Kochanego ciała nigdy nie za wiele?

Polonijne to i owo Series paźd 19, 2012 at 1:09 am

Oliwia zawsze należała do najładniejszych dziewczyn w high school – szczupła, z ładnym biustem i długimi nogami, była obiektem westchnień niejednego kolegi. To, że działa na mężczyzn, zauważyła już jako nastolatka. Cieszyła się wielkim powodzeniem, ale mimo to, płeć przeciwną trzymała na dystans, marząc o wielkiej, romantycznej miłości. Na randki zaczęła umawiać się dopiero w trzeciej klasie high school, ale każde spotkanie kończyła z mocnym postanowieniem: nigdy więcej. Rówieśników określała jako niedojrzałych, naiwnych i nadętych. Koleżanki Polki zazdrościły jej spotkań z dziećmi polonijnej elity, ale Oliwia wciąż snuła wizje o świetlanej przyszłości z doświadczonym mężczyzną, który mógłby być dla niej oparciem i przy którym czuła by się bezpieczna. Bezpieczeństwa pragnęła bowiem jak mało kto – po śmierci matki, jako 11-latka musiała przejąć rolę gospodyni domowej i zająć się młodszym rodzeństwem. Zajmowała się domem, gotowała obiady, i przygotowywała śniadania dla zmęczonego ojca, wracającego z nocnej zmiany z fabryce aluminium w Etobicoke.

Nie miała czasu ani na imprezy, ani na naukę. Musiała wybrać – albo młodsze rodzeństwo, albo własne życie. Zupełnie odpuściła sobie szkołę, wiedziała, że nie ma szans na studia. Bywało, że kiedy zupełnie traciła poczucie sensu życia, czuła się do niczego. Jej szkolni koledzy zaczynali studia, a jej życie sprowadzało się do obierania ziemniaków. I wtedy do apartamentowca w Missisaudze, gdzie mieszkała, wprowadził się Paweł – młody, elegancki brunet pracujący na etacie nauczyciela angielskiego.  Gdy go zobaczyła, pomyślała, że to ktoś, o kim od dawna marzyła.

Ich pierwsze spotkanie trudno by zaliczyć do kategorii tych „jak z bajki”. Oliwia podlewała właśnie na balkonie kwiaty, gdy usłyszała ciepły, męski głos z dołu. Wystarczyła chwila, aby zrozumiała, że w końcu, po dwóch miesiącach ukradkowych spojrzeń i zdawkowych rozmów w sklepowej kolejce, on w końcu odważył się zaprosić ją na kawę. Reszta potoczyła się błyskawicznie, a dokładnie rok i dwa tygodnie po pierwszej randce, para slubowała sobie miłość i wierność przed ołtarzem kościoła pod wezwaniem Św. Maxymiliana Kolbe w Mississaudze. Oliwia wiedziała, że oto właśnie wkracza w nowy etap – byli młodzi, piękni, niczego im nie brakowało. Paweł po pracy w szkole zarabiał dodatkowo jako korepetytor, a w weekendy pracował jako tłumacz. Po raz pierwszy w życiu, Oliwia czuła się naprawdę szczęśliwa. Miała przy sobie ukochanego mężczyznę, nie musiała liczyć każdego dolara, była kochana. Paweł potrafił całymi wieczorami zasypywać ją komplementami, chwaląc jej wdzięk, urodę i grację z jaką się porusza.

Paweł wprost skakał z radości, gdy przyniosła mu zdjęcie USG. Okazało się, że wkrótce urodzi się ich córka – i to był chyba najszczęśliwszy dzień w jego życiu.

Oliwia od samego początku ciąży czuła się koszmarnie. Na zmianę miała napady głodu, albo ataki mdłości. W piątym miesiącu ważyła 15  kg więcej niż przed ciążą i nie mogła oglądać się w lustrze. Czuła się brzydka, ogromna, bezkształtna, żałosna. Wypłakiwała się w poduszkę, żałując zniszczonej figury i idealnych wymiarów. Często wspominała wtedy swoją mamę. Ona też straciła kondycję po ciąży, a co gorsze, nigdy nie udało jej się wrócić do sylwetki z młodości. Oliwia bała się, że ją też to czeka.

Niestety, obawy potwierdziły się i nie udało jej się zrzucić zbędnych kilogramów po porodzie. Czuła się niepotrzebna, samotna i sfrustrowana, a winą za swoje cierpienie zaczęła obarczać córeczkę – Kasię. Lekarze rodzinny zaobserwował u niej pierwsze symptomy depresji poporodowej i skierował na psychoterapię.

Dzisiaj, trzy lata po urodzeniu dziecka, Oliwia z tęsknym wzrokiem przegląda zdjęcia z miodowego miesiąca. W purpurowym bikini wygina się pod kubańską palmą – jest szczupła, zgrabna, opalona i nie potrafi się już rozpoznać w tej dziewczynie sprzed lat.

Coraz częściej dochodzi do przekonania, że nigdy nie odzyska tamtego ciała. Dzisiaj szpecą je rozstępy, tłuszcz, cellulit. Ma nadwagę, która utrudnia jej poruszanie się, nawet jazdę na rowerze, po prostu codzienne życie. Nie lubi się już stroić dla męża, rzadko wychodzi z domu, ukrywa się przed światem. Nie pamięta nawet, kiedy była na zakupach, kupiła sobie coś nowego! Najgorsze jednak, że Paweł ją zaniedbuje. Najważniejsza jest dla niego córeczka Kasia, żona zeszła na drugi plan. Oliwia czasami odnosi nawet wrażenie, że mąż się jej wstydzi i nie chce się  z nią pokazywać w towarzystwie. Co innego Kasia – jest ślicznym, mądrym dzieckiem, nią można się pochwalić. Do tego obrazka potrzeba jeszcze idealnej żony z idealnymi wymiarami.

Najbardziej jednak Oliwia boi się, że Paweł ją w końcu zdradzi i zostawi. A na dodatek, zabierze jej pewnie córkę. Żyjąc w wiecznym strachu, dawno już doszła do przekonania, że ciąża zniszczyła jej nie tylko sylwetkę. Zniszczyła również jej życie. Trwa w tym przekonaniu od kilku lat, nie mając jednak dosyć silnej woli, by poddać się po prostu diecie….