Pigułka gwałtu

Polonijne to i owo Series kwie 19, 2012 at 8:10 am
Maria i Jan Kowalscy wyemigrowali do Kanady na początku lat osiemdziesiątych. I o ile większość emigrantów zaczynała swoje życie za oceanem praktycznie od zera, to Kowalscy już na starcie mieli z górki. Pieniądze uzyskane ze sprzedaży pięknego domu i dobrze prosperującego ośrodka wypoczynkowego w okolicach Kudowy Zdroju pozwoliły na niezły start. Małżonkowie należeli do osób, o których mówi się “wytrawni biznesmani”. Ich zdolności i chęć do pracy w niedługim czasie zaprocentowały kupieniem restauracji w centrum Toronto, a kilka lat później – stacji benzynowej w Mississaudze. Jedyne, czego im brakowało do szczęścia to potomek, któremu mogliby na stare lata przekazać schedę. Gdy po wielu latach starań okazało się, że Maria jest w stanie błogosławionym – ich radość nie miała granic.
Dziecko przyszło na świat w Wigilię i w związku z tym dano jej na imię Ewa. Maleństwo zawładnęło swoimi rodzicami i stało się dla nich prawdziwym oczkiem w głowie. Od wczesnych lat dziecięcych Ewa przejawiała zainteresowanie medycyną. Leczyła swoje pluszowe zabawki i lalki z pomocą dziecięcego zestawu Małego Lekarza. Nie było więc nic dziwnego w tym, że po skończeniu high school wybranym przez nią kierunkiem studiów była właśnie medycyna. Była w o tyle komfortowej sytuacji, że jej rodziców stać było na sfinansowanie nauki jedynej córki. Wielkim rodzinnym świętem był dzień, w którym Ewa otrzymała wymarzony dyplom. Po zakończeniu przyjęcia zorganizowanego z tej okazji w restauracji matki, dziewczyna postanowiła wraz z koleżankami poszaleć jeszcze trochę w jednym z nocnych klubów w Toronto. Obiecała rodzicom, że wróci do domu za kilka godzin…
Matka Ewy obudziła się o 5 rano następnego dnia. Coś ją tchnęło, by zajrzeć do pokoju córki. Kiedy zobaczyła puste łóżko natychmiast chwyciła za telefon i próbowała się z nią skontaktować. Bezskutecznie. Obudziła więc męża, który uspokajał, że pewnie dziewczyny bardzo dobrze się bawiły i ich córka śpi teraz smacznie u jednej z przyjaciółek. Kiedy minęła 9 rano, a dziewczyna nie dawała znaku życia, zaniepokojona już na dobre matka zaczęła dzwonić do jej koleżanek. Dowiedziała się, że córka około 2 nad ranem postanowiła jechać do domu, twierdząc, że nie za dobrze się czuje. Pożegnała się i wyszła z klubu do wcześniej zamówionej taksówki. Przerażona matka zgłosiła zaginięcie córki na policji, która podjęła poszukiwania. Odwiedzono lokal, z którego wyszła Ania, przesłuchano jej przyjaciółki – wszystko jednak bez skutku. Dwa tygodnie później, wczesnym rankiem, spacerujący z psem blisko jeziora Ontario mężczyzna zaniepokoił się dziwnym zachowaniem swojego czworonoga. Pies ciągnął smycz w kierunku pobliskich krzaków, dziwnie przy tym ujadając. Chwilę potem mężczyzna idąc za ciągnącym go zwierzakiem natknął się za zwłoki młodej kobiety. Niedługo potem policja zidenyfikowała ciało – nie ulegało wątpliwości, że jest to poszukiwana Ewa Kowalska. Oględziny jako przyczynę zgonu wskazywały uduszenie. Sekcja zwłok wykazała, że dziewczyna została zgwałcona,  wcześniej podano jej pigułkę gwałtu. Na pogrzebie jedynej córki państwa Kowalskich zgromadziły się tłumy przyjaciół, nauczyciele i studenci uniwersytetu, który skończyła Ewa. W kondukcie żałobnym zabrakło jednak Marii Kowalskiej. Dzień po odnalezieniu zwłok córki, próbowała popełnić samobójstwo. Od tej pory znajduje się w szpitalu psychiatrycznym, bez nadziei na wyzdrowienie. Jan Kowalski mieszka w domu spokojnej starości.
Do dzisiaj nie udało się ustalić sprawców śmierci Ewy.
Ilona Girzewska