Krajobrazu po burzy – ciąg dalszy

Lokalnie Series luty 10, 2013 at 5:55 am

Burza śnieżna, największa od pięciu lat, za nami. Teraz trzeba po niej posprzątać i podliczyć straty. Miasto powoli wraca do normy, ale służby porządkowe i radny Denzil Minnan-Wong, która jest za tę część miejskiej aktywności odpowiedzialny, proszą o cierpliwość, bo nie zdążą oczyścić wszystkich ulic i chodników przed końcem weekendu. Oczywiście najważniejsze są główne arterie miasta, z których śnieg został odgarnięty tak szybko, jak to było możliwe.
Peter Noehammer, miejski dyrektor usług transportowych szacuje, że całkowity koszt porządków po śnieżycy wyniesie około 4 milionów dolarów.
Burza zaczęła się w czwartek, ale szczyt opadów odnotowano w piątek rano. Setki samolotów nie odleciały z lotniska pozostawiając na ziemi sfrustrowanych pasażerów. Zamknięto szkoły w rejonach Hamilton, Halton i Peel. W Toronto,, York i Simcoe i Durham pozostały otwarte, choć autobusy nie dowoziły dzieci do szkół.

Burza przyniosła – pośrednio – ofiary śmiertelne. W Hamilton zmarła kobieta na atak serca po nadmiernym wysiłku przy odgarnianiu śniegu. Śnieg był też przyczyną licznych wypadków drgowych, w tym śmiertelnych. W piątek, w Oshawie, w drogowym karambolu zginął 49-letni mężczyzna, na autostradzie 401, a w pobliżu Prescott zginął 57-letni mężczyzna, którego samochód zjechał z autrady i uderzył w barierę. W samym Toronto w  pierwszych 12 godzinach burzy odnotowano w tym czasie ponad 350 kolizji drogowych.

Burza się skończyła, skończą się też poburzowe podsumowania. Po weekendzie wszystko wróci do normy, tym bardziej, że śnieg który spadł długo nie poleży. W poniedziałek ma już być znaczne ocieplenie – plus 7 stopni.
Burza pozostanie we wspomnieniach, ale niedługo, bo kogo obchodzi “zeszłoroczny” śnieg?