Śmierć generała o stu twarzach

Series czer 21, 2012 at 8:47 pm

Sławomir Petelicki: Pan Bóg nie lubi tchórzy!

Gen. Sławomir Petelicki

Rana postrzałowa głowy była przyczyną śmierci Sławomira Petelickiego – taki wynik sekcji jego zwłok podała oficjalnie prokuratura. Sekcja nie wykazała śladów wskazujących na “udział osób trzecich” w tragedii. We wtorek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Dariusz Ślepokura potwierdził postrzał głowy w skroń – rana jest wlotowa i wylotowa; nie ma innych obrażeń ciała. Dodał, że ani przy denacie, ani w jego domu nie znaleziono żadnego listu pożegnalnego.

Martwy Petelicki został w sobotę znaleziony przez żonę w podziemnym parkingu wielorodzinnego budynku, w którym mieszkał, na warszawskim Mokotowie. Znaleziono przy nim broń, z której padł strzał. Był generałem w stanie spoczynku; wysokim oficerem wywiadu PRL, potem założycielem i pierwszym dowódcą jednostki GROM. We wrześniu skończyłby 66 lat. Pozostawił żonę i dwoje dzieci.

 

Jak zginął generał?

Prokuratorzy są raczej przekonani, że 66-letni Sławomir Petelicki sam sobie strzelił w głowę. Na zapisie z monitoringu garażu nie widać żadnej obcej osoby. Ale śledczy nie znają odpowiedzi na pytanie, dlaczego to zrobił. Dlatego wszczęto śledztwo, które ma zbadać, czy nie było kogoś, kto namówił, albo zmusił generała do takiego czynu…

Była godzina 15:00 w sobotę – Sławomir Petelicki mówi żonie, że na chwilę zjeżdża na podziemny parking, bo musi coś wziąć z samochodu. Żona Agnieszka niczego nie podejrzewa, a że ostatnio ich stosunki były raczej chłodne, nie dopytuje. Widzi, że mąż ma na sobie spodnie od dresu i zwykłą koszulkę, więc nie wybiera się nigdzie poza dom. Przecież zawsze dba o swój wizerunek, zawsze, gdy gdzieś wychodzi na dłużej, do ludzi, zakłada garnitur, albo eleganckie luźniejsze ubranie. Nie dostrzega, że w kieszeni spodni generał ma pistolet…

Petelicki zamyka drzwi, przechodzi korytarzem do windy i zjeżdża do podziemnego garażu na poziom minus jeden – tam rodzina ma aż trzy miejsca parkingowe. Dwa o numerach 22 i 23 na samochody – wielkiego jeepa generała i hondę, miejską terenówkę żony, oraz jedno – 24, które spełnia rolę piwnicy – połowę tego placyku zajmuje wielka zamykana metalowa szafa, od podłogi aż po sufit. Pod ścianą stoją też rowery i supermarketowy metalowy wózek na kółkach na zakupy. Generał wychodzi z windy i idzie korytarzem – jego sylwetkę widać na zapisie monitoringu.

Niestety, kamera obejmuje tylko główny korytarz i przody zaparkowanych po bokach aut. Gdy Petelicki wchodzi między jeepa a hondę, znika z zasięgu kamery. Jest kilka minut po 15:00.

Od tej chwili taśma nie rejestruje żadnego podejrzanego ruchu, nikt nie pojawia się w tej części garażu. Dzień, jak zeznają ochroniarze apartamentowca, gdzie mieszkają Peteliccy, był po południu „wyjątkowo senny”. Mija godzina i mniej więcej ok. 16:00 Petelicki staje między tyłem swojego jeepa, a ścianą garażu, przykłada lufę i naciska spust. Ciało osuwa się na beton, a pistolet pada tuż obok. Krew z rany powoli rozlewa się po podłodze aż na główny korytarz. Ale to nie wzbudza zainteresowania ochrony, zapis nie jest bardzo wyraźny, poza tym nie ma dźwięku, więc nie słychać strzału. Nie wiadomo, co generał robił w samochodzie prawie godzinę.

