Gimli Glider (1983)

Historia Kanady Series luty 12, 2013 at 2:23 pm

Nazwą “Szybowiec z Gimli” ochrzczono pasażerski samolotowi Boeing 767-200 latający w barwach Air Canada po szczęśliwym awaryjnym lądowaniu bez kropli paliwa  na nieczynnym lotnisku wojskowym w Gimli (Manitoba) 23 lipca 1983.

Rejs nr 143 z Montrealu do Edmonton przez Ottawę rozpoczął się zgodnie z rozkładem. Wskutek jednak błędu obsługi naziemnej w Montrealu, którego nie dostrzegli również piloci, sprawdzając przed startem dokumentację, zamiast 22 300 kilogramów paliwa potrzebnego na pokonanie tej trasy, samolot zatankowano, wlewając 22 300 funtów. Ponieważ 1 funt to niecałe pół kilograma (około 0,4536), mniej więcej w połowie lotu, w okolicy Red Lake nad Ontario, systemy samolotu zaalarmowały pilotów o problemach z pompą paliwa w lewym zbiorniku.

Awaria samej pompy nie jest jeszcze na tyle niebezpieczna, by podejmować jakiekolwiek procedury alarmowe, bowiem nawet z niedziałającą w należyty sposób pompą paliwo, pod wpływem grawitacji, powinno zaopatrywać oba silniki. Kiedy jednak po pewnym czasie włączył się alarm sygnalizujący problemy z drugą pompą, kapitan Bob Pearson podjął decyzję o lądowaniu na najbliższym czynnym lotnisku, w Winnipegu odległym o niespełna 200 km.

Zaraz potem wyłączył się lewy silnik i Pearson zakomunikował obsłudze naziemnej, że będzie realizował podejście do lądowania z jednym czynnym silnikiem; samolot znajdował się wówczas na wysokości 12 500 metrów. Przeliczniki pokładowe cały czas wskazywały, że ma wystarczającą ilość paliwa na bezpieczne przeprowadzenie samolotu; w rzeczywistości jednak były one nastawione na fałszywy stan początkowy przed startem. Zbliżając się do Winnipegu z jednym czynnym silnikiem piloci powoli obniżali lot do nakazanego poziomu 6000 metrów, ale kiedy samolot znalazł się na wysokości 8500 m – całkowicie zabrakło mu paliwa i wyłączył się również drugi silnik. Ani pilot, ani pierwszy oficer nigdy nie byli szkoleni, jak reagować na taką sytuację; również w instrukcji samolotu nie przewidziano takiego przypadku.

Kontrolując lot ślizgowy ważącego ponad sto ton samolotu z 61 pasażerami i 8 członkami załogi na pokładzie, pilot kontynuował lot w kierunku Winnipegu. Kiedy okazało się, że opada jednak nieco zbyt szybko i nie zdoła utrzymać samolotu w powietrzu do samego lotniska, zmienił plan i zdecydował lądować na znanym pierwszemu oficerowi Quintalowi z czasów jego służby wojskowej pasie startowym wojskowego lotniska w Gimli (Gimli Industrial Park Airport), do którego miał kilkadziesiąt kilometrów bliżej.

Ta zmiana spowodowała, że musiał szybciej niż dotychczas wytracić wysokość, nie zwiększając jednak przy tym prędkości. Aby ten cel osiągnąć ustawił samolot w tzw. “ześlizg”, stosowany dość powszechnie w szybownictwie, ale nigdy dotąd nie stosowany przez ciężkie samoloty, i to z pasażerami na pokładzie. Zastosowanie tego właśnie manewru stało się przyczyną przezwania tego samolotu “szybowcem z Gimli”.

Lot zakończył się bez poważniejszych strat, pomimo że dawne wojskowe lotnisko w Gimli zamienione zostało w tor wyścigowy, na którym w letnie weekendy (23 lipca 1983 przypadało w sobotę) spotykali się miłośnicy motoryzacji z rodzinami. Betonowy pas startowy szczęśliwie był prawie pusty. Samolot przed przyziemieniem skutecznie wysunął tylko prawe i lewe koła podwozia, goleń przednia nie wysunęła się do końca, dlatego też samolot zaraz po przyziemieniu oparł się przednią częścią kadłuba o ziemię i szorował nim o pas startowy.

Korzystnym skutkiem tej okoliczności było znaczne skrócenie dobiegu, co prawdopodobnie uratowało życie dzieciom bawiącym się na płycie lotniska, a także ułatwiło pilotowi zatrzymanie się przed końcem pasa startowego.

Wszyscy pasażerowie i członkowie załogi przeżyli i bezpiecznie się ewakuowali z samolotu; tylko 10 osób doznało nieznacznych obrażeń podczas opuszczania samolotu. Wskutek tarcia kadłuba o beton doszło do wzrostu temperatury izolacji w przedniej części samolotu i zadymienia, ale niebezpieczeństwo pożaru zostało zażegnane za pomocą gaśnic znajdujących się w samolocie oraz przyniesionych przez śpieszących na pomoc ludzi znajdujących się w tym czasie na terenie dawnego lotniska.

Niezwykły zbieg okoliczności sprawił, że gdy po szczęśliwym lądowaniu samolotu w Gimli z nieczynnymi wskutek braku paliwa silnikami wysłano samochodem do tego miasta z najbliższej bazy Air Canada w Winnipegu techników w celu naprawienia samolotu, to dotarli oni do celu w środku nocy, z dużym opóźnieniem, bowiem po drodze zabrakło im benzyny w aucie. Po dwóch dniach jednak samolot zdolny był już o własnych siłach wystartować z Gimli i polecieć do bazy, gdzie przeszedł remont. “Szybowiec z Gimli” – C-GAUN – pozostawał w służbie do stycznia 2008 roku, kiedy został przeznaczony na części.

Na kanwie tego wypadku, zmieniając niektóre jego realia (w tym także numer lotu), nakręcono w 1995 amerykańsko-kanadyjski film fabularny pt. “Flight 174″. Nakręcono także o nim film dokumentalno-fabularny z serii “Katastrofy w przestworzach” (sezon 5, odcinek 6).

Komputerowa symulacja lotu przeprowadzona po katastrofie wykazała, że lądowanie w rzeczywistości nigdy nie powinno się było udać.

 

(tp)