WOODCHESTER DENTAL – Nowoczesność, doświadczenie i uśmiech

Series Z wizytą w... wrze 13, 2012 at 12:00 pm

Z WIZYTĄ W: WOODCHESTER DENTAL

 

Dr B. Lebensztejn-Pieńczuk, jej asystentka Monika (z lewej) oraz sekretarka Małgorzata (z prawej)

Nowoczesność,

doświadczenie

i uśmiech

z dr Barbarą Lebensztejn-Pienczuk rozmawia Tomasz Piwowarek

 

Na ścianie gabinetu wisi czarno-biała fotografia dziewczyny na koniu przeskakującym przeszkodę. Czy to Pani?

Rozmowa zaczęła się więc od jeździectwa, które od zawsze były olbrzymią pasją dr Lebensztejn-Pieńczuk. Miała możliwość niemal od dziecka dosiadać koni, zaliczać przeszkody na parkurze, startować w zawodach. To jeden z nielicznych sportów, w których kobiety współzawodniczą z mężczyznami.

Pochodzi z Białegostoku.  Jej rodzinę stanowią niemal wyłącznie medycy, więc praktycznie nie miała wyboru… Padło na stomatologię. 

W Kanadzie kontynuowała zarówno pasję sportową (umiarkowanie), jak i pracę w zawodzie (intensywnie), choć – jak sama twierdzi – zamieniła pasję do koni na stomatologię.

Po kilkunastu latach pracy w zawodzie postanowiła otworzyć wreszcie własny, nowoczesny gabinet w zachodniej Mississaudze, w którym wieloletnie doświadczenie podało rękę najnowszym technologiom dentystycznym. Tam się spotkaliśmy…

 

Na ukochanym koniu, Cameracie

- I tylko koni żal?

- Żal, ale cóż poradzić. Mam ciągle do nich dostęp, ale rekreacyjnie, nie wyczynowo…

- Podobno wygrywała Pani z naszym słynnym mistrzem olimpijskim, Janem Kowalczykiem?

- Uprawiałam skoki przez przeszkody jako reprezentantka Klubu Jeździeckiego Białystok i przez 15 lat brałam udział w bardzo wielu zawodach.  Mój mąż, był dyrektorem klubu, poznaliśmy się dzięki koniom. I rzeczywiście, zdarzyło się tak, że na hipodromie Legii byłam druga, a Kowalczyk czwarty, ale on miał wtedy młodego konia.

- Potem nadeszła emigracja i trzeba było się rozstać z jeździectwem. Ale pani kariera zawodowa rozpoczęła się jeszcze w Polsce?

- Tak, w 1984 roku skończyłam stomatologię na Akademii Medycznej. Po kilku latach wraz z dwójką synów dołączyłam do męża, który rok wcześniej przybył do Kanady. Zdecydowaliśmy, że jeśli uda mi się przeprowadzić nostryfikację dyplomu to zostaniemy, a jeśli nie – to wrócimy do kraju.

- Rozumiem, że się udało?

- Tak. Poznałam w tym czasie wiele wspaniałych osób, które bardzo mi pomogły, między innymi dr Renata Szczepańska. Z dr Agatą i dr Darkiem Leszczyńskimi oraz cała grupą dentystów z Polski spotkaliśmy się na Uniwersytecie w Toronto. Razem zaliczaliśmy kolejne kursy, razem zdawaliśmy egzaminy. Zaprzyjaźniliśmy się. Następnie pracowałam 11 lat w gabinecie dr. H. i B. Chojeckich, co bardzo miło wspominam. Nadeszła decyzja o usamodzielnieniu.

- I w tym roku powstał ten nowy gabinet na plazie Woodchester w Mississauga. Wiem od pacjentów, że przede wszystkim słynie z nowoczesności i z kompetentnej, bardzo sympatycznej pani doktor.

- Stawiamy na nowoczesność i doświadczenie, co jest wielką zasługą całej załogi z wieloletnim stażem, w tym moich asystentek Moniki i Natalii oraz prowadzącej sekretariat Małgosi.

