Rzuciła jabłkiem w listonosza, skończyła życie w więzieniu

Series sty 14, 2013 at 11:54 am

Ashley Smith

Rozpoczęły się pierwsze przesłuchania w wielokrotnie odwlekanym ale od dawna oczekiwanym, publicznym śledztwie w sprawie śmierci w więzieniu 19-letniej nastolatki z burzliwą przeszłością.

Ponad 5 lat temu podczas odbywania kary w więzieniu federalnym w Kitchener Ashley Smith zmarła w wyniku śmiertelnego zadławiania się. Nikt nie nadszedł z pomocą pomimo tego, że przebywała w celi pod specjalnym nadzorem (dla potencjalnych samobójców).

Prawnik rodziny zmarłej dziewczyny stwierdził, że matka Ashley “czuje się oszukana przez system penitencjarny”, natomiast koroner badający sprawę chce wyjaśnić zasady, na jakich traktuje się w kanadyjskich więzieniach ludzi psychicznie chorych. Ontaryjskie więzienia dla kobiet od 2007 roku znalazły się pod lupą mediów.

Ashley Smith pochodzi z Moncton w Nowym Brunszwiku, gdzie była tuż po urodzeniu adoptowana przez rodzinę zastępczą. W wieku 10 lat zaczęła regularnie uciekać z zajęć szkolnych. Nauka jej nie szła, a klopotów przybywało.  Kolejne zawieszenia w prawach ucznia prowadziły do następnych zamian szkół, spirala negatywnych skutków nakręcała się, dziewczyna przejawiała przy tym coraz więcej agresywności. Gdy obrzuciła listonosza dzikimi jabłkami, po raz pierwszy trafiła do aresztu mając 15 lat. Potem było już tylko gorzej, a podczas pierwszych trzech lat spędzonych w więzieniu Ashley dopuściła się kilkuset rozmaitych przewinień: od odmowy czesania włosów po samookaleczenia i próby samobójcze. Dopisano jej za nie 12 nowych zarzutów oraz 1923 dodatkowych dni do odsiadki. Na siedem dni przed śmiercią dodano jej dodatkowe 60 dni odsiadki z powodów dyscyplinarnych.

W ostatnim roku jej krótkiego życia 17 razy zmieniała więzienia w pięciu różnych prowincjach. Mimo iż zawsze trzymana była w izolatce, nadal wielokrotnie z zastraszającą częstotliwością, próbowała się okaleczyć lub zabić. We wrześniu 2006 roku w pamiętniku napisała: “A kiedy już umrę to przestanę się martwić tym, że znów zasmucam czymś moją mamę”.

Po śmierci Ashley Smith początkowo skazano za niedopełnienie obowiązkow 4 strażników, których jednak później prokuratura oczyściła z zarzutów. Wyszło bowiem na jaw, że to przełożeni zabronili im sprawdzania celi Ashley Smith… “dopóki nie ustanie akcja serca”. Zakładano, że dziewczyna udaje i prowadzi jakieś pozorowane gierki, gdy tymczasem ona metodycznie podduszała się paskiem materiału, aż osiągnęła zamierzony skutek. Mimo mieszkania w monitorowanej celi, straży więziennej zajęło kilka godzin odkrycie jej zgonu.

W sumie skończyło się na zwolnieniu z pracy naczelnika i jego zastępcy ale nie pociągnięto nikogo do odpowiedzialności karnej. Rodzina Smith wytoczyła wieziennictwu proces żądając 11 mln dolarów odszkodowania. W maju 2011 roku doszło do porozumienia stron ale nie ujawniono sumy odszkodowania.

Gdy po raz pierwszy podjęto oficjalne śledztwo w sprawie śmierci Ashley Smith, zarzucono je po miesiącach prawnej batalii i rezygnacji koronera, dr. Bonity Porter.

Obecne zajmie około 6 miesięcy i dojdzie do przesłuchania ponad 100 świadków.