Sprawa Stelli Wasiuk: emerycie strzeż się!

Series czer 4, 2012 at 10:00 am

Emerycie strzeż się

Sprawa Stelli Wasiuk

Próba odzyskania domu utraconego przez staruszkę Polkę na rzecz jej opiekunki zwróciła uwagę mediów oraz władz, usiłujących dociec, jak mogło do tego dojść.

Policja Regionu Durham podjęła dochodzenie aby wyjaśnić jak to się stało, że 83-letnia wdowa utraciła oszczędności oraz wart pół miliona dom na rzecz kobiety, która w zamian miała zobowiązać się do dozgonnej opieki. Realia okazały się inne.

Stella Wasiuk

Na trop całej sprawy trafił dziennik “The Toronto Star” i on nadał jej rozgłosu. Na podstawie dokumentów ustalono wstępnie, że 20 maja 2010 dokonano aktu odstąpienia tytułu własności domu w Ajax, który przejęła od Stelli Wasiuk jej opiekunka Pauline Reid, dysponująca uzyskanym wcześniej pełnomocnictwem (Power of Attorney). Gdy minęły kolejne trzy miesiące, opiekunka stała się również wykonawczynią ostatniej woli Polki oraz… jej jedyną spadkobierczynią.

Stella Wasiuk dorastała w Polsce w okresie II wojny światowej. Po przybyciu do Kanady pomagała mężowi w rozwoju lukratywnego biznesu budowlanego. Po jego wczesnej śmierci w 1987 roku nauczyła się żyć skromnie i oszczędnie, ale pieniędzy jej nie brakowało. Przez 20 lat pracowała społecznie jako kierowca dla lokalnej organizacji charytatywnej.

Mieszkała w Markham, nie mając dzieci ani bliskiej rodziny. W 2008 roku trafiła na szpitalną rehabilitację po przebytej operacji kolana. Obawiając się nadchodzącej samotności i izolacji w domu starców, Stella przekazała swe obawy Pauline Reid, pracującej tam wówczas jako pomoc szpitalna. Ta zobowiązała się zająć staruszką, co wyglądało jak szczęśliwe zrządzenie losu.

Rzeczywistość okazała się inna. W pierwszej kolejności 52-letnia Pauline wyprowadziła Stellę z jej komfortowego kondominium w Markham do swojego ciasnego bliźniaka wynajmowanego w Scarborough. Tam właśnie obie kobiety zawarły rodzaj paktu, który staruszce miał zagwarantować staranną pomoc i opiekę pod koniec drogi życiowej w zamian za… wspólne zamieszkanie w lepszym, większym domu.

Taki dom, 4-sypialniowy, o powierzchni 2800 st2Reid znalazła w Ajax przy

Dom w Ajax

Warburton Dr., a Wasiuk przekazała na zakup 430 tys. dol. ze swych oszczędności. W ramach zawartej umowy Reid ze swojej strony zgodziła się, aby jej zerowy wkład finansowy w zakup domu rekompensowany był “nieoprocentowaną pożyczką” wartości 800 dolarów miesięcznie, którą miała spłacać poprzez zapewnianie staruszce “opieki włącznie z wyżywieniem i podstawowymi, niezbędnymi świadczeniami”.

Gdyby zrezygnowała z tej opieki, zgodnie z umową musiałaby natychmiast zwrócić “pożyczoną sumę”. Gdyby jednak wywiązywała się z zobowiązań, pożyczka zostałaby spłacona w chwili, gdy Wasiuk miałaby… 127 lat.

Dzięki transakcji Pauline Reid została zarejestrowana jako pełnoprawny właściciel posesji, zaś Stellę Wasiuk objęła klauzula “life estate” czyli prawo do korzystania z domu do śmierci. Ale przestała być tego domu właścicielką.

- Wiedziałam, że podpisuję transakcję kupna ale nie miałam pojęcia, że ona (Reid) też w niej bierze udział, bo to ja przecież płaciłam całą sumę – mówi dziś Wasiuk, twierdząć, że była przekonana, że jest jedyną właścicielką domu.