Żona Agnieszka zaczyna się niepokoić o męża dopiero po dłuższym czasie. Dzwoni na komórkę. Ta nie odpowiada. Dzwoni drugi raz, a potem trzeci. Wreszcie dopiero po trzech godzinach od wyjścia męża z mieszkania, ok. godziny 18:00 postanawia zjechać na dół i sprawdzić parking. Wychodzi w garażu na korytarz i widzi przody rodzinnych aut. Dostrzega dziwną kałużę między nimi. Przyspiesza i to co za chwilę zobaczy, ją poraża. Mąż leży koło tylnego koła terenówki, tuż pod ścianą. Cały w kałuży krwi. Zszokowana kobieta zawiadamia pogotowie i policję, bo leżący obok pistolet i rana w głowie nie pozostawia złudzeń, że doszło do tragedii.

Po chwili przybiega ochrona, pojawiają się funkcjonariusze i lekarze. Reanimacja generała nie ma sensu – to był jeden, celny, śmiertelny strzał…

 

Piłsudski i GROM

Gen. Sławomir Petelicki był w młodości był pod silnym wpływem postawy swojego ojca oraz dziadka, weterana wojny polsko–bolszewickiej, którego za szczególne zasługi osobiście odznaczył marszałek Józef Piłsudski po Bitwie Warszawskiej. Przemawiając do kawalerów orderu Virtuti Militari, marszałek Piłsudski powiedział: ,,Rzeczą żołnierza jest stworzyć dla Ojczyzny piorun, co błyska, a gdy trzeba – uderzy!“

To właśnie te słowa wybitnego męża stanu powtarzane często przez dziadka gen. Petelickiego oraz inne ulubione stwierdzenie – „Pan Bóg nie lubi tchórzy!” – wykreowały w młodym człowieku patriotyzm oraz wolę spełnienia tychże wskazówek w praktyce.

Po wielu latach marzeń, doświadczeń, przemyśleń i zmagań z przeszkodami formalno-biurokratycznymi kreowanymi przez oportunistów na stanowiskach decyzyjnych udało się te plany przeforsować. Doszło do tego również dzięki udzielonej Polsce pomocy finansowej przez rząd USA, który postanowił w ten sposób podziękować za brawurową akcje polskiego wywiadu, dowodzoną osobiście przez gen. Gromosława Czempińskiego w Iraku a związaną z wyprowadzeniem z terenu konfliktu militarnego pojmanych w zasadzkę operatorów amerykańskiej CIA.

Warto zaznaczyć, iż przeprowadzenia tej operacji odmówiły wcześniej inne znane służby sojusznicze bogatych Państw zachodnich uznając ją za niewykonalną. To, dlatego pierwszy człon imienia – Gromosław – symbolicznie pasował dla przyjęcia nazwy jednostki specjalnej zgodnie z brzmieniem zalecenia słów Marszałka Piłsudskiego sprzed 70 laty, jednocześnie tworząc skojarzenie z siłą i szybkością uderzenia pioruna – GROM-u, co następnie rozwinięto, jako skrót Grupa Reagowania Operacyjno Mobilnego.

Petelicki był twórcą i pierwszym dowódcą sformowanej w 1990 r. słynnej jednostki antyterrorystycznej. Żołnierze GROM-u zasłynęli operacjami m.in. na Bałkanach i w Iraku. Znane są ich osiągnięcia m.in. z operacji “Uphold Democracy” na Haiti czy “Little Flower” w Sławonii.

W maju 1996 r. Petelicki został pełnomocnikiem ówczesnego premiera Włodzimierza Cimoszewicza ds. przestępczości zorganizowanej w Radzie Państw basenu Morza Bałtyckiego. Po niecałym miesiącu złożył rezygnację, gdy wszedł w konflikt z ówczesnym sekretarzem Rady Ministrów Grzegorzem Rydlewskim.

