BANQUET ROYALE – Nie opuściłam żadnego wesela

Series Z wizytą w... kwie 18, 2012 at 11:00 am

Podobno biegacze długodystansowi to “endogenni morfiniści” uzależnieni fizjologicznie od biegania. Z kolei maratończycy – według niektórych fizjologów – są grupą, gdzie najczęściej występuje tzw. fenomen euforii biegacza. Taka euforia pojawia się podczas długotrwałęgo wysiłku, wskutek wydzielania przez mózg endorfin, powodując zwiększoną odporność na ból i zmęczenie. Zjawisko to jest opisywane przez biegaczy jako przejęcie przez umysł kontroli nad ciałem. I poniekąd mogłoby tłumaczyć odwieczną miłość Danuty Bartoszek do biegania. Uczucie, które się odwzajemniło…

Danuta Bartoszek

Danuta  to mistrzyni Polski w biegu na 1500 metrów z 1984 roku. Ścigała się zresztą na różnych dystansach, aż do chwili, kiedy wraz z mężem (również biegaczem) podjęli decyzję o emigracji na Zachód.

Ale również wtedy Danuta nie zawiesiła butów na kołku. W Niemczech wiedziała, że najlepszą przepustką do sportowych aren i trenerów są udane występy w imprezach ogólnodostępnych, więc zaczęła startować w biegach masowych i maratonach. Pozycjami z czołówki zwróciła na siebie uwagę przedstawicieli klubów sportowych, którzy chcieli, aby ich reprezentowała. Tam po raz pierwszy stanęła na starcie maratonu.  Po dwóch latach spędzonych w Niemczech nadszedł kolejny etap emigracji – w 1989 roku Bartoszkowie wraz z 3-letnią córką Patrycją wyjechali do Kanady.

Gdy zamieszkali w Mississaudze, pierwszą myślą był powrót do biegania. Oczom spacerowiczów w parku Erindale objawił się nowy codzienny element: sympatyczna, filigranowa dziewczyna, biegająca bez wytchnienia o poranku wzdłuż brzegów Credit River. Czasem ktoś się dołączał, ale nie na długo, bo nie wiedział, że ma do czynienia z długodystansowcem…

Prawdziwi sportowcy nie potrafią żyć bez sportu, więc intensywne treningi i starty w licznych zawodach musiały przynieść zwycięstwa. W rezultacie Danuta reprezentowała Kanadę w biegu maratońskim na Igrzyskach Olimpijskich w Atlancie.

Aktywne życie sportowe daje między innymi umiejętność optymalnego sterowania swoją energią, nie tylko fizyczną. A taka cecha, znakomicie przydaje się w biznesie. W 2002 roku Danuta podjęła próbę startu w nowej dyscyplinie: otworzyła nową, wielką salę bankietową. Było to potężne wyzwanie, ponieważ zdobycie renomy w tej branży jest szalenie trudne, a na początku telefony od klientów wcale nie chciały zadzwonić.

Dzisiaj jest kompletnie inaczej. Podczas naszego półgodzinnego spotkania, telefon przerywał nam rozmowę co 5 minut, zaś elegancki Banquet Royale od dawna wyszedł z cienia – dzisiaj uchodzi za największą i najbardziej znaną polską salę bankietową.

- Zanim zaczniemy wizytować Banquet Royale, pozwolę sobie zapytać: kiedy pani się zorientowała, że gdy biegnie, to ci inni z wolna zaczynają zostawać w tyle? Kiedy to się zaczęło?

- No nie, tak zawsze nie było. Czasem się wygrywało, ale często nie. A zaczęło się od biegów przełajowych, jeszcze w szkole. Kiedy przyszedł okres bieżni – zaczęłam startować na dystansach 1.5 km oraz 5 km. Kobiety wówczas jeszcze nie biegały 10 km, nie mówiąc o maratonie.

- Przyjście na świat dziecka nie podcięło pani skrzydeł?