Transakcja zawarta została w kancelarii adwokata Marvina Talsky’ego w Mississaudze. Ponieważ często doradza się zasięgnięcie drugiej opinii prawnej, Stella skorzystała z tej możliwości u innego pracownika z Mississagi, Hugha Galbraitha i ponoć w pełni rozumiała co czyni. Obaj wymienieni przedstawiciele palestry odmówili komentarza dziennikarzom, zasłaniając się formułą, że może być wytoczony proces przeciwko nim.

Problemy wynikające ze wspólnego zamieszkania obu pań (a także innych członków rodziny Pauline) pojawiły się prawie natychmiast po przeprowadzce do Ajax. Zdaniem Stelli, obiecana opieka stawała się z dnia na dzień gorsza. Opiekunka krzyczała na nią, wyznaczyła jej najmniejszy pokój nad garażem, odmawiała korzystania z telefonu i dostarczała żywność najgorszej jakości.

Ginęły rzeczy. Raz była to książeczka czekowa, innym razem spis telefonów do przyjaciół, a nawet słownik polsko-angielski.

Łazienka na parterze była wiecznie zamknięta, co zmuszało starszą panią do ciągłego pokonywania schodów w celu korzystania z drugiej na piętrze. Poruszała się przeważnie przy pomocy trzymadła zwanego tu walkerem. Nie miała nawet klucza do własnego domu.

Reid, pracująca na co dzień w domu starców Extendicare Rouge Valley, często pozostawiała swą podopieczną samą na kilka dni twierdząc, że musi odwiedzić narzeczonego w Montrealu, który przedstawił się później prasie jako Joseph Comas, Haitańczyk arystokratyczngo pochodzenia, ale nie chciał nic komentować. On również przez pewien czas mieszkał w domu w Ajax.

Joseph Comas

Czując się osaczona, zaniedbana i wykorzystana, Stella Wasiuk usiłowała szukać pomocy na zewnątrz twierdzy, w której się znalazła. Udało się to jej 8 października 2011 roku, gdy mieszkający obok sąsiad Emile Timmermans zauważył dramatyczne sygnały wzywania pomocy. Zawiadomił policję i służby socjalne.

Uzyskując poparcie od nowych sojuszników Stella – ku wściekłości swej opiekunki – stawała się coraz mniej bezbronna. Zażądała telefonu  w swym pokoju. Wówczas Pauline zagroziła wyprowadzeniem się z domu i pozostawieniem starszej pani na pastwę losu.

Miesiąc później Stella prosiła sąsiada o podwiezienie do lokalnego prawnika i przekazała rodzinie Timmermansów nowe prawne pełnomocnictwo (Power of Attorney) do opieki zdrowotnej nad sobą. Pozostałe oszczędności postanowiła przekazać na cele charytatywne, a na policji złożyła kilka oświadczeń tłumaczących przebieg wydarzeń.

W jednym z nich, skierowanym do sierż. Johna Keatinga (odpowiedzialnego za problemy ludzi starszych) napisała: “Apeluję do pana po raz ostatni. Proszę coś w końcu zrobić z podrobionymi przez Pauline papierami. Dlaczego taka oszustka (napisane: “kruk” zamiast “crook”) jak ona ma zwyciężyć przejmując mój dom gdy umrę… John, proszę zrób coś, bo jestem bezbronna”.

W międzyczasie wyszło na jaw, że zobligowana do utrzymania domu Pauline nie zapłaciła ani centa za zaległe podatki od nieruchomości z balansem prawie 13 tys. dol.

Z pomocą sąsiada Timmermansa, Wasiuk wynajęła adwokata Alexandra Józefackiego, który postanowił sądownie odzyskać dla niej utracony dom. Na wieść o tym Paulina Reid i jej dzieci wyprowadzili się z domu przy Warburton Dr., ale ponieważ sąsiedzi donosili o odwiedzinach różnych osób porą nocną i wynoszeniu rzeczy, policja wymieniła zamki w drzwiach.