Ponownie został dowódcą GROM w grudniu 1997 r. Został odwołany we wrześniu 1999 r., po konflikcie z ministrem koordynatorem ds. służb specjalnych Januszem Pałubickim, który zarzucił mu złamanie ustawy o zamówieniach publicznych (miał poza procedurą przetargu kupić sprzęt podsłuchowy wysokiej klasy). Sytuację w GROM, powołując się na wyniki kontroli MSWiA, Pałubicki nazwał wtedy “bagnem”. Wobec nieprzekazania protokolarnego jednostki GROM, Petelicki nie oddał wtedy kluczy do sejfu dowódcy, ktory musiał zostać rozpruty.

- Obelgi, rzucane na GROM przez “człowieka w brudnym swetrze” są niebezpieczne w skali międzynarodowej – replikował Petelicki. Wkrótce po tym Pałubicki oznajmił, że prawdopodobnie został wprowadzony w błąd przez pracowników departamentu kontroli MSWiA, odwołanie Petelickiego nie zostało jednak cofnięte. Wyniki kontroli MSWiA zakwestionowała później kontrola kancelarii premiera, a Pałubicki przeprosił za zarzut naruszenia przepisów o zamówieniach publicznych.

Petelicki przeszedł w stan spoczynku i zajął się biznesem (m.in. w firmie Ernst and Young). Był współwłaścicielem firmy Grupa Grom, zatrudniającej byłych żołnierzy GROM.

W 2011 przed stołecznym sądem ruszył proces cywilny, w którym b. dowódca GROM-u gen. Roman Polko pozwał Petelickiego za jego wypowiedzi m.in. o tym, że Polko nie miał żadnych kompetencji do dowodzenia tą jednostką ani prawa do odznaki GROM.

 

W wywiadzie PRL

Petelicki był generałem w stanie spoczynku. Nominację dostał w 1998 r. od prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Urodzony w 1946 r., skończył prawo.

Należy pamiętać, że Petelicki od 1969 do 1990 był funkcjonariuszem SB z Departamentu I MSW – czyli z wywiadu cywilnego PRL. Pełnił służbę za granicą w placówkach dyplomatycznych jako dyplomata PRL, a w rzeczywistości – wywiadowca: w 1971 w Wietnamie Północnym, w 1972 w Chinach, a od 1973 w Konsulacie Generalnym PRL w Nowym Jorku był odpowiedzialny za kontrwywiad zagraniczny, co oznacza rozpoznawanie obcych dyplomatów, pełniących służbę wywiadowczą, ale także uciekinierów z Polski za granicę. Oficjalnie pełnił funkcję wicekonsula ds. polonijnych.

W 1976 r. Wydział XI Departamentu I MSW specjalizujący się w rozpracowywaniu emigrantów miał założyć sprawę o kryptonimie „Tyrmand”. Zamknięto ją dopiero w 1981.

Po powrocie do kraju Petelicki pracował w komórce organizacyjnej Dep. I MSW ds. wywiadu ekonomicznego, a następnie przebywał na placówce dyplomatycznej PRL w Szwecji. W latach 80. był Szefem Wydziału Ochrony Placówek MSZ, nadal pełniąc służbę w MSW.

13 lipca 1990 roku z polecenia premiera Mazowieckiego, min.  SW Krzysztofa Kozłowskiego i akceptacji prezydenta Jaruzelskiego ppłk Petelicki objął dowodzenie niejawną Grupą Realizacyjną Operacji “Most” funkcjonującą jako jednostka wojskowa 2305, mającą ochraniać tranzyty Żydów z ZSRR do Izraela przez Polskę. Tranzyt i jego ochrona objęta była kryptonimem Operacja Most. Był specjalistą od dalekiego rozpoznania i dywersji. Brał udział w wielu tajnych operacjach zagranicznych. Przez 30 lat był funkcjonariuszem publicznym MSW (od 1969-1999).

W 1999 r. po przystapieniu Polski do NATO generałowi powiedziano “Spasiba”. Nawet niezwykle liberalne standardy nowego NATO pozostawały poza jego zasięgiem.

“Gazeta Polska” utrzymuje, że Czempiński wyznał jej dziennikarzowi w 2009 roku, że to on zabiegał o powstanie Platformy Obywatelskiej jako partii. Doradzał przez lata Olechowskiemu i poprzez Olechowskiego realizował plan powstania partii sterowanej, rzekomo wspieranej i finansowanej przez byłych SB-ków.