- Radziłam sobie. Czasem tylko, kiedy nie udało się znaleźć opiekunki, Patrycja musiała iść ze mną na trening i obserwować ze środka stadionu, jak matka biega dookoła niej po bieżni. Z kolei do Kanady przyjechałam już z moim drugim dzieckiem – Olivierem, więc automatycznie trzeba się było wyłączyć na początek z treningów i startów. Ale zaczęłam ponownie biegać głównie dlatego, aby zgubić nadwagę po ciąży. Po paru miesiącach odczułam przypływ formy, więc postanowiłam znowu spróbować w podobny sposób jak w Niemczech – od biegów ulicznych – ale żeby się dobrze przygotować do maratonu trzeba dużo trenować na dystansach po 20 i 30 km. Zdaje się, że przebiegłam Mississaugę wzdłuż i w poprzek. W 1992 roku zajęłam drugie miejsce w popularnym Shopper’s Drug Mart Marathon w Toronto, zdobywając minimum czasowe na mistrzostwa świata lekkiej atletyce w Stuttgarcie i od tego właściwie zaczęlo się oficjalne bieganie dla Kanady.

- Lekkoatleta nie ma lekiego życia w Kanadzie. Królowa sportu jest niedofinansowana, trudno znaleźć sponsorów. Jak pani sobie radziła? Czy mąż pomagał czy przeszkadzał?

- Zawsze pomagał. Jako partner w treningach i jako moje główne źródło informacji na trasie, gdyż podczas biegu ważne jest wiedzieć, jaki dystans mają inni zawodnicy, jak jest rozciągnięty bieg, itp. On zawsze był odpowiedzialny za takie rzeczy i to bardzo pomagało. Zresztą przy dwójce małych dzieci, musiał też przejąć wiele domowych obowiązków. Mąż utrzymywał nas ze swojej pracy, a ja ze zdobytych w biegach nagród mogłam opłacić piastunkę i niewiele więcej.

- Więc po kilku latach maratonka z nadmiarem energii do wykorzystania postanowiła przemienić się w restauratorkę. Czy podejmując prawie 10 lat temu przełomową decyzję o otwarciu biznesu, miała pani za sobą doświadczenie na tym polu? Czym się pani zawodowo zajmowała w Polsce?

- Tylko studiowałam i… (ze śmiechem) biegałam. A wyjechałam tuż po studiach. Mąż miał trochę doświadczenia w tej branży. Kiedy przejęliśmy od poprzedniego właściciela upadający banquet hall, należało go odremontować, a następnie poprowadzić po swojemu. Najtrudniejsze było początkowe dotarcie do nowej klienteli. Wraz z biznesem nie przejęliśmy żadnych rezerwacji, więc to wszystko trzeba było stworzyć, odbudować od początku.

- Czy rodacy przyszli z pomocą?

- Tak, i stanowią dzisiaj większość naszej klienteli, choć na samym początku z największą pomocą pojawili się nasi znajomi, którzy organizując jakąkolwiek imprezę, czy to urodzinowe party czy wesele, powierzali ją właśnie nam.

- Czy Polacy są bardziej wymagający od innych w przypadku organizacji imprez?

- Nie wiem czy bardziej, ale wymagają dużo i dbają o szczegół.

- A co się dzieje, kiedy inne narodowości, zwłaszcza orientalne, zwracają się o pomoc w organizacji imprez? Przecież mają swoje własne zwyczaje, odmienną kuchnię…

- Wówczas specjalnie sprowadzamy kucharza, którego rekomendują firmy specjalizujące się w realizacji nietypowych lub rzadkich zamówień. Ale często zdarza się, że proponujemy  im nasze europejskie jedzenie, i wtedy są zachwyceni, bo to było coś innego, czym zauroczyli swoich gości. Zresztą potraw z naszej kuchni można spróbować na długo przed terminem imprezy.

- Skoro już jesteśmy przy organizacji imprez: co generalnie Banquet Royale może zaoferować swoim klientom?

- Pełną lub cześciową organizację wszelkiego rodzaju bankietów i przyjęć: weselnych, rocznicowych, towarzyskich lub z okazji chrzcin, komunii. Coraz cześciej organizujemy modne przyjęcia dla panny młodej czyli tzw. wedding showers. Osobnym klientem są zakłady pracy, które zamawiają tzw. “Christmas Party”. Każdemu klientowi robimy mały wykład z tego, co się składa na dobrą organizację i jakie ma opcje. Są dla niego dwie drogi: może sam decydować o wyborze opcji lub może zdać się na nas.

- Bez żadnych ograniczeń?

- Ograniczenia wynikają wyłącznie z przepisów. Nie mogę zaproponować, tak jak w Polsce, wesela do 5-ej nad ranem, ponieważ przepisy określają, jak długo może być otwarty bar. Z kolei np. straż pożarna wprowadza ograniczenia dotyczące stosowania fajerwerków. Staramy się jednak, żeby każde przyjęcie było inne i miało swój prywatny klimat i charakter.

