Młode babcie

Polonijne to i owo Series marz 13, 2013 at 3:33 pm

Życie lubi sprawiać nam niespodzianki. Przekonały się o tym Róża, Aniela i Kamila, które nagle, z dnia na dzień, musiały stawić czoła nowym wyzwaniom. Róża ma dopiero 36 lat, ale gdy jej koleżanki dopiero zaczynają wychowywać swoje małe dzieci, ona niańczy już wnuczkę.

Aniela przyleciała do Kanady jako dziewiętnastolatka, do siostry swojej matki. Miał to być wyjazd wakacyjny, ale los zadecydował inaczej. Już w pierwszym tygodniu pobytu, ciotka przedstawiła ją Markowi – chłopakowi z sąsiedztwa. Między młodymi ludźmi zaiskrzyło, zaczęli się regularnie spotykać. Dwa wakacyjne miesiące szybko minęły. Zakochana Aniela postanowiła przedłużyć pobyt. Pomógł jej w tym Marek, proponując małżeństwo. Ceremonia zaślubin odbyła się kilka tygodni później, a dokładnie w rocznicę przybycia do Kanady Aniela otrzymała stały pobyt. Kiedy okazało się, że jest w ciąży, jej radość nie miała granic. Marek na wiadomość, że zostanie ojcem zareagował bardzo emocjonalnie.  Na przemian śmiał się i płakał. Zaraz też postanowił uczcić tę doniosłą chwilę butelką szampana, po którą pojechał do najbliższego LCBO.

Szczęśliwa Aniela na próżno czekała na powrót męża. W dwie godziny po jego wyjeździe do drzwi mieszkania zapukał policjant informując o wypadku. W samochód Marka wjechał pijany mężczyzna; w czołowym zderzaniu zginęli na miejscu obaj kierowcy…   Aniela nie pamięta pogrzebu męża i kilku kolejnych miesięcy swojego życia. Spędziła je w szpitalu, gdzie cudem udało się lekarzom uratować ciążę.

Róża – córka Anieli i Marka przyszła na świat jako wcześniak. Dorastała w wielkiej miłości, wychowywana przez samotną matkę, bo od śmierci Marka, Aniela nigdy nie związała się już z żadnym mężczyzną Pod opieką matki mogła pozwolić sobie na więcej niż jej pilnie strzeżone przez ojców koleżanki – nie musiała wracać do domu przed 22. ani umawiać na „sekretne” randki. Aniela, dobrze wiedziała, że młodość rządzi się swoimi prawami, szczególnie w okresie hormonalnej burzy. Niestety, jej liberalne rodzicielstwo w tym przypadku się nie sprawdziło, tuż po 15. urodzinach córki, miała przeżyć wstrząs.

Róża wyrosła na smukłą i niezwykle zgrabną blondynką. Swojego pierwszego chłopaka – Maćka – poznała w high school. Budził grozę. Każdy słyszał o jego wybrykach, bójkach i rozmaitych zatargach z prawem. Ale Róża, patrząc w jego smutne oczy, widziała to zagubione spojrzenie dziecka, któremu brak ojcowskiej miłości. To wystarczyło, by zapragnęła poznać go bliżej. Dobrze się uczyła, więc zaproponowała mu pomoc, wyrównywanie edukacyjnych braków. Ku jej ogromnej uciesze zgodził się bez wahania. Korepetycje szybko przeistoczyły się w towarzyskie spotkania. Zamykali się w pokoju i wspólnie przeżywali pierwsze miłosne uniesienia.

Młodzi zakochani, po emocjonującej próbce doświadczeń zapragnęli pójść o krok dalej. Ciekawość była silniejsza od zdrowego rozsądku. Róża miała 15 lat, gdy straciła dziewictwo – na starym kocu i bez zabezpieczenia. Nie muszę chyba dodawać, czym to się skończyło. Sześć tygodni później w domu Anieli i Róży rozbrzmiewał szloch. Gorzki płacz ciężarnej córki i matki, obwiniającej się o wszystko. Wbrew pozorom samo przekazanie widomości o ciąży nie było trudne. Najgorsze chwile przyszły później. Aniela się załamała, ciągle powtarzała, że to jej wina, bo nie upilnowała córki. Gdy Aniela przechodziła przez stany depresyjne, Róża starała się ukrywać ciążę przed światem. Powiedziała tylko Maćkowi.

Niestety deklaracje wiecznej miłości w konfrontacji z bolesną rzeczywistością nagle straciły na znaczeniu. Maciek był wściekły. Krzyczał, chciał ją nawet uderzyć. Powiedziała mu wtedy, żeby o wszystkim zapomniał, że to tylko jej dziecko. A on posłuchał. Została wtedy zupełnie sama, bez wsparcia matki, bez opieki chłopaka. . Gdy przedwcześnie rodziła nie myślała już ani o wyrzutach matki, ani o słowach Maćka. Pragnęła tylko jednego – by dziecko urodziło się zdrowe. Tak bardzo pragnęła je przytulić, objąć. Gdy położna powiedziała, że wszystko dobrze, że ma zdrową córeczkę, dziękowała Bogu.

Róża, podobnie jak i jej matka, zmuszona była wychowywać córkę samotnie. Przez pierwsze lata pomagała jej znajoma, później, gdy jako 19-latka wyjechała do Ottawy, musiała radzić sobie sama. Znowu poczuła się jak wtedy, gdy była w ciąży. Nie miała żadnej pomocy. Udało jej się jednak pogodzić dorywczą pracę z nauką. Trzyletnia Kamila spędzała czas w żłobku, a potem w przedszkolu. Podobnie jak jej matka, szybko musiała stać się samodzielna. Czy bawiąc się lalkami przypuszczała, że już wkrótce te same czynności przyjdzie jej wykonywać przy własnym dziecku?

Gdy Kamila miała 13 lat, Róża poznała Jacka. Był jej rówieśnikiem, ale bez bagażu doświadczeń. Zaczęła poświęcać mu coraz więcej czasu, niestety kosztem córki. Dzisiaj wie, że gdyby wiedziała, iż pod jej nieobecność córka powiela jej błędy, zrezygnowałaby z miłości.

Kamila była mistrzynią mistyfikacji. Dobrze się uczyła, wygrywała konkursy. Widok zakochanej, wiecznie uśmiechniętej mamy  zachęcił ją do pierwszej miłości. Kiedy przyprowadziła do domu kolegę ze starszej klasy,  nie spodobał się on Róży. Jak jednak przemówić do rozsądku zakochanej po raz pierwszy nastolatki?

Wieść o ciąży była jak kubeł zimnej wody. Róża dziś przyznaje, że nie od razu zaakceptowała dziecko w łonie swojej córki. W chwilach załamania rozważała aborcję. Dziś, podczas gdy Kamila kończy high school, jej mama piastuje 3-letnią Kasię.

Na ulicy, w parku, w sklepie, często słyszy, że śliczną ma córeczkę. Nie wyprowadza ludzi z błędu. Kasia to wierna kopia Kamilii. Tak samo pogodna, wiecznie roześmiana. Czy i jej nie będzie dane nacieszyć się dzieciństwem? Czy i ona ominie okres młodości, będąc zmuszona z dnia na dzień z dziewczynki przeistoczyć się w kobietę? Róża jest innego zdania: „To moja wnuczka, muszę ją chronić. I będę”. – obiecuje, popychając wózek.