Złodziejski duet

Polonijne to i owo Series czer 8, 2012 at 12:45 am

O ludziach takich jak Kamil i Marzena, mówi się “dobrani jak w korcu maku”. Poznali się 8 lat temu na polonijnym pikniku. Kamilowi od razu wpadła w oko wyzywająco ubrana dziewczyna, o włosach koloru miedzi. Stała nieopodal baru w towarzystwie trzech koleżanek i kołysała się w rytm muzyki płynącej z parkowej sceny. Chwilę potem tańczyli już razem, a kilka godzin później – jak dobrzy znajomi – wsiadali do samochodu Kamila.

Po wspólnie spędzonej nocy spotykali się już codziennie. Marzenie zaimponował biorący lekko życie Kamil. A i on odnalazł w Marzenie bratnią duszę. Oboje skończyli edukację na szkole średniej (bo za dużo mają zainteresowań, by kontynuować naukę w jednym tylko kierunku); oboje wyznawali zasadę, że praca na etacie jest dla głupków, oboje zajmowali się szemranymi interesami – głównie drobnymi kradzieżami i paserstwem. Postanowili zatem połączyć siły.

Okazja do pierwszej wspólnej akcji nadarzyła się w majowy długi weekend. Koleżanka Marzeny organizowała kilkudniowy wypad nad Georgian Bay. Na liście zaproszonych do świętowania Victoria Day gości znaleźli się także nasi bohaterowie.

W pierwszym dniu pobytu nad jeziorem Marzena i Kamil przechadzali się po plaży, wprawnym okiem obserwując okoliczne domki letniskowe. Szczególną uwagę zwracali na te najbardziej eksluzywne.

Akcję rozpoczęli wieczorem, dwa dni później, gdy większość wczasowiczów wyległa na plażę, by obserwować strzelające w niebo fajerwerki. Kamil, pod osłoną nocy, ze stojącą na czatach Marzeną w mgnieniu oka splądrował kilka domów, a łupy ukrył w bagażniku samochodu. Nazajutrz jako pierwszy obudził znajomych, twierdząc, że zginął mu drogi zegarek, karta kredytowa i najnowszej generacji aparat fotograficzny. Przybyła na miejsce policja spisała raport i obiecała, że da znać, jak tylko uda się ustalić sprawcę…

Rozochoceni łatwością, z jaką udała im się pierwsza akcja, młodzi ludzie z coraz większą bezkarnością szlifowali złodziejski proceder. Ich celem były głównie drogie, letniskowe domy, które okradali pod nieobecność właścicieli.

Coraz trudniej jednak było upłynniać skradzione rzeczy, więc Kamil i jego dziewczyna postanowili, że należy się przebranżowić. Szybko zorientowali się też, że drobne kradzieże nie przekładają się na przyrost pieniędzy na bankowym koncie. Przyszło im to o tyle łatwo, że mieli doskonałe “znajomości” w środowisku, które prawo miało sobie za nic.

Kolejnym etapem, w zdobywaniu łatwych pieniędzy, była kradzież samochodów na zlecenie. Ofiarami złodziejskiego duetu padali najczęściej właściciele wybranych marek aut, zaparkowanych pod kinami. Wiadomo było, że po wejściu na seans filmowy, nie opuszczą go przez najbliższe półtorej godziny. To wystarczało, by Kamil swobodnie włamał się do pozostawionego na parkingu pojazdu i odjechał w siną dal.

Wiadomo było jednak, że zbyt częste kradzieże samochodów pod kinami, zwrócą w końcu uwagę policji, więc zabawa może trwać tylko na krótką metę. Żądni wrażeń Marzena i Kamil szukali więc nowych źródeł dochodu.

Szybko opracowali nowy, szatański pomysł, w którym rolę główną miała tym razem grać Marzena.

Pomysł był niezwykle prosty – zainwestowanie wcześniej zarobionych pieniędzy w mały lokal na peryferiach Mississaugi, w którym powstało…studio masażu. Łatwo zgadnąć, że główną atrakcją studia była nasza rudowłosa piękność. Mająca wyjątkowy dar przekonywania Marzenka, z łatwością wyciągała od klientów informację dotyczącą ich stanu cywilnego. Niestety, niektórzy z korzystających z jej usług żonatych mężczyzn zapamiętają miedziane kosmyki włosów do końca życia. Nie przypuszczali bowiem, że ich “wizyty” były skrzętnie nagrywane przez Kamila ukrytą za weneckim lustrem kamerą. Wystarczyło potem pokazać klientowi film i obiecać, że “za dodatkową opłatą” wszystkie jego kopie zostaną zniszczone.

I pewnie ów proceder trwałby jeszcze trochę, gdyby nie przypadek, a te podobno rządzą światem…

Jednym z klientów okazał się pewnego dnia… były chłopak Marzeny, który porzucił ją kilka lat wcześniej, dla jej najbliższej przyjaciółki. Chcąc jej zaimponować barwnie opowiadał o swoim  małżeństwie. Nieczuła na opowieści dziewczyna, w przypływie zemsty za porzucenie postanowiła dać nauczkę byłemu narzeczonemu. Zażądała pokaźnej sumy za zniszczenie nakręconego pół godziny wcześniej jednoznacznego filmu. Ku jej ogromnej radości chłopak się zgodził.

Nazajutrz zjawił się w studio w towarzystwie trzech umundurowanych kolegów – policjantów tej samej dywizji, w której pracował od trzech lat. Dokładnie od chwili, kiedy rozstał się ze swoją byłą żoną, postanawiając nigdy więcej nie wstępować w związek małżeński…

Ilona Girzewska