- W ciągu pani praktyki zawodowej i w Polsce i w Kanadzie techniki i narzędzia dentystyczne zmieniały się błyskawicznie. Ja pamiętam jeszcze czasy słynnej bor-maszyny, napędzanej nożnie, rozgrzewające się i pękające wiertła, amalgamaty… Co z punktu widzenia komfortu pacjenta zmieniło się najbardziej na jego korzyść?

- Najistotniejszy jest postęp w diagnostyce. Dziś błyskawicznie i bezbłędnie możemy ocenić stan zęba. Na przykład naświetlanie dla zdjęć rengenowskich zostało wyeliminowanie na rzecz cyfrowego rentgena, który dostarcza o 90% mniej radiacji niż klasyczne maszyny. Zamiast czekać na wywołanie zdjęć, już w parę sekund widzimy wraz z pacjentem wszystko na ekranie monitora w powiększeniu do 300 razy.  Powoli kończy się ręczne czyszczenie kanału, które nierzadko bywa długotrwałe i uciążliwe. Dzisiaj w większośći gabinetów dentystycznych stosowana jest niezwykle precyzyjna maszyna sterowana komputerem. Dokładniej i szybciej.

- A materiały? Podobno porcelana dentystyczna była najpierw testowana przez NASA do okładania promów kosmicznych…

- Wytrzymuje temperaturę 3000 stopni Celsjusza. Jest niebywale twarda i trwała, mimo iż taka muszelka ma tylko 0.3 mm grubości. Nic lepszego jeszcze nie wymyślono. Odchodzimy również od koron na metalu na rzecz koron tłoczonych z porcelany, których zaletą jest to, że nigdy nie odpryskują. No i są bardziej estetyczne – przy dziąśle nie pojawi się inny kolor. Pacjenci nie mają też uczuleń na metal. Dzięki coraz lepszym materiałom, nie musimy już tak mocno szlifować zębów.

Gwałtownie ewoluowała też ortodoncja. Dzisiaj dba się o ładny łuk zębów. Oprócz estetyki i poprawionego zgryzu, łatwiej myć takie zęby i łatwiej je leczyć.

- Ale przy tym stanie świadomości społecznej, profilaktyki stosowanej od dziecka i coraz lepszego stanu uzbębienia można założyć, że pacjentów będzie ubywać, a zawód dentysty okaże się zbyteczny…

Pacjent na ekranie śledzi proces leczenia

- Niekoniecznie. Na stan zębów ma jeszcze wpływ skład szkliwa, dieta, no i ciągły brak tej wspomnianej profilaktyki. Genetycznie twarde szkliwo i dbałość o nie wprawdzie gwarantuje piękne zęby ale nie wszyscy mają takie szczęście.

- A kosmetyka? Jak się dzisiaj na przykład wybiela zęby?

- Stosuję metodę ZOOM, która polega na rozjaśnianiu plam i różnych odcieni do koloru białego przy pomocy żelu, którego głównym składnikiem jest stężony nadtlenek wodoru. Penetruje on szkliwo i wybiela, ale musi być aktywowany światłem lampy ultrafioletowej, co błyskawicznie przyspiesza cały proces. Jest to zupełnie bezpieczna chemiczna metoda. Już jedna sesja jest niezwykle skuteczna i szybka, dająca oszałamiające rezultaty.

Mikrolaser

- Widzę tu laser, wielkości pióra wiecznego, bezprzewodowy. Do czego Pani służy?

- Przede wszystkim do leczenia przyzębia, korekcji dziąsła. Na przykład pacjent życzy sobie mieć koronki i licówki (veneers) ale dziąsło jest nierówne i pomimo porcelanowych nakładek wciąż nie mamy efektu estetycznego.  Wówczas do akcji wchodzi laser, który w krótkim czasie przepięknie koryguje dziąsła. Można nim korygować praktycznie bezbólowo wszelkie nacięcia i cięcia bezkrwawe, które pięknie się goją. Laser odgrywa w dentystyce coraz większą rolę. Niezastąpiony jest przy paradontozie.

Ponadto, o czym mało kto wie, światłem lasera, które zabija bakterie, możemy likwidować pierwsze stadium opryszczki, dokuczającej tak wielu osobom.

