Z insiurą za pan brat!

Fachowiec Radzi Series grud 8, 2012 at 1:23 pm

Pewnej kobiecie lekarz powiedział, że pozostało jej trzy miesiące życia.

- I co ja mam zrobić doktorze?

- Niech Pani wyjdzie za agenta ubezpieczeniowego.

- Czy to mi przedłuży życie?

- Nie, ale będzie się Pani wydawało, że te trzy miesiące to cała wieczność.

Ten okrutny dowcip przytacza się zwykle przy próbie odpowiedzi na pytanie, o czym rozmawiają agenci ubezpieczeniowi, kiedy nie pracują. Otóż mówią wtedy o pracy, ponieważ oni zawsze pracują…

Niby coś w tym jest, ale podobnie jak pojedynczego agenta, tak i całą branżę ubezpieczeniową otacza gąszcz stereotypów.

Naszym zadaniem będzie przyjrzenie się „przemysłowi ubezpieczeniowemu“ w Kanadzie bez makijażu i retuszu. Zajrzenie pod poduszkę i do szafy, aby Czytelnik mógł wyrobić sobie własne zdanie w kwestiach, które dotyczą każdego z nas, ale nie dla każdego może są klarowne.

Usługi ubezpieczeniowe możemy podzielić na gospodarcze oraz socjalne.

Ubezpieczenia gospodarcze ze względu na przedmiot dzieli się na majątkowe (np. budynków i mienia ruchomego) oraz osobowe (np. od następstw nieszczęśliwych wypadków, grupowe i jednostkowe, ubezpieczenia na życie, itd.).

Statystycznie rzecz biorąc, obywatel Kanady jest najlepiej ubezpieczonym  mieszkańcem tej planety, co pomaga ustawić nas wysoko we wszelkich rankingach, nie tylko na jakość życia (14. miejsce w świecie) ale i  na zaradność życiową.

Amerykanie trochę sobie z tego szydzą, ale i zazdroszczą, zwłaszcza kiedy uświadomią sobie, że przecież system powszechnej opieki zdrowotnej to również forma ubezpieczenia obywateli. Początki tego systemu sięgają 1946 roku, kiedy to cierpiąca na niedobór lekarzy prowincja Saskatchewan jako pierwsza otrzymała rządowe subsydia – i na lekarzy i na szpitale. Dzisiaj utrzymanie systemu bezpłatnej opieki zdrotownej kosztuje Kanadę 160 miliardów dolarów rocznie.

Zaglądanie do szafy kanadyjskiego systemu ubezpieczeniowego warto zacząć od wyróżnienia filarów tego systemu, których jest około 30.

Mowa o najważniejszych dziś firmach ubezpieczeniowych, jakie działają zarówno na szczeblu prowincji, jak i całęgo kraju. Miliony Kanadyjczyków zostawiają w nich miliardy dolarów, aby zabezpieczyć się przed skutkami wypadku samochodowego, utraty pracy, krytycznej choroby, nagłej śmierci itp. Wiele z tych firm równolegle prowadzi kompleksowe działania finansowe, oferuje dodatkowo opcje inwestycyjne czy zabezpieczenia emerytalne.

Absolutnym gigantem w tym gronie jest Manulife Financial (założ. w 1887 przez pierwszego premiera Kanady, Macdonalda) z naczelną siedzibą w Toronto. Piąta co do wielkości firma na świecie połknęła już po drodze kilka innych, jak np. North American Life czy Zurich Life.

Największym kanadyjskim sprzedawcą polis ubezpieczeniowych jest z kolei spółka akcyjna Great-West Lifeco, której pakiet kontrolny trzyma multibranżowa Power Corporation of Canada z siedzibą w Montrealu. To pod skrzydłami Great-West Lifeco działają tak znane  kompanie ubezpieczeniowe, jak London Life czy Canada Life.

Z kolei inny kolos, Sun Life Financial (założ. w 1865 r.), rozpoczynał od ubezpieczeń, aby dzisiaj stać się liderem wśród działających w Kanadzie firm oferujących usługi finansowe. Ich aktywa przekraczają 350 mld dolarów.

Amerykański State Farm ubezpiecza w USA i Kanadzie więcej samochodów niż jakakolwiek inna firma (77 milionów polis) na kontynencie.

Ubezpieczeniami dynamicznie zajmują się nawet Rycerze Kolumba, organizacja katolicka o charakterze chartatywnym. Na tyle skutecznie, że od lat ten świecki zakon klasyfikowany jest w pierwszej setce największych „ubezpieczycieli“ w Ameryce.

Za tydzień przyjrzymy się bardziej szczegółowo tym, którzy chcą nas ubezpieczać.

Valdi Insiurek