- Czy pani musi być obecna przy każdym organizowanym przyjęciu, przy każdym bankiecie?

- Szczerze mówiąc – nie opuściłam żadnego wesela, ponieważ uważam, że muszę tu być i dopilnować przebiegu. Może jestem w błędzie, może nie – ale wydaje mi się, że klienci to doceniają.

- Banquet Royale to hall recepcyjny plus dwie obszerne sale bankietowe. O jakiej pojemności?

- Jedna może pomieścić do 120 osób, a druga do 230, co czasem ledwo wystarcza w przypadku niektórych polskich wesel.

- Takie giganty jeszcze się zdarzają?

- Nawet coraz częściej. Wówczas obsługa, złożona z kucharzy, kelnerek i  barmanów lekko przekracza 20 osób.

- Młodzi ludzie organizujący swoje wesele, zwykle nie wiedzą, jak się do tego zabrać. Na co mogą tu liczyć?

- Na wszystko, od A do Z. Jeśli posiadają niewielką wiedzę na temat rytuałów, zwyczajów, dekoracji czy menu – my pomożemy pod każdym względem. Mamy gotowe, sprawdzone rozwiązania. Jesteśmy od tego, żeby pomóc i podpowiedzieć na każdym etapie, no i żeby zrealizować te plany. Nasza głowa w tym, aby się wszystkim podobało. Tak naprawdę chodzi o to, żeby nowożeńcy, którzy i tak mają dużo na głowie, mogli zdecydować o rzeczach najważniejszych: chcę takie kolory, takie potrawy i takie godziny przyjęcia. Resztą zajmiemy się my…

- Nawet orkiestrą i limuzynami?

- W tym przypadku przedstawiamy listę firm do wykorzystania, ponieważ wiemy, że mogą wchodzić w grę personalne upodobania i nie wszyscy lubią, gdy im się coś narzuca.

- Panuje taka opinia, że nowożeńcy potrafią zarobić na weselu. Ciekawi mnie czy to prawda, ponieważ w warunkach emigracyjnych zaproszenie przeszło 200 osób wydaje mi się rzadkością, więc może chodzi o to, by koszty zwróciły się dzięki kopertom od licznych gości?

- Gości na polskim weselu jest wielu, bo jesteśmy bardzo towarzyskim narodem, mamy dużo znajomych i lubimy się dzielić swoją radością. Jeśli chodzi o zarabianie na weselu, to tak naprawdę nie wiem. Chyba zależy to od grona znajomych i rodzajów prezentów. Jednego stać na 200 dolarów, a innego na 500, podczas gdy koszt jednego gościa weselnego to około 100 dolarów (włącznie z alkoholem, wynajęciem sali, jedzeniem i obsługą). Wiem, że inne nacje specjalnie urządzają tłumne wesela, aby pokryć swoje wydatki, ale Polacy chyba tak nie kalkulują.

- Potraficie zorganizować każdy rodzaj imprezy. Czy jest coś czego nie oferujecie lub nie robicie?

- Często spotykamy się z prośbą wyłącznie o wynajęcie sali, bez nadzoru i bez cateringu. Tego nie robimy. Również nie organizujemy przyjęć dla kilkunastu osób, chyba że w ultrakrótkich terminach z wyłączeniem weekendów.

- Gdybym chciał się ożenić za 2 tygodnie, zdąży pani dla mnie przygotować przyjęcie?

- Wesela trzeba zamawiać z wielkim wyprzedzeniem, nawet rok wcześniej. Wtedy jest szansa, że wszystko odbędzie się perfekcyjnie. Za 2 tygodnie? Jeśli w tym terminie będziemy mieli wolną salę to z pewnością zdążymy. Mój rekord wynosi trzy dni – tyle czasu miałam na organizację nagłego wesela dla pewnej pary przyjeżdżającej z innej prowincji.

- W czym jesteście lepsi od innych?

- Radze zapytać naszych klientów, gdyż my istniejemy głównie dzieki wzajemnemu polecaniu naszych usług. Myślę jednak, że nikt lepiej niż my nie zrozumie potrzeb Polaka, jeśli chodzi o zrozumienie tradycji i zwyczajów. Przez to nie ma przykrych rozczarowań i niespodzianek. Proszę nie zapominać, że nie tylko nowożeńcy, ale również goście mają swoje oczekiwania. I my to bierzemy pod uwagę.

 Z Danuta Bartoszek z Banquet Royale

rozmawiał Tomasz Piwowarek