Dziennikarskie śledztwo przeprowadzone przez “The Toronto Star” ujawniło, że do przejęcia kontroli nad majątkiem Wasiukowej, Pauline Reid posłużyła się agentem nieruchomości, dwoma prawnikami oraz członkami swojej rodziny. Wyszło m.in. na jaw, że przez pewien czas wykonawcą woli staruszki był syn Pauline, skazany za przestępstwa kryminalne. Sama Pauline, matka trojga dzieci, dwukrotnie bankrutowała i przez wiele lat była lokatorką subsydiowanych mieszkań w North York.

Oddzielne dochodzenie podjęło RECO (The Real Estate Council of Ontario), badając transakcje, jakie przeprowadził agent sprzedaży nieruchomości Sunny Gandhi, który nie tylko sprzedał condo Wasiukowej w Markham ale także kupował za 477 tys. dom w Ajax. Ujawniono, że Gandhi, choć działający w Brampton, wystawił condo w Markham za $549,900 ale sprzedał za $410,000.

Na dwa dni przez zamknięciem transakcji kupna domu w Ajax, Gandhi założył firmę (bez nazwy, numerowaną), aby udzielić prywatnej pożyczki hipotecznej na sumę 61,466 dol, oprocentowaną na 9.97%. Wypytywana o to Stella powiedziała dziennikarzom “The Toronto Star”, że nie potrzebowała w tym czasie prywatnej pożyczki, gdyż dysponowała sporym zapasem gotówki.

W trzy miesiące po kupnie domu Wasiukowa spłaciła tę pożyczkę jednorazowym czekiem opiewającym na 69 tys. dol. Jednak Gandhi (który startował niegdyś w  wyborach na burmistrza Brampton) dokonał formalnego zamknięcia kredytu dopiero w marcu, kilka dni po wizycie dziennikarzy, próbujących uzyskać wyjaśnienia.

W wywiadzie udzielonym nieco później dla “The Toronto Star” agent powiedział, że Stella Wasiuk nie miała wystarczającej kwoty, więc obawiał się, że do transakcji może nie dojść. Aby to jakoś rozwiązać, zebrał pieniądze pożyczając je od innych ludzi i używając swej karty kredytowej. A ponieważ po raz pierwszy udzielał komukolwiek prywatnej pożyczki, więc za namową księgowego założył w tym celu firmę numerowaną.

- Nie zrobiłem niczego nielegalnego i chciałem być pomocny – twierdzi Gandhi, dodając, że bał się, że Wasiukowa straci swój depozyt i znajdzie się na ulicy gdyby nie doszło do transakcji. Uważa również, że wyznaczył bardzo łagodne oprocentowanie pożyczki, które w przypadku transakcji na ostatnią chwilę wynosi czasem nawet 15-16%.

Suma sumarum sprawa jest w sądzie, ewentualna sprzedaż domu zablokowana, a sama pani Wasiuk… w domu seniora, gdzie znalazła się dla jej własnego bezpieczeństwa – zgodnie z zaleceniem policji i służb socjalnych.

Opisana historia wywołała nawałnicę telefonów i emaili z całego kraju, od osób oburzonych faktem, że władze nie zareagowały odpowiednio na sygnały jakie wysyłała Wasiuk i ludzie jej przychylni. Najbardziej zdziwiony jest największy bohater tej historii, sąsiad Emile Timmermans, który był przekonany, że telefonem na policję rozwiąże cały problem.

- Naiwnie myślałem, że po interwencji zajmą się nią odpowieni ludzie i instytucje – mówi sąsiad. – To tak jednak nie działa. Mimo to nie pozostawimy jej samej sobie.

Opisywana historia powinna przede wszystkim nieść pewne podstawowe przesłanie dla ludzi starszych wiekiem: uważajcie, z kim się zaprzyjaźniacie!

Zofia Antoniak