Józef Glemp – kardynał-senior

Odeszli ostatnio Series sty 23, 2013 at 6:46 pm

Biografia TUTAJ. Poniżej wspomnienia…

Był biskupem na miarę początku XXI wieku, Rzadko popełniał poważne błędy

Prof. Jan Grosfeld z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego na antenie TVP Info:

- Trzeba sobie zdać sprawę, że kard. Glemp był biskupem Warszawy przez 30 lat. W tak przełomowych, poważnych momentach, jak rok 1979, kiedy umierał prymas Wyszyński; jak pielgrzymki Jan Pawła II do Polski, które przyćmiewały wszystko inne w Kościele; jak zmaganie się z władzą komunistyczną w okresie „Solidarności” i stanu wojennego. Ale również w czasie wolności, gdy nie szedł ani w kierunku poprawności politycznej ani jakiejkolwiek agresji, ostrych wymagań.

Był człowiekiem świadomym, że ma powierzoną pewną łódź – że ma tę Łódź Piotrową, Kościół, czyli po prostu ludzi.

Był chrześcijaninem, który na pierwszym miejscu stawiał życie.

Parę razy zaskoczyła mnie jego szczerość. Nie wyglądał na człowieka otwartego, ale wiele razy okazywało się, że jest inaczej. Zarówno w prywatnych relacjach, jak i w publicznych. Bardzo przemówiło mi do serca jego przemówienie na pl. Teatralnym, kiedy szczerze mówił, że jego największym bólem jest to, że nie uchronił życia ks. Jerzego Popiełuszki. Nie walczył o swoje życie, ale żałował, że nie uchronił jego życia. Zarzucano mu różne rzeczy – m.in. strach. Nie, to nie był biskup, który się boi. Dbał o swojego księdza i o wiernych Kościoła Katolickiego.

To był biskup, który od pewnego momentu zdał sobie sprawę, że ważna jest Nowa Ewangelizacja. Sam w niej bardzo nie uczestniczył, ale był świadomy, że to jest dzieło, które stanowi centrum Kościoła. Mówiono o nim, że jest konserwatywny. To była nieprawda. Kto wpłynął na to, by Kościół polski oficjalnie zaakceptował Komunię pod dwiema postaciami w każdej parafii? To był kardynał Glemp. Wspierał odnowę w Kościele. Mnie jest akurat bliska droga neokatechumenalna, mogę więc powiedzieć, ze on był tym, który mówił: to jest rzeczywistość odnowy głębokiej, odważnej, bo żyjemy w czasach, kiedy nie możemy poprzestać na satysfakcji Kościoła liczebnie mocnego, z wieloma świątyniami, księżmi i wiernymi. To jest czas, który wymaga sięgnięcia głębiej. Widział potrzebę wejścia na głębię.

Był biskupem na miarę początku XXI wieku, bo dziś przecież Nowa Ewangelizacja stała się oficjalnym zawołaniem Kościoła, czymś niezwykle istotnym i centralnym.

Był też człowiekiem prostym, nie próbował się specjalnie inaczej prezentować niż jako człowiek, którym był.

Rzadko popełniał poważne błędy. Każdy popełnia błędy, ale potrafił się jednocześnie do nich przyznać. To jest coś bardzo pięknego.

 

Ostatni taki Prymas

Milena Kindziuk, autorka biografii kard. Józefa Glempa:

Kiedy całkiem niedawno wychodziłam od Księdza Prymasa, jak nigdy, powiedział  do mnie: “Mam nadzieję, że spotkamy się jeszcze za życia…”.

Niestety, było to ostatnie moje spotkanie z kardynałem Józefem Glempem.

Był  gotów na odejście. Pamiętam, kiedy siedząc w fotelu w swoim pokoju przy kościele św. Anny w Wilanowie, z trudem oddychając, i nieustannie kaszląc, mówił: “Rozumiem, że przychodzi po prostu czas odejścia. Pozostaje kwestia, w jaki sposób Pan Bóg przewiduje koniec. Jest to dla mnie zupełnie normalne, że doczesna egzystencja się kończy”.

Ale zarazem, tak zwyczajnie, po ludzku, chciał żyć:

“Wiesz, lekarze mówią, że jak tym razem chemia zadziała, to potem już będzie dobrze…”.

Kiedy schorowany kardynał Glemp wypowiadał te słowa, ja, mimowolnie jakoś, patrzyłam na stojący przy drzwiach biały zegar z napisem: Czas ucieka, wieczność czeka.