 

Petelicki a Smoleńsk

Petelicki był  współautorem raportu poświęconego przyczynom katastrofy smoleńskiej przygotowanego przez Zespół Eksportów Niezależnych, który był odpowiedzią na raport Millera.

Zdaniem Petelickiego, lot do Smoleńska miał status wojskowy i nie podlegało to wątpliwości, a odpowiedzialnością za katastrofę nie można obarczać pilotów. Winę za przygotowanie lotu miała ponosić Kancelaria Premiera. Raport kończy się następującą konkluzją: „Jeśli po ocenie raportu komisji szefa MSWiA i prokuratury Sejm nie podejmie decyzji o postawieniu Donalda Tuska i Bogdana Klicha przed Trybunałem Stanu będzie to oznaczało, że nawet największa tragedia narodowa w Polsce po II wojnie światowej nie jest w stanie nic zmienić, a system bezpieczeństwa państwa będzie ulegał dalszej degradacji”.

Na portalu Wprost 24.pl opublikowano wywiad z generałem Sławomirem Petelickim. Generał mówił w nim m.in o zaniechaniach rządu, które doprowadziły do katastrofy smoleńskiej. Po kilku godzinach wywiad z nim został jednak usunięty ze stron Wprost24.pl

- Byłem jeszcze umówiony z dziennikarzami na ustalenia dotyczące zdjęć. Nagle dostałem telefon, że przynajmniej do poniedziałku nic z tego, bo wywiad został usunięty – mówił “Rzeczpospolitej ” gen. Petelicki. Były szef GROM  w rozmowie z Wprost24.pl ujawnił również, że tuż po katastrofie smoleńskiej czołowi politycy PO otrzymali esemesy z instrukcją na temat tego, jak mają się wypowiadać na temat katastrofy. Mieli mówić, że katastrofę spowodowali piloci, którzy zeszli we mgle poniżej 100 metrów. “Do ustalenia pozostaje, kto ich do tego skłonił”.

W tym celu przekonywano Polaków, że lot prezydenta do Smoleńska miał charakter cywilny.a i samolot był cywilny bo nie był uzbrojony (slowa min. Millera ) Jak można mówić o cywilnym locie, skoro wykonywali go wojskowi piloci wg wojskowych instrukcji i dokumentów lotu a pasażerowie znajdowali się na pokładzie samolotu, który w swojej nazwie ma przymiotnik „wojskowy” (litera „M” w nazwie Tu-154M oznacza „military”)? W dodatku samolot ten wchodził w skład wojskowego pułku.i na ogonie miał wo szachownicę ustawowo zastrzeżoną dla wojskowego lotnictwa!

- Podejrzewam, że właśnie wypowiedź o esemesach powstałych w trójkącie Donald Tusk – Tomasz Arabski – Paweł Graś kogoś bardzo zabolała. Do tego stopnia, że zadecydowano o usunięciu wywiadu – mówi “Rzeczpospolitej” gen. Petelicki. I dodaje, że według jego wiedzy na skasowanie ze stron internetowych Wprost 24.pl miał naciskać, choć formalnie nie kieruje portalem, naczelny tygodnika “Wprost” Tomasz Lis.- To jest właśnie “lisia wolność słowa”- komentuje gen. Sławomir Petelicki

- Kpt. Protasiuk w ogóle nie powinien był wystartować z Okęcia. Ten lot był źle przygotowany. Jeżeli  szef  BOR otrzymuje informacje, że jego ludzie nie zostali wpuszczeni na lotnisko w Smoleńsku i nie mogą sprawdzić terenu – to powinien natychmiast zameldować o tym ministrowi spraw wewnętrznych i administracji, a ten o całej sprawie powinien poinformować premiera – dodaje.