- Opryszczki? U dentysty?

- No tak. Po takim zabiegu opryszczka pięknie schodzi w ciągu dnia i w przyszłości pojawia się coraz rzadziej.

- W Pani gabinecie nawet fotele ściągnięto z Japonii. Ale nawet najwygodniejszy sprzęt nie zastąpi specjalisty. Macie takich pod ręką?

- Współpracuję na miejscu ze specjalistami: chirurgiem szczękowym, ortodontą… Z niektórymi konsultacje odbywają się dziś błyskawicznie dzięki łączności internetowej, podczas gdy pacjent już siedzi na fotelu.

- Dawnymi czasy dentysta mawiał: „Można naprawić tego zęba lub nie, ale na pewno można wyrwać“. Czy przy dzisiejszej technice stosuje się jeszcze wyrywanie? Czy raczej się dba o to, aby wszelkimi sposobami uratować zęba?

- Jeżeli ząb jest złamany nieznacznie poniżej dziąsła to czasami udaje się go wyciągnąć ortodontycznie i odbudować. Jeśli nie, to rzeczywiście lepiej go usunąć, a wstawić implant lub zastosować mostek.

- Koronki, mosty, implanty są to jednak dość drogie zabiegi, idące dzisiaj w koszt tysięcy dolarów. Wielu pacjentów woli wówczas usunąć zęb i na tym poprzestać. A czy w tak brutalnym zabiegu jak rwanie zęba zachodzi jakiś postęp technologiczny?

Kleszcze dr. Goldena

- Olbrzymi! W marcu wróciłam z Uniwersytetu w Detroit, gdzie odbywało się szkolenie w opanowaniu najnowocześniejszej techniki usuwania zębów. Opracował ją dr Richard Golden, ta metoda podbija świat, a ja ją już stosuję. Zarówno kleszcze jak i uchwyt oraz technika ekstrakcji różnią się znacznie od tego co dotychczas.

- Na czym polega ta rewolucyjność?

- Używa się specjalnych nowych kleszczy o nazwie Physics Forceps. Nie trzeba przy nich obruszać zęba przed wyrwaniem, ząb może być uszkodzony, zupełnie nie potrzebna jest siła fizyczna. Sztuka polega na rozłożeniu sił jak w dźwigni jednostronnej. Genialnie proste, a skuteczne!

Ponieważ ani nie niszczymy, ani nie rozszerzamy kości, jest to bezinwazyjna technika usuwania zębów, idealna na przykład do implantów.

- Szkoliliście się tam na manekinach?

- Nie. W Detroit odbywaliśmy praktykę na pacjentach, których nie stać na opiekę medyczną a jednak należało te zabiegi przeprowadzić ze względu na grożące infekcje i ból. Chętnych obolałych nie brakowało.

- To idealne jest też dla tych pacjentów, którzy śmiertelnie boją się rwania.

Dr Lebensztejn-Pieńczuk z programem do „projektowania uśmiechu“

- Świetnie się sprawdza również u dzieci.

- Dzieci są częstymi pacjentami?

- Przyprowadzają je pacjenci-rodzice. Technologie pasunęły się tak daleko, że dziecko traktowane jest już jako wyjątkowy pacjent, a nie okazjonalny. Specjalne kleszczyki, krótkie wiertełka, mini-sensory w aparaturze rengentowskiej… Kiedyś tak nie było. Obecnie dzieci bez obaw siadają na fotelu, podchodzą do leczenia jak do zabawy…

- Dziękuję za rozmowę.

 

Woodchester Dental pachnie świeżością. Jest przepełniony aparaturą z XXI wieku i serdecznością załogi.

Ale… wcale nie tak łatwo do niego trafić z ulicy, gdyż znajduje się w niewielkiej, wewnętrznej części plazy Woodchester, do której wejście znajduje się ok. 20 metrów od kawiarni Tim Hortons, obok Banku BMO.

Może teraz będzie łatwiej…

 

2458 Dundas St. West, Unit 5.

Mississauga

Tel. 905-916-1792