Wojna na słowa nie ma końca

Lokalnie Series marz 11, 2013 at 11:05 am
Sarah Thomson i burmistrz podczas wspólnego pozowania do zdjęć na czwartkowym przyjęciu

Sarah Thomson i burmistrz podczas wspólnego pozowania do zdjęć na czwartkowym przyjęciu

Burmistrz Rob Ford z uporem powtarza, że incydent opisany przez Sarę Thomson nie miał miejsca i oskarżenia pod jego adresem są fałszywe. Jego była rywalka do fotela burmistrza Toronto twierdzi na swoim profilu w Facebooku, że burmistrz na czwartkowym oficjalnym przyjęciu obmacywał ją po pośladku, składając niestosowne propozycje (TUTAJ). Wywołało to medialną burzę.

Jednakże nie potwierdzają jej zarzutów jako świadkowie – gospodarze gali. Mówią wręcz, że takie zachowanie (ponoć podczas wspólnego pozowania do zdjęć) – nie miało w ogóle miejsca.

Burmistrz miał ponoć powiedzieć wtedy, że żałuje, że Sarah nie była z nim podczas ostatniego wyjazdu na Florydzie. Jak jednak wiadomo, urlopował on tam ostatnio w towarzystwie swojej polskiej żony oraz dzieci.

W sobotę, podczas swej cotygodniowej audycji z udziałem słuchaczy na antenie radia Newstalk 1010, Ford na krótko odniósł się do zarzutów Thomson.

- Nie chcę więcej tracić swojego czasu (na wyjaśnianianie tego)… To nieprawda. Nie mam pojęcia czy Thomson zagrała pełną vabank czy nie. Kiedy chcą coś pozmyślać, ludzie mają taki przywilej, ale nie mam zamiaru się nad tym rozwodzić… – powiedział Ford w radiu.

Tuż po audycji Thomson ponownie zareagowała na Facebooku, pisząc, że „ten rodzaj reakcji na napaść seksuaną jest krokiem wstecz w przypadku praw kobiet“.

„Kobiety określa się histeryczkami lub wariatkami, kiedy zgłaszają napaść seksualną, a to sprawia, że wiele z nich poprzestaje na milczeniu. Burmistrz Toronto Rob Ford zrobił dokładnie to samo w moim przypadku, cofając nas wstecz o pokolenia“ – napisała Sarah Thomson na Facebooku.

A w oficjalnie wydanym oświadczeniu, napisała: „Burmistrz Ford kłamał publicznie już wiele razy. Zaprzeczał, że w stanie nietrzeźwym obraził parę z Durham podczas meczu hokejowego lecz później przyznał się do tego. A podczas kampanii wyborczej w 2010 roku zaprzeczał, że zatrzymano go na Florydzie za posiadanie marihuany, do czego w końcu  również się przyznał. Burmistrz słynie z wypierania się, ale z czasem przyznaje się do błędów, kiedy wychodzą na jaw fakty, więc mam nadzieję, że również teraz to nastąpi“.