Pendżabczycy żądają budowy większych domów w Brampton

Lokalnie Series marz 16, 2013 at 11:06 am

Radny Vicky Dhillon

Budowa nowych osiedli mieszkaniowych w Brampton wzbudza olbrzymie emocje wśród lokalnych mieszkańców. Choci o 333 szeregowców w Springdale. Burzy się społeczność pendżabska twierdząc, że zaplanowane domy są… za małe, a więc nie przystosowane dla ich wieloosobowych rodzin. Żądania zbudowania większych domów popiera radny Vicky Dhillon (na zdjęciu).

Po drugiej stronie barykady znajduje się olbrzymia firma deweloperska Metrus, a także John Sprovieri, radny z 26-letnim stażem na tym stanowisku. On z kolei twierdzi, że spór może zaprowadzić strony przed Ontario Municipal Board ale jeśli zapadnie wówczas decyzja budowy większych domów, to stanie się to kosztem zaplanowanych na tym samym osiedlu: biblioteki, przedszkola, domu seniora oraz parku wodnego dla dzieci.

Mieszkający w pobliżu Paramjit Singh Birdi mówi, że townhouse’y nie są domami, jaki kupują jego ziomkowie: – Nie pomieścimy się. W pendżabskiej społeczności rodziny mieszkają wspólnie. Są to zwykle dwie-trzy rodziny pod jednym dachem.

Potwierdza te dane Urząd Statystyczny. Z ostatniego spisu wynika, że w najbliższej okolicy statystyczna rodzina liczy sobie 4.4 osoby, podczas gdy średnia ontaryjska to 2.6 osób.

Odmienne zdanie ma mieszkająca w pobliżu Kelly Gill, pochodząca z Azji: – Wielu ludzi wcale nie chce mieszkać z rodzicami i nie każdego stać na pół miliona. Mniejsze domy są idealne dla młodych małżeństw, samotnych rodziców czy emerytów. Tradycja mieszkania po kilka rodzin nie ma tu nic do rzeczy.

Spór nabrał kolorytu, kiedy 500 mieszkańców zebrało się aby przedyskutować całą kwestię. Padały ostre słowa, a radny Sprovieri oskarżył Dhillona o uprawianie ”hinduskiej polityki”.  Uznał też, że Dhillon budując wyłącznie duże domy “chyba zamierza urządzić całe Brampton po pendżabsku”.

Początkowo radni z Brampton zamierzali przegłosować w swoim gronie sporną kwestię ale odstąpili od tego obawiając się jeszcze większego rozsierdzenia “bardzo agresywnych” mieszkańców – jak to określił dziennik The Toronto Star.

- Atmosfera była bardzo napięta. – mówi radny Sprovieri – Ludzie byli wściekli, odczuwało się wręcz zastraszanie. Powinniśmmy podjąć racjonalną decyzję, ale nie możemy działać pod taką presją.

Cała sytuacja ma jeszcze wymiar komercyjny. Zdaniem radnego Dhillona, średnia cena domu w okolicy to $600,000. Spadnie jednak, jeżeli w sąsiedztwie powstanie osiedle szeregowców w cenie po $300, 000 każdy.