Ten zegar znajdował się w domu Prymasa od dawna, teraz jednak nabrał znaczenia symbolicznego. Podobnie jak inne pamiątki, które pozostały niemym świadkiem jego życia: zdjęcie ojca z wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, posąg św. Szczęsnego-Felińskiego, wieczne pióro na biurku, książki…

Cóż więcej powiedzieć? Może trawestując słowa samego Księdza Prymasa, wypada stwierdzić, że przez warszawski Wilanów przeszedł Bóg i przez cieniutką granicę między życiem i śmiercią skinął na swego sługę i poprosił go prosto do siebie. Wieczność stanęła teraz przed nim otworem. Tak jak wskazywał zegar.

 

Wyważony i odpowiedzialny

Ks. Stanisław Małkowski, kapelan Solidarności:

- Dziś, gdy nasza ojczyzna jest zagrożona w swojej wierze, w kulturze, w swej tożsamości, w suwerenności – ufam, że śp. prymas Glemp dołączył do grona orędowników, którzy wstawiają się u Boga w jej intencji. Ta walka o Polskę ma bowiem wymiar widzialny i niewidzialny  – fizyczny i duchowy. Jestem wdzięczny, że dołączył  do Krucjaty Różańcowej za ojczyznę. Wśród kilkunastu biskupów ofiarowywał codzienny różaniec, by Polska była wierna, by spełniły się Śluby Jasnogórskie z 1956 roku.

Jestem poruszony tą wiadomością. Chcę ofiarować Bogu jego roztropność i jego dobroć, tak jak on sam ofiarował Bogu swoje cierpienia za polski Kościół. Był moim biskupem.  Byłem mu posłuszny – choć trudne to były relacje. Jednak czułem jego ojcowską opiekę i troskę. Wziął mnie w obronę, gdy pojawiły się trudności z moją posługą na cmentarzu.

Kardynał Glemp w sprawach ojczyzny był wyważony i odpowiedzialny. Wydaje mi się, że kontynuował linię prymasa Wyszyńskiego, który rozróżniał racje głowy i racje serca. Kiedyś powiedział, że skoro głowa jest wyżej niż serce, to racje serca winny ustąpić wobec racji głowy.

Bolało mnie jego odniesienie do księdza Jerzego Popiełuszki. Jednak potem zmienił zdanie i posunął się do wyznania winy. Przyznał, że niedostatecznie wziął go w obronę, choć jestem też przekonany, że nie mógł.  Ks. Jerzy szedł drogą ku męczeństwu i obrona jego życia była możliwa tylko przez wysłanie go zagranice, a prymas Glemp nie mógł mu nakazać wyjazdu do Rzymu. Przychylił się do prośby księdza Jerzego, który chciał zostać w Polsce, bo był wierny tym zadaniom, które postawił przed nim jeszcze prymas Wyszyński. Chciał też pozostać wierny tym ludziom, którzy mu zaufali. Jestem mu wdzięczny, bo postawa prymasa przyczyniła się do beatyfikacji ks. Jerzego.

 

Okolicznościowe oświadczenie Ministra Imigracji  Jasona Kenney’a 

 I was saddened to hear of the death of His Eminence Cardinal Józef Glemp, the former Primate of Poland and Archbishop of Warsaw, on Wednesday at the age of 83.

Cardinal Glemp was an eminent figure in the history of the Roman Catholic Church in Poland, having guided the Polish Church through a very difficult period in its history.

As a close associate of Cardinal Stefan Wyszyński, and later Blessed John Paul II, he was entrusted with a key responsibility as Archbishop of Gniezno in 1981, which made him Primate of Poland.

As head of the Polish Bishops’ conference, he was to lead his flock through a time of severe Communist repression during the 19 month period of Martial Law. While he was often under pressure to take political positions, he steadfastly remained focused on the spiritual well-being of the faithful, knowing that this was the key to defeating the morally bankrupt Communist regime.

When the Jaruzelski regime finally fell in 1989, His Eminence Cardinal Glemp led the revival of the Polish Church in free Poland, leaving a proud legacy of accomplishments including the construction of the National Temple of Divine Providence in Warsaw. In 2009, His Eminence received a well-deserved Order of the White Eagle for his contributions to the Polish nation from the hands of President Lech Kaczynski, who later died tragically.

Cardinal Glemp belonged to that generation of Polish leaders who had to rebuild a Poland deeply scarred by the experience of two totalitarian empires, the legacy of brutal war, the execution of the Holocaust in their midst, and a public life built on lies. He made his own remarkable contribution to this difficult task of historical recovery, cultural restoration and reconciliation between peoples.

Today I join Canada’s Polish community and the people of Poland in mourning the passing of this remarkable religious leader, and in praying for the repose of his soul.