Randki przez internet

Polonijne to i owo luty 13, 2013 at 4:51 pm

Zosia rozwiodła się 8 lat temu. Po traumatycznym związku z byłym mężem pozostał jej dosyć duży dom i kilkunastoletnia córka. Przez kilka lat po rozwodzie nie spotykała się z żadnym mężczyzną, a jej życie skupione było głównie na pracy i wychowywaniu dorastającej latorośli.

Z czasem doszła do wniosku, że jednak dobrze byłoby mieć u swego boku kogoś, z kim mogłaby dzielić wszystkie radości i smutki. Koleżanka z pracy podpowiedziała jej, by zaczęła szukać kogoś przez internet, gdzie aż roi się od portali randkowych. Tym właśnie sposobem Zosia poznała Wiktora. Początkowo ich znajomość polegała na wymianie emaili i rozmowach na Skypie, ale z czasem przestało to obojgu wystarczać. Postanowili więc spotkać się w realu. I tak wiosną ubiegłego roku Wiktor przyjechał z Sudbury (miasta w którym mieszkał), do Mississaugi. Konfrontacja wypadła na tyle pomyślnie, że po kilku miesiącach Wiktor wprowadził się do domu Zosi. Raz w tygodniu wyjeżdżał do Sudbury, gdzie podobno prowadził nieźle prosperującą firmę budowlaną, z której dochody pozwalały na zaspokajanie wszelkich zachcianek Zosi. Kupił jej nowy samochód, ubierała się w firmowych sklepach, używała najdroższych perfum.

Niedługo potem Wiktor postanowił przenieść firmę do Toronto, bo co tygodniowe wyjazdy zaczęły być dla niego uciążliwe. Szukając nowych kontaktów posługiwał się głównie komputerem i telefonem. Dzwonił w różne miejsca, pisał emaile, co w rezultacie przyniosło mu parę zleceń. Zosia podziwiała przedsiębiorczość swojego partnera, chwaliła się koleżankom, że trafiła na miłość swojego życia.

Pierwszy sygnał, że coś jest nie tak Zosia odebrała od swojego kuzyna, który twierdził, że Wiktor jest mu winien kilkanaście tysięcy dolarów, pożyczonych na rzekomą budowlaną inwestycję. Przyparty do muru Wiktor przyznał się, że rzeczywiście brał pieniądze od kuzyna Zosi, ale zainwestował je w projekt, który okazał się fiaskiem. Nie chcąc jej jednak martwić ukrył całą sprawę. Tym bardziej, że już wkrótce powinien otrzymać połowę udziałów firmy od swojego wspólnika w Sudbury. Zakochana kobieta wierzyła bezgraniczne we wszystkie słowa, ba, – zaciągnęła nawet pożyczkę, by spłacić namolnego kuzyna.

Drugi sygnał wprawił Zosię w niezłe zakłopotanie. Pewnego poranka do drzwi jej domu zapukała kobieta podająca się za byłą żonę Wiktora. Powodem jej wizyty były …alimenty, a właściwie ich brak. Zaskoczona Zosia dowiedziała się, że Wiktor ma 11 letniego syna na którego od jakiegoś czasu przestał płacić wyznaczoną sądownie kwotę. Zaskoczenie było tym większe, że na początku znajomości Wiktor podawał się za bezdzietnego wdowca.

Z konfrontacji z byłą żoną swego ukochanego Zosia dowiedziała się również, że mężczyzna, którego przyjęła do swojego domu jest podobno notorycznym oszustem, poszukiwanym przez liczną grupę znajomych za wyłudzenie pieniędzy, na rzekome …..budowlane inwestycje. Zosia jednak nie dała wiary w te opowieści, a potraktowała je raczej jak zemstę byłej żony (która nota bene została wyproszona za drzwi). Nie chcąc burzyć swego szczęścia nie wspomniała Wiktorowi ani słowem o dziwnej wizycie.

Trzeci sygnał był na tyle wyraźny, że Zosia zaczęła w końcu zastanawiać się nad uczciwością swego konkubina.  Zaczęło się od telefonu z banku, który upominał się o kolejną ratę pożyczki zaciągniętą na …zakup samochodu. Dla Zosi było to o tyle dziwne, że – według zapewnień Wiktora – oba posiadane przez nich samochody kupione były za gotówkę.  Wkrótce okazało się również, że liczne prezenty, jakimi Zosia była obsypywana, płacone były kartą kredytową. Niby nic w tym złego, tyle, że transakcje na tej karcie odbywały się tylko w jedną stronę, a nie zapłacony dług wzrósł do kilkunastu tysięcy dolarów.

Długo by jeszcze można pisać o talentach Wiktora. Nie muszę chyba dodawać, że mało zachwycona nimi była Zosia. Najważniejsze jednak, że w końcu poszła po rozum do głowy i pozbyła się ze swojego życia człowieka, który żerował na jej naiwności.

Dzisiaj Zosia znowu mieszka sama, ale nie czuje się samotna. Oprócz codziennej pracy w biurze, znalazła sobie hobby – prowadzi … randkowy portal internetowy i organizuje wieczorki dla samotnych. Ciągle ma bowiem nadzieję, że w końcu i jej się w życiu poszczęści…

Ilona Girzewska