- Kancelaria Prezydenta układała tylko listę zaproszonych. Za ich transport odpowiedzialna była strona rządowa. Gdyby Lech Kaczyński zdecydował się na podróż do Smoleńska pociągiem to za bezpieczeństwo w czasie jazdy odpowiadałaby PKP,  BOR i ABW – a nie Kancelaria Prezydenta. Gdyby pociągiem udali się generałowie poza PKP odpowiadalaby Żandarmeria Wojskowa i Służba Kontrwywiadu Wojskowego – mówił Petelicki w usuniętym ze stron Wprost24.pl wywiadzie. – Nie ma żadnego wytłumaczenia dlaczego Polska przy wyjaśnianiu przyczyn katastrofy nie zwróciła się z prośbą o pomoc do NATO. Tuż po katastrofie tylko Bogdan Klich pamiętał, że Polska jest od 12 lat członkiem Sojuszu i zaproponował, by poprosić NATO o pomoc. Ale premier tego nie chciał, ponieważ gdyby śledztwo toczyło się pod auspicjami NATO raport końcowy byłby miażdżący dla  rzadu i MON-u. Pojawiłoby się pytanie dlaczego Tusk wcześniej nie zdymisjonował Bogdana Klicha. Najgorsze w tym wszystkim jest postawienie Polaków w sytuacji bezbronnego petenta. A przecież wchodziliśmy do NATO po to, żeby nas broniło.

NATO powiedziałoby nam o wiele więcej na temat przyczyn katastrofy niż możemy się dowiedzieć od Rosjan. Rosjanie nie są zainteresowani by pokazać całą sytuację – np. to co działo się w baraku na lotnisku smoleńskim, którego nie można nazwać wieżą kontroli lotów. Ale Tusk najwyraźniej też nie jest tym zainteresowany.A przecież zwrócenie się do NATO tuż po katastrofie było obowiązkiem premiera! Przecież wtedy nie wiedzieliśmy co się stało. To mógł być np. zamach czeczeńskiego terrorysty. Na teren obok lotniska mógł wejść każdy z ręczną wyrzutnią rakiet (…).

Idealny dzień na samobójstwo

Trudno uwierzyć, że generał Petelicki, twórca niezwykle respektowanej na Zachodzie jednostki super-komandosów GROM i jeden z najsłynniejszych polskich żołnierzy, odebrał sobie sam życie. Nie wierzą w to jego najbliżsi współpracownicy. Oczywiście nie można wykluczyć takiego scenariusza. Ludzka psychika jest skomplikowana bardziej niż fabuły Davida Lyncha i nawet najtwardsi żołnierze będąc pod presją różnych zdarzeń nie wytrzymują ciśnienia. Trudno więc z niezachwianą pewnością o mówić przyczynach śmierci. Należy jednak stawiać pytania.

Niektóre media już kpią z „prawicowych oszołomów”, którzy nie wierzą w samobójstwo gen. Petelickiego. Zapewne tak samo kpiono z dziennikarzy, którzy niedowierzali, że można popełnić samobójstwo strzelając sobie kilka razy w pierś jak miało to miejsce w przypadku znanego postkomunisty. Teraz w tajemniczych okolicznościach zginął inny znany funkcjonariusz poprzedniego sytemu. Nie można bowiem zapominać kim był Petelicki.

Dr hab Sławomir Cenckiewicz mówi w „Rzeczpospolitej”, że Petelicki był symbolem transformacji.  Jego zdaniem razem z Gromosławem Czempińskim i Aleksandrem Makowskim należał on do kręgu oficerów komunistycznych służb specjalnych, którzy bardzo dobrze urządzili się w nowej rzeczywistości zyskując nawet zaufanie niektórych kręgów amerykańskich, choć wiele lat działali przeciw USA i polskiej opozycji.

Petelicki był więc symbolem wielu patologii III RP i zapewne miał ogromną wiedzę o jej funkcjonowaniu. I tutaj może leżeć potencjalną przyczynę jego śmierci. Wiedza o mechanizmach funkcjonowania służb, które od lat działały na styku biznesu i polityki może być zabójcza. Pamiętajmy, że służby PRL przeniosły swoje interesy i wpływy do III RP i o pewnych mrocznych mechanizmach ich funkcjonowania nigdy się nie dowiemy. Niekoniecznie więc łączenie śmierci generała ze sprawą smoleńską jest dobrym tropem. Nie on jeden krytykował rząd PO. To samo robił gen. Gromosław Czempiński, któremu postawiono za późno zarzuty w sprawie korupcyjnej. Jednak trudno tego wątku nie badać, choć istnieje niebezpieczeństwo, że pewnych kręgach ten były komunistyczny żołnierz stanie się ikoną walki z obecnym rządem.

