Chaos i panika ale szkoły otwarte

Lokalnie sty 11, 2013 at 11:34 am

Chaos i panika – tak można opisać to co działo się dzisiaj rano w związku z planowaną akcją protestacyjną nauczycieli szkół publicznych. Rodzice musieli dwukrotnie przearanżować poranne plany, a nauczyciele do końca nie wiedzieli czy protestują czy pracują.

Tuż przed godziną 4 rano OLRB (The Ontario Labour Relations Board) uznało po maratońskiej debacie, że “polityczny protest” jest niczym więcej niż niezgodnym z obowiązującymi przepisami, nielegalnym strakiem, i nakazało nauczycielom powrót do pracy. Wniosek o uznanie protestu za nielegalny strajk wniósł do OLRB premier Ontario Dalton McGuinty mimo że – jak wiadomo – związki zawodowe nauczycieli to elektorat Partii Liberalnej.

Przywódca związków zawodowych nauczycieli Sam Hammond początkowo postanowił zignorować tę decyzję, ale w końcu ją zaakceptował.

Federacja Nauczycieli Szkół Podstawowych (ETFO) rozpoczęła odwoływanie akcji strajkowych w godzinach rannych w piątek, jednak niektóre regiony (Toronto, York) jeszcze o godzinie 6 rano wydawały sprzeczne komunikaty, a w Halton dopiero o godzinie 7 rano zdecydowano się otworzyć szkoły.

Na godzinę przed rozpoczęciem zajęć wiadomo już było, że z protestu zrezygnowało ponad 500 szkół w Toronto, w regionach York, Durham i Halton, a jedynymi zamkniętymi okazały się szkoły w stołecznej Ottawie. Przyjmowały wprawdzie uczniów ale nie odbywały się regularne zajęcia szkolne.

Zapowiadana akcja protestacyjna spowodowała odwołanie kursowania autobusów szkolnych, które nie wyjechały w piątek, aby podwieźć dzieci do szkół podległych kuratorium Toronto, York i Simcoe.

Ponadto do pracy stawiło się bardzo niewielu opiekunów przejść dla pieszych, którzy przeprowadzają dzieci przez jezdnię w bezpieczny sposób.

 

W świetle ontaryjskiego kodeksu pracy, udział w strajku uznanym za nielegalny może kosztować uczestnika 2 tys. dol. grzywny, a związek zawodowy – 25 tys.