Siedem osób przed sądem za pośrednictwo w organizacji fikcyjnych małżeństw

Lokalnie Series sty 18, 2013 at 1:02 am

zz marriageKanadyjska Służba Graniczna (Canada Border Services Agency) oskarżyła siedem osób zamieszkałych w Toronto o zorganizowanie pośrednictwa w zawieraniu fikcyjnych małżeństw w celu uzyskania przez małżonków możliwości stałego pobytu w Kanadzie. Oficerowie Służby Granicznej twierdzą, że osoby te zrobiły z pośrednictwa dochodowy interes.

Poszukiwały one obywateli kanadyjskich, którzy skłonni byli zawrzeć formalny związek małżeński z osobą chcącą otrzymać status rezydenta w Kanadzie za odpowiednią opłatę. Koszt takiego fikcyjnego ślubu wynosił od 30 do 35 tysięcy dolarów.
Oskarżeni działali głównie wśród chińskiej społeczności w Toronto. Okazało się, że wielu Chińczyków jest w stanie zapłacić sporo pieniędzy, by tylko móc legalnie przebywać w Kanadzie.
Śledztwo w tej sprawie trwało cztery lata. Przed sądem staną zaangażowane w proceder osoby. Kanadyjscy obywatele, lub posiadające status rezydenta osoby, które za pieniądze zawarły fikcyjny ślub – zależnie od sytuacji prawnej – albo odpowiedzą przed sądem za poświadczenie nieprawdy, albo utracą prawo do pobytu stałego na terenie Kanady.

Konserwatywny rząd chcąc ukrócić nadużywanie prawa, w październiku ubiegłego roku wprowadził zaostrzenie przepisów dotyczących małżeństw z osobami spoza granic Kanady. Przpisy wymagają by małżonkowie żyli ze sobą co najmniej dwa lata po zawarciu ślubu – nie spełniając tego warunku ryzykują utratę statusu stałego rezydenta Kanady.

Kadr z fimu "Green Card"

Kadr z fimu “Green Card”

Kinomanom sytuacja osób zawierających fikcyjne związki małżeńskie przypomni na pewno znany, choć już stary film “Green Card” z Gérardem Depardieu i piękną Andie MacDowell. On gra ubogiego, ale bardzo zdolnego kompozytora, który marzy o karierze w USA. Dlatego próbuje zdobyć prawo stałego pobytu. Na razie jednak musi zarabiać na swoje utrzymanie, pracując na czarno jako kelner.
Ona gra subtelną, inteligentną i lekko snobistyczną młodą kobietę, która prowadzi spokojny, bardzo zdrowy tryb życia, kocha przyrodę i niezwykle przejmuję się brakiem zieleni w nowojorskich dzielnicach nędzy. Marzy o mieszkaniu z tarasem ma dachu. Okazuje się jednak, że upatrzone przez nią lokum może wynająć jedynie małżeństwo.
W tym momencie przecinają ich się drogi – osób krańcowo różnych, ale jednocześnie potrzebujących się nawzajem. Biorą więc ślub, przekonani, że nigdy więcej się nie zobaczą. Jednak nie wiedzą, że pracownicy urzędu imigracyjnego mają prawo sprawdzać, czy małżeństwo nie jest fikcyjne. Oznacza to, że mogą odwiedzać świeżo upieczonych małżonków w ich domu, zażądać wspólnych zdjęć z wakacji (lub szczegółowego tłumaczenia, dlaczego ich nie ma), wzywać na specjalne przesłuchania, żeby sprawdzić, czy żona ma dostateczną wiedzę o rodzinie męża i na odwrót. Wkrótce wścibscy urzędnicy imigracyjni niespodziewanie odwiedzają kobietę i słusznie zaczynają podejrzewać, że coś tu nie gra…
zz marriage6Historia w filmie, to oczywiście romantyczna bajka o rodzącej się miłości i bezdusznych urzędnikach. Tym, którzy nie oglądali – polecamy, bo film jest ciekawy i wzruszający.

W rzeczywistości, przynajmniej tej opisywanej przez oficerów Kanadyjskiej Służby Granicznej, nie było mowy o miłości.
W grę wchodziły tylko pieniądze.