Nie można również wykluczać, że Petelicki rzeczywiście strzelił sobie sam w głowę (najpierw podawano że w usta, później sprostowano że w skroń) tak samo jak robili to członkowie Cosa Nostry, którym „ktoś dał propozycje nie do odrzucenia”. Czy taki scenariusz jest niemożliwy? Naiwnością jest wiara, że takie sytuacje zdarzają się jedynie w filmach.

Ale pośrednią przyczyną śmierci Petelickiego mogła być postępująca choroba Alzheimera – jak uważa Jarosław Rybak, publicysta wojskowy. –

Śmierć od kuli jest dla żołnierza honorowym rozwiązaniem problemów, z którymi nie można sobie poradzić – mówi w rozmowie z ”Super Expressem”, autor książek o GROM. – Generał cierpiał na postępującą chorobą Alzheimera. Jak przystało na dowódcę, zawsze chciał panować nad rozwojem wydarzeń. W sobotę wieczorem, zanim jeszcze media podały informację o śmierci, zadzwonił do mnie jeden z komandosów. Powiedział: “Gdybym miał stać się ciężarem dla rodziny, wolałbym sam zdecydować, kiedy ze sobą skończyć” – opowiada Rybak.

Żona

Z żoną Agnieszką

Żoną generała była 23 lata młodsza Agnieszka Petelicka, producentka filmowa, dobra matka i miła kobieta. U boku męża chętnie pojawiała się na bankietach i przyjęciach, zawsze elegancko ubrana i uśmiechnięta.

Pani Agnieszka to druga żona generała. Byli razem przez 15 lat, w tym czasie doczekali się dwójki dzieci: 12-letniego syna i 8-letniej córeczki (z pierwszego małżeństwa generał ma też 33-letnią córkę). Mieszkali razem w luksusowym apartamentowcu na warszawskim Mokotowie.

Zawodowo Agnieszka Petelicka pracowała m.in. przy filmie dokumentalnym “W poszukiwaniu utraconych lat” (2001 r.) w reżyserii Jana Sosińskiego, w którym wystąpiła m.in. Małgorzata Pieczyńska. W 1996 roku została matką chrzestną Sztandaru Jednostki Wojskowej GROM.

Chętnie też chodziła z mężem na bankiety i imprezy. Na zdjęciach z premiery filmu “1920 Bitwa Warszawska”, Balu Dziennikarzy czy Gali Człowiek Roku “Wprost” widać piękną, stylowo ubraną kobietę. Dużo młodszą od swojego męża.

- Żona organizuje domowe życie, rozdziela zadania, wydaje rozkazy, a ja, wspólnie z dziećmi, solennie je wykonuję – mówił generał w wywiadzie dla magazynu “Playboy” ze stycznia ubiegłego roku.

Podobno ostatnio nie układało im się najlepiej. – Z tobą nie da się już żyć. Nie można z tobą wytrzymać – tak miał relacjonować słowa żony kolegom. Podobno chciała od niego odejść…

 

OPINIE

Szef PiS Jarosław Kaczyński: – Kilka tygodni temu miałem rozmowę, w której pewna bardzo znana uczestniczka polskiego życia publicznego powiedziała mi, że jest takich kilka osób zagrożonych, bo za dużo mówią o tym, jak to w Polsce naprawdę było w ciągu tych przeszło 20 lat m.in. na początku okresu przemian. Wśród tych zagrożonych był pan Petelicki. I tej wiedzy nikt mi nie odbierze. Został wymieniony wśród zagrożonych i już nie żyje. To jest przesłanka do pewnego sceptycyzmu w sprawie koncepcji samobójstwa. Oczywiście, za mało znam szczegółów, bym się ostatecznie w tej sprawie wypowiadał.

