydatki na wiceprezydenta USA Sarah Palin, Assange’a powinno się ścigać jak Osamę bin Ladena.

Sam Assange został poproszony podczas internetowego wywiadu z “Guardianem” o komentarz w sprawie niefortunnej wypowiedzi kanadyjskiego politologa.

Odpowiedział: “Czyż to nie jest tak, że pan Flanagan i inni, składający publicznie podobne oświadczenia nie powinni zostać oskarżeni o nakłanianie do morderstwa?”.

Calgaryjska policja zainteresowała się wypowiedzią Flanagana. Profesor wprawdzie odwołał ze skruchą swój komentarz dwa dni później jako bezmyślny ale policja oraz Uniwersytet w Calgary zostały dosłownie zarzucone skargami. Uniwersytet nie zamierzał wyciągnąć rzadnych konsekwencji dyscyplinarnych, zaś policja referuje sprawę w prokuraturze, która zdecyduje czy zostało popełnione przestępstwo.

Tom Birbojler