INTERNET: blokować czy nie?

Poradnik Series marz 10, 2013 at 4:57 pm

Czy zauważyłeś drogi Czytelniku, że ostatnio jakby coraz wolniej pracował Twój komputer w sieci Internetu? Że ściagane pliki przechodzą w żółwim tempie lub z przerwami? Że w niektórych porach łaczysz się wolniej niż w innych? Że masz coraz większy problem z przesyłem plików kodowanych?

Pewnie myślisz, że z Twoim komputerem coś nie w porządku. Może trzeba go już wymienić na nowszy, szybszy?

Jest to prawdopodobne, ale jeszcze bardziej możliwe jest, że stajesz się ofiarą “throttlingu” – czyli dławienia łączy internetowych przez providerów czyli tych, którym płacisz za dostęp do sieci. Którym płacisz za “szybki” Internet.

 Jeśli miesiąc wcześniej oglądałeś bez problemu filmiki na popularnym portalu youtube.com, a dzisiaj te same filmiki zacinają się i stękają przy odtwarzaniu – możesz być prawie pewien, że z reklamacjami trzeba udać się do ISP (Internet Service Provider), choć to wcale nie pomoże.

Największymi dostarczycielami Internetu w Ontario jest Bell Canada oraz Rogers Communications. Posiadają połączenia przez linie telefoniczne oraz linie telewizji kablowej. Mogą nam zaoferować dostęp do Internetu lub wydzierżawić wspominane łącza innym, znacznie mniejszym ISP-om.

Ci mniejsi wkurzyli się troszkę na niesłuszne skargi abonentów pod ich adresem i wnieśli zażalenie do CRTC, czyli naczelnego organu w Kanadzie regulującego generalnie sprawy telekomunikacji. Wniosek uzasadnili tym, że ci “duzi” (w tym konkretnym przypadku Bell Canada)  stosując “throttling” prowadzą nieuczciwą walkę z “małymi”, ponieważ niezadowolony klient nie zdaje sobie sprawy, że sieć blokuje ktoś inny, więc zdenerwowany poziomem usługi podpisuje nowy kontrakt, nierzadko z winowajcą tego stanu rzeczy. Niedawno tak było w Polsce, gdzie jednak Telekomunikacja Polska zapłaciła ogromną grzywnę 75 mln złotych za blokowanie mniejszych konkurentów w Internecie.

W Kanadzie tak się jednak nie stało. CRTC odrzuciła skargę ISP-ów oraz wniosek, aby zabronić  zwalniania lub dławienia przesyłu danych, ponieważ “środki użyte przez Bell Canada nie okazały się dyskryminacyjne – zostały zastosowane w równej mierze wobec własnych, jak i obcych abonentów”.

Czyli wykluczono praktykę nieczystej konkurencji, ale zarazem potwierdzono sam fakt blokowania sieci. Kanadyjczycy mieli mniej odwagi niż Amerykanie, których Federalna Komisja ds. Komunikacji uznała, że firma Comcast (telewizja kablowa plus Internet) nie może na swoich łączach ograniczać przepustowości dla przesyłów P2P. Sprawa w sądzie.

Ograniczanie przepływalności sieci (throttling) polega na limitowaniu ilości transmitowanych danych. Najczęściej providerzy stosują go, aby ograniczyć szybkość użytkowników Internetu przy konkretnych aplikacjach (jak protokół BitTorrent) lub przy wysyłaniu plików (upload). W dzisiejszych czasach, kiedy możemy przesyłać siecią nie tylko grafikę czy nagrania ale pełnometrażowe filmy – providerzy często nie nadążają za wymogami rynku.

Podobne jak w stosunku do Bella zarzuty padły ostatnio pod adresem jego największego konkurenta czyli Rogersa. Użytkownicy zarzucili firmie, że wbrew sloganowi reklamowemu “for sharing large files and much more” stosuje ona dławienie ruchu BitTorrent na swoich łączach czyli że stosuje cenzurę. Rogers początkowo zaprzeczał pomówieniom, ale  narosła kolejna fala kontrowersji, kiedy to pod sztandarem walki z “BitTorrentami” rozpoczęto dławienie wszystkich bez wyjątku plików szyfrowanych.

Wracając do wspomnianej na wstępie decyzji CRTC, mimo iż instytucja ta stara się nie występować poza kompetencje określone Ustawą o Telekomunikacji to jednak najwyraźniej ma ochotę na regulowanie Internetu, tak jak robi to z innymi mediami. Zaapelowała do użytowników sieci o opinie na temat zauważonych zmian w przepływalności sieci i innych niecnych praktyk providerów, i wyznaczyła termin publicznego przesłuchania na ten temat – 6 lipca 2009 roku.

Kanadyjskie Zrzeszenie Dostawców Internetowych (CAIP) wyrywa włosy z głowy, bo zbiera cięgi nie za swoje winy i na dodatek nie może się odwołać. Zdaniem CAIP, stosowanie przez Bell Canada intensywnego dławienia, uniemożliwia Kanadyjczykom prawidłowe użytkowanie sieci, do czego mają prawo. CAIP przedstawił dowody, jak praktyki Bella spowolniły użytkowanie modelu telefonii sieciowej (przykładem Skype), przesyłów kodowanych szyfrowo, modelu P2P i prywatnych sieci wirtualnych do 30 kilobajtów na sekundę czyli do połowy szybkości archaicznego już połączenia dodzwanianego (dial-up) w godzinach od 16.30 do 2.00 w nocy. Tymczasem normalna prędkość “szybkiego Internetu” powinna wynosić ok. 5 megabajtów na sekundę czyli 166 razy więcej. Skarga złożona do CRTC zawierała ponad 1100 udokumentowanych argumentów.

Czy dostęp do anarchicznej od urodzenia sieci internetowej można ocenzurować lub kontrolować? Dawniej wydawało się to niemożliwe, dzisiaj coraz więcej czynników ma na to chrapkę. “Neutralność sieci” jest nawet przedmiotem walki politycznej. Popierała ją partia NDP w ostatnich wyborach, a senator z Dakoty Byron Dorgan pracuje nad ustawą mającą gwarantować w USA neutralność sieci i zabraniać ISP-om blokowania przesyłu.

Natomiast w Kanadzie CRTC rozpoczęła nową debatę nt. wpływu nowych mediów na dotychczasowy układ medialny. Konsultacje odbyły się głównie poprzez Internet, a prowadziła je firma Nanos Research. Głównie chodzi tu o odpowiedź na pytanie: czy powinny być podjęte kroki, aby uregulować przepisami (czytaj: kontrolować) Internet?

Założę się już teraz o wielkie pieniądze, że znam odpowiedź.

 Grzegorz Brzęczyszczykiewicz