Motorniczy, który ruszył w pościg za bandytą, ukarany przez kierownictwo TTC

Lokalnie list 16, 2012 at 12:54 am

Motorniczy tramwaju jadącego nocą ulicą Queen St. w pobliżu John St. zauważył, że z tyłu wagonu jakiś mężczyzna atakuje kobietę. Zatrzymał tramwaj, ruszył na pomoc napastowanej seksualnie kobiecie. Agresor, gdy zorientował się w sytuacji wyskoczył z tramwaju i zaczął uciekać. Motorniczy, 43-letni Dino Oroc, który w wolnym czasie trenuje biegi maratońskie, ruszył w pościg. Niestety nie udało mu się złapać złoczyńcy. Wrócił więc do pozostawionego przez siebie tramwaju.
Dyrekcja TTC postanowiła zawiesić go w pracy do czasu rozpatrzenia sprawy przez komisję dyscyplinarną. Według wewnętrznych przepisów Toronto Transit Commision kierowcy autobusów, motorniczy tramwajów ani prowadzący inne środki komunikacji należące do TTC nie mają prawa pod żadnym pozorem pozostawić prowadzonych przez siebie pojazdów bez opieki.
Prezydent Amalgamated Trensit Union Local Workers 113, zwiazku zawodowego zrzeszającego kierowców TTC, Bob Kinnear, uważa decyzję dyrekcji za obsurdalną. Jego zdaniem dyrekcja powinna postąpić odwrotnie – pochwalić dzielnego motorniczego, który w ułamku chwili podjął decyzję pościgu za napastnikiem.
Rzecznik TTC, Brad Ross, jest dokładnie przeciwnego zdania. Uważa, że porzucenie tramwaju było naruszeniem podstawowych obowiązków pracowniczych.
- Zaatakowana kobieta była bezradna – opowiada zawieszony w pracy motorniczy – była jednocześnie zdesperowana by złapać napastnika. Zadzwoniła na numer alarmowy 911, ja natomiast niewiele się namyślając ruszyłem w pościg.
Gonił go przez dwie przecznice, ale w pewnym momencie stracił uciekiniera z oczu.
- W tej sytuacji, w jakiej znalazł się motorniczy nie pozwalamy naszym kierowcom pozostawiać pojazdów bez kontroli – powtarza rzecznik TTC Brad Ross – nie zadzwonił nawet do kontroli ruchu, by poinformować, że opuszcza pojazd.
Z kolei prezydent związku zawodowego, Bob Kinnear, argumentuje, że w przedsiębiorstwie, które przewozi około półtora miliona pasażerów dziennie mogą się zdarzać sytuacje, gdzie trzeba pominąć wewnętrzne regulacje i kierować się ludzkim odruchem.
- Dino Oroc zrobił to, co na jego miejscu zrobiłby każdy przyzwoity człowiek – stwierdził Kinnear – ruszyłby na pomoc napastowanej kobiecie.
Zawieszony w pracy motorniczy uważa, że jeśli będzie w przyszłości pracował i jeżeli ponownie zdarzyłaby się taka sytuacja, jeżeli będzie musiał zrobiłby to samo.
- Jestem trochę zawiedziony stnowiskiem dyrekcji  - powiedział – Ale rozumiem, że pewne zasady w pracy obowiązują. Czy się z tymi zasadami zgadzam, czy nie, to nie zmienia faktu, że je naruszyłem.
Mimo to ze spokojem i nadzieją czeka na spotkanie z kierownictwem TTC.