Były minister obrony, Romuald Szeremietiew : – Jestem zdrowy, nie mam żadnych kłopotów natury osobistej lub finansowej i nie zamierzam popełniać samobójstwa. Do zabrania głosu w tej sprawie zmusiła mnie śmierć gen. Sławomira Petelickiego. W ubiegłym roku otrzymałem z poważnego źródła wiadomość, że w pewnym wpływowym gronie rozważano kwestię “uciszenia mnie na zawsze”. Nie było pewności, czy decyzja w tej sprawie zapadła. Okoliczności przekazania tej informacji nie pozwalały na jej ujawnianie. Nie mogąc dowieść prawdziwości informacji zostałbym uznany za cierpiącego na manię prześladowczą, lub oskarżony o pomawiania niewinnych ludzi.

Łukasz Adamski, publicysja “Uważam Rze”: -  Śmierć Petelickiego została w idealny sposób przykryta medialnie przez mecz Polska-Czechy. W normalnych okolicznościach informacja o śmierci generała Petelickiego stałaby się głównym newsem dnia. Byłaby przez kilkanaście godzin na „żółtym pasku”. Ekipy telewizyjne nie wyjeżdżałyby spod domu twórcy GROM. Wczoraj co innego było jednak najważniejszą informacją dnia.  Dziś niemal wszystkie portale internetowe dają ją na drugim albo trzecim miejscu…wymarzona sytuacja dla hipotetycznych morderców…

X,  wieloletni znajomy Petelickiego, wysoko postawiony oficer służb specjalnych pragnący zachować anonimowość (“SE”): – Nie słyszałem, żeby Sławek miał problemy zdrowotne czy finansowe. Robił w ostatnim czasie wrażenie przygaszonego. Wszystko wskazywało na kłopoty małżeńskie. Gdyby chciał, żeby jego samobójstwo było polityczną manifestacją – siadłby przy biurku, napisałby pożegnalny list. Założyłby generalski mundur i chciałby, żeby jego śmierć była głośna.

Gen, Gromosław Czempiński, ikona służb specjalnych w III RP i PRL: – Krytyka rządu (Donalda Tuska – przyp. red.) przysporzyła Petelickiemu kłopotów. Mówił do mnie wielokrotnie, że czuje się izolowany,  że nie ma dostępu do środków przekazu takiego, jak kiedyś miał, że ma kłopoty ze znalezieniem sobie pracy, że ma kłopoty z realizacją projektów, które, nad którymi pracuje i mówi, to jest wiesz pokłosie tego, co myślę o obecnej ekipie rządzącej. Miał dobre stosunki z obecną władzą, był nieformalnym doradcą byłego szefa Ministerstwa Obrony Narodowej Bogdana Klicha. Był zaprzyjaźniony także z ministrem Grasiem czyli to wszystko co potem się wydarzyło, przede wszystkim te esemesy, które pisał do swoich przyjaciół, a przede wszystkim do polityków były zaskoczeniem, że przepraszam, zmiana stanowiska w jego poglądach politycznych nastąpiła o 180 stopni.

Petelicki uległ teorii głoszonej przez PiS, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Na początku mówił, że do katastrofy doprowadziły błędy w przygotowaniu wizyty, potem zaczął dryfować w stronę zamachu.

Prof. Jadwiga Staniszkis: – Był niesamowicie dobrze poinformowanym, należał do grupy, która wiedziała chyba najwięcej o tym, co naprawdę w Polsce się dzieje. Miał ogromnie dużo znajomości w wojsku, służbach specjalnych, ale także w NATO i armiach państw Zachodu. Wiedział bardzo dużo o aferach wokół zakupów broni, mówił mi, że korupcja jest tam niesamowita. Miał masę informacji na temat energetyki, gazu, w tym łupkowego. Miał znajomych w rozmaitych kręgach i ogromną wiedzę o finansowaniu budowy autostrad, rozmaitych nieprawidłowości tam się dziejących.

Oprac. tp

Felieton Jana Pietrzaka