Bajka o Kopciuszku ze złym zakończeniem

Polonijne to i owo Series maj 25, 2012 at 7:14 am

Za górami, za lasami, tam gdzie unosi się zapach żywicy mieszkała szczęśliwa rodzina – małżeństwo z córeczką Dominiką. Młodzi ludzie pokochali kraj, który przyjął ich pod swoje skrzydła wiele lat temu, gdy zmuszeni byli opuścić rodzinne strony – miasto Kraka nad Wisłą. Pracowali więc uczciwie w nowej ojczyźnie, a że oboje pracy się nie bali, wkrótce stać ich było na zamieszkanie we własnym domu. Z radością mościli gniazdo dla siebie  i jedynej córki.  Dziewczynka  wzrastała w otoczeniu kochających ją ludzi. Uwielbiana i rozpieszczana nie podejrzewała nawet, że jej nieskomplikowany świat wkrótce legnie w gruzach.

Był 17 dzień lipca roku 2007. W tym dniu Dominika obchodziła swoje”sweet sixteen”. Ze zniecierpliwieniem czekała na przybycie koleżanek, z którymi wspólnie miała świętować. Zamiast nich w progu domu pojawił się mężczyzna w policyjnym mundurze. Poinformował ojca Dominiki o wypadku, jaki miał miejsce pół godziny wcześniej. Wychodząca z pobliskiej cukierni kobieta została potrącona na przejściu dla pieszych przez rozpędzony samochód. Zginęła na miejscu. Okazała się nią matka Dominiki. Nie zdążyła wręczyć córce urodzinowego tortu…

Minęło kilka miesięcy, które upłynęły dziewczynie pomiędzy kolejnymi wizytami u psychologów, a w końcu i u psychiatrów. Nieprzygotowanej do utraty bliskiej osoby Dominice trudno było nawiązać kontakt z otoczeniem. Zamknęła się w sobie, zerwała kontakt z rówieśnikami, a jedyną osoba, jaka potrafiła do niej dotrzeć był jej ojciec. Stopniowo udawało mu się wyciągnąć córkę z jej zamkniętego świata. Po długich rozmowach przekonał ją, że najlepiej będzie sprzedać dom i przenieść się w miejsce, gdzie zaczną wszystko od początku. Dominika zgodziła się, nie podejrzewając nawet, że “od początku” znaczyło tyle, co z inną kobietą, mającą zastąpić jej matkę.

Ową kobietą, okazała się Grażyna – rozwiedziona od kilku lat kobieta, wychowująca samotnie 18-letniego syna – Sebastiana. Szybko udało jej się omotać młodego wdowca, a niedługo później Dominika wraz z ojcem przeprowadziła się do jej domu.

Przez pierwszy rok wspólnego mieszkania Grażyna starała się zaskarbić łaski zagubionej dziewczyny. Próbowała udzielać jej kobiecych rad, zabierała ją na wspólne zakupy, dbała o dom, woziła na cmentarz, gdzie wspólnie porządkowały grób zmarłej matki.

Dominika nabierała coraz większego zaufania do Grażyny. Do tego stopnia, że kiedy dowiedziała sie od ojca, iż zamierza zalegalizować swój związek z Grażyną – nie miała nic przeciwko temu.

Do pierwszej kłótni między pasierbicą, a macochą doszło tuż przed Sylwestrem. Dominika zauważyła, że Grażyna założyła do wieczorowej sukni rubinową biżuterię, należącą kiedyś do matki dziewczyny. Zażądała zwrotu kosztowności. Usłyszała wtedy, że znajduje się w domu macochy, więc nie ma prawa odzywać się w ten sposób. Poproszony o rozwiązanie sporu ojciec, starał się przekonać córkę, że nie ma o co bić piany. Dominika ustąpiła, ale zadra pozostała.

Od tej pory coraz częściej dochodziło do wymiany zdań pomiędzy obiema kobietami. Swoje pięć groszy zaczął wrzucać też syn Grażyny. Sprowadzał do domu kolegów, którzy za jego namową naśmiewali się z dziewczyny, wyzywając ją od czubków, z powodu jej wcześniejszego leczenia w gabinetach psychiatrycznych. Dominika opowiadała ojcu jak jest traktowana, ale ten nie dawał jej wiary, twierdząc, że wyolbrzymia niewiele znaczące sprawy.

Z czasem Dominika przestała się skarżyć, a że nie miała komu opowiedzieć o swoich problemach – popadała w coraz większą depresję. Coraz częściej siedziała zamknięta w swoim pokoju i tuliła do serca zdjęcie zmarłej matki, prosząc by jej pomogła uwolnić się od zatruwających jej życie ludzi.

Przełom nastąpił, kiedy Sebastian po raz kolejny postanowił zabawić się jej kosztem. Podczas zorganizowanej w domu imprezy halloweenowej, na której alkohol lał się  szerokim strumieniem – siłą napoił dziewczynę, poczym zrobił jej serię kompromitujących, roznegliżowanych zdjęć, które pokazał jej następnego dnia. Groził przy tym, że opublikuje je na portalach społecznościowych. Zaszczuta Dominika wybiegła z domu. Zdążyła wziąć jeszcze ze sobą opakowanie antydepresantów, które pozostały jej z czasów terapii.

Znaleziono ją dwa dni później na cmentarzu, leżącą na grobie matki. Lekarze stwierdzili zgon, po przedawkowaniu silnych leków. Matka i córka pochowane są obok siebie.

Sebastian i Grażyna wyprowadzili się do Edmonton. Ojciec Dominiki zmarł pół roku temu, po długiej walce z rakiem. Pogrzeb zorganizowano na koszt kanadyjskiego państwa.