Ford pękł, GM i Chrysler nadal negocjują

Lokalnie Series wrze 18, 2012 at 6:37 am

Potężna centrala związków zawodowych CAW (Canadian Auto Workers Union) prowadzi w Toronto negocjacje na temat umów zbiorowych pomiędzy związkowcami, a trzema wielkimi producentami – General Motors, Ford i Chrysler.

Prezydent CAW, Ken Lewenza twierdzi, że produceni nie zamierzają odstąpić od kilku propozycji, które mają na cele obcięcie kosztów własnych. W propozycjach tych znajduje się m.in. nowa tabela płac, która uniemożliwia nowo zatrudnionym pracownikom osiągnięcie kiedykolwiek górnego pułapu płac. Lewenza dodał, że podczas gdy związkowcy starają się naginać do żądań pracodawców, “tamci pozostają nieugięci na swych stanowiskach”.

Szef związków zawodowych CAW zagroził początkowo, że jeśli nie dojdzie do porozumienia przed północą w poniedziałek to związki podejmą strajk. Wstrzymanie produkcji bieżącej może położyć na łopatki co najmniej jednego z trzech wymienionych gigantów.

Już rozpoczęto wyposażanie pikiet w transparenty i ulotki, kiedy doszło do podpisania 4-rocznego kontraktu zbiorowego z Fordem, który związkowcy uważają za zadowalający. Daje on możliwość powrotu do pracy 800 zwolnionym wcześniej pracownikom Forda, co nastąpi częściowo dzięki stworzeniu nowych 600 stanowisk pracy, głównie w montażowni w Oakville. Ponadto pracownicy otrzymają doroczne rekompensaty w wysokości 2000 dol. na pokrycie wzrastających kosztów utrzymania oraz jednorazowy bonus “ratyfikacyjny” w wysokości 3000 dol.

Według informacji z Forda, przeciętny montażysta zarabia tam ok. $34 na godzinę, podczas gdy w fabrykach amerykańskich tylko $28. Ford dodaje jednak, że po zsumowaniu pełnych kosztów robocizny (ubezpieczenia, plany emerytalne, opieka  zdrowotna) robotnik na taśmie kosztuje fabrykę $79 na godzinę ($64 w Stanach).

Nadal jednak nie dochodzi do ugody pomiędzy związkowcami a Chryslerem i GM. Mimo iż dwukrotnie minęły terminy wyznaczone dla rozpoczęcia strajku, negocjacje wciąż trwają.

 

 

.

Producenci argumentują, że Kanada stała się najdroższym na świecie krajem dla produkcji samochodów, w związku z tym coraz więcej fabryk i zakładów produkujących podzespoły i części przenosi się na południe kontynentu, aby zredukować koszty dzięki tańszej sile roboczej. Zwłaszcza teraz, przy silnym dolarze kanadyjskim i słabym meksykańskim peso. Ostatnim tego przykładem jest wytwórnia fabryka sprzętu Caterpillar, która zamknęła swą fabrykę w London, gdzie 460 pracowników nie zgodziło się na obniżenie płac o 50%.

Nie musi to być Meksyk. Nawet transfer do USA daje korzyści, czego Wielka Trójka już doświadczyła – rozszerzając dzień pracy do trzech zmian i powołując nowe miejsca pracy. GM w przyszłym roku zamyka swoje zakłady w Oshawie, likwidując 2 tysiące stanowisk. W tm samym czasie otwiera przejętą od Saturna fabrykę samochodów w Spring Hill w stanie Tennessee.

Dyrektor Chryslera Sergio Marchionne zapowiedział wcześniej, że jeśli nie uda się obniżyć kosztów produkcji, przeniesie zaklady zakłady z Windsor. Już teraz zatrudnionych jest tam około 5 tysięcy pracowników, podczas gdy w latach 80. było ich 12000.

Z kolei analityk rynku Dennis DesRosiers twierdzi, że obecne ryzyko strajku jest tak wielkie, że może nawet doprowadzić do upadku związków zawodowych CAW. – Strajk nie nadejdzie – twierdzi DesRosiers – To tylko przeciąganie liny, próba sił. Nie jest możliwe, aby podjęli strajk, bo to oznacza dla nich samobójstwo. Zajmie to wprawdzie kolejnych 5-10 lat ale upadek związków jest nieunikniony, a obecny strajk przyspieszy proces, będzie gwoździem do ich trumny. Producenci nie zawahają się przenieść produkcji tam, gdzie będą mogli obciąć koszty. Ich pozycja przetargowa jest więc silniejsza.

Filie japońskich zakładów produkcyjnych Honda i Toyota w Ontario nie posiadają zorganizowanych związków zawodowych.