Nigeryjski szwindel 2: Maszeruje śmierć

Przekręty Series maj 21, 2012 at 12:48 pm

Mechanizm oszustwa określanego jako “nigeryjski szwindel”, które ma sto twarzy, a w literaturze kryminalnej najcześciej klasyfikowane jest jako “advance-fee fraud”. Prawie każdy z nas był potencjalnym celem takiego oszustwa, ale jak mówią statystyki, tylko dwóch na milion adresatów traci w nim grubszą kasę. To niby niewielu, ale kiedy w grę wchodzą wysokie stawki, oszustwo staje się zjawiskiem medialnym, co już nieraz się zdarzało i dzięki czemu w ogóle o nim się dowiadujemy.

Niestety, policyjne akta dowodzą, że kiedy kreatywny oszust wstrzeli się w podatny grunt naiwności pomieszanej z chęcią zysku,  na kradzieży się nie kończy, a tuż za nią czasem maszeruje śmierć.

Ale zacznijmy od przypadków lżejszych.

W okresie 1992-94 biznesman z San Diego, James Adler, był na tyle naiwny lub chciwy, że oszuści z Nigerii zdołali wyciągnąć z niego aż 5.2 mln dolarów na poczet “potencjalnych zysków”, co potwierdził oficjalnie 6 lat później amerykański sąd. Przy okazji w sądzie ustalono, że:

1. w oszustwie uczestniczyli członkowie rządu Nigerii (włącznie z prezesem banku centralnego),

2. można ich sądzić na ziemi amerykańskiej w myśl zasady o “aktywności komercyjnej”, ale:

3. przypadek Adlera i tak jest beznadziejny, zgodnie z doktryną “czystych rąk”, ponieważ w pełni świadomie zawarł on kontrakt, którego celem była kryminalna w świetle prawa pomoc Nigeryjczykom w defraudacji funduszy ich własnego rządu.

Janella Spears z Oregonu nie chciała nikogo oszukać. Dała się złapać zrazu na złudę szybkiego wzbogacenia, jak i na czysto ludzką ciekawość. Od  2008 roku przez dwa lata wysyłała w sumie do Nigerii 400 tysięcy dolarów na “koszty manipulacyjne” tylko po tym, jak otrzymała “przekonywujący” e-mail, że odziedziczy dużą sumę pieniędzy po jej zaginionym od dawna zamożnym dziadku. W tym przypadku pech kobiety sprawił, że rzeczywiście miała dziadka, z którym rodzina straciła kontakt, a na dodatek jego inicjały zgadzały się z podanymi w liście. Prawdopodobieństwo równe trafieniu w totolotka. Pożałowania godna i wcale nie zamożna Janella zbierała i wysyłała pieniądze, mimo że odradzała jej to rodzina, bank i policja.

Annałom przekrętu nigeryjskiego nie jest obcy przelew krwi. Jednym z najbardziej uzdolnionych oszustów był nigeryjski przywódca klanowy Emmanuel Nwude. Na tyle przekonywujący, że zdołał nakłonić do transferu setek milionów dolarów dyrektora brazylijskiego Banco Noroeste – Nelsona Sakaguchi. Ten trzeci co do wielkości mega-przekręt w historii bankowości przy próbie odzyskania utraconych pieniędzy zakończył się dwoma morderstwami, w tym jednego z oszustów.

Gdy gra jest o wielkie pieniądze, telefon do płatnych zabójców dzwoni często, ale desperacja jest również matką samobójców. Niektóre z ofiar oszustw wynajmowały prywatnych detektywów lub same podróżowały do Afryki, na ogół boleśnie bezskutecznie. W listopadzie 2003 roku Leslie Fountain, angielski instruktor uniwersytecki nie mogąc znieść straty popełnił samobójstwo przez samospalenie.

W 2006 roku Amerykanin mieszkający w Południowej Afryce powiesił się po utracie majątku na rzecz przekonywującego oszusta z Ghany. To samo uczynił w roku później chiński student z Wielkiej Brytanii, odkrywszy, że padł ofiarą nigeryjskiego przekrętu loteryjnego. W lutym 2003 roku 72-letni Czech Jiří Pasovský zastrzelił pracownika ambasady nigeryjskiej w Pradze i zranił innego, kiedy dowiedział się od konsula, że władze nie zwrócą mu 600 tys. dol. wyłudzonych przez rodaków-oszustów.

Schemat schwindlu nigeryjskiego zadowli się każdą sumą, ale nastawiony jest na grube portfele. Co gorsza, ofiary często dają się zwabić do Afryki lub w inne miejsca świata, gdzie są porywane, bo ich wcześniejsze zachowanie jest przecież miernikiem zamożności. Tu statystyki policyjne świadczą jakby na rzecz sprawiedliwości i w większości przypadków nie zawsze kończy się tragedią gdy pojawi się okup. Nie wszyscy jednak są szczęściarzami.

29-letni Grek George Makronalli został zamordowany w Południowej Afryce w 2004 po tym, jak rodzina odmówiła złożenia okupu.

W przypadku norweskiego biznesmena Kjetila Moe rodzina podjęła negocjacje, ale do dziś (od 1999) nie odnaleziono ani jego, ani jego ciała.

Oficjalne dane mówią o 15 podobnych ofiarach w okresie 1994-97. Wszystkie były uwikłane w nigeryjski szwindel.

Powiedzą Państwo – chytrość została ukarana? Być może. Ofiary były współsprawcami? Być może. Zwłasza wtedy, kiedy same kradną pieniądze dla spodziewane szybkiego zysku, a to okrutnie częsty przypadek.

Około 1997 roku za pomocą tego mechanizmu wyłudzono od obywateli USA ok. 100 milionów dolarów w ciągu 15 miesięcy. Dzisiaj wszechobecność internetu niby pozwala na większą ostrożność ale jednocześnie techniki kantu stały się bardziej wysublimowane. O czym ostrzec spróbujemy następnym razem.

Tom Birbojler