Seksmisja na Kubę? To raj dla Kanadyjczyków!

Kanada Series marz 18, 2013 at 9:38 am

Słońce, klimat, piaszczyste plaże, gorące drinki i wręcz skansenowa kultura – oto co fascynuje nas najczęściej podczas wyjazdu na Kubę. Jednak część turystów – w tym wielu Kanadyjczyków – przyciąga na słoneczną wyspę bardziej mroczny cel: tani, płatny seks.

Zaplecze kubańskiej prostytucji, a zarazem kanadyjskich seksmisji obnażyli ostatnio dziennikarze The Toronto Star oraz El Nuevo Herald z Miami w serii demaskatorskich artykułów pod współnym tytułem “Ugly Canadians” (“Paskudni Kanadyjczycy”).

Artykuły te obalają mit o Kanadyczykach jako przyjemnych, jowialnych turystach, nastawionych na wypoczynek i zwiedzanie. Stawiają natomiast tezę, że są oni głównymi klientami kubańskiej prostytucji, w tym także dziecięcej.

Pod publikacjami podpisało się kilku dziennikarzy: Robert Cribb, Jennifer Quinn i Julian Sher z Toronto Star oraz Juan Tamayo El Nuevo Herald. Dotarli oni do informatorów m.in. wśród tych Kanadyjczyków, którzy traktują Kubę jak swój drugi dom podczas zimy.

Większość po 50-tce, lub na emeryturze, spędza drugą młodość w lokalnych barach w towarzystwie bardzo młodych, atrakcyjnych kobiet. W Hawanie starszy mężczyzna z młodziutką, atrakcyjną dziewczyną to wręcz powszechny, standardowy obrazek.

- To dla nas raj, to ziemia obiecana! – twierdzi z zachwytem Michael z Vancouver Island. Wiekowo dobija 60-tki, ubiera się jak w latach 70-tych, na głowie nieodłączna futbolówka z klonowym liściem. Prawa ręka nieustannie obejmuje kibić młodej dziewczyny.

Michael jest uczestnikiem procederu od lat oczywistego i od lat trzymanego powszechnie w tajemnicy: Kanadyjczycy masowo wyjeżdzają na tanią Kubę dla łatwo dostępnego seksu z młodymi dziewczynami, do których przemawia przelicznik dolara na peso. Podziemna, nie kontrolowana prostytucja jest tajemnicą poliszynela. Nikt z nią specjalnie nie walczy, ponieważ nie chcą tego same prostytutki: nikt inny w tej karaibskiej enklawie socjalizmu nie zagwarantuje im godziwszej płacy. Nikt też z nią specjalnie nie walczy, ponieważ jest traktowano jako wabik na seksturystów.

Jednakże za parawanem ulicznego, prawie że oficjalnego nierządu kryje się o wiele bardziej mroczna sfera: wykorzystywanie seksualne dzieci. Od czwartego roku wzwyż.

Wiele tych maleństw przymuszanych do prostytucji to dzieci i wnuki byłych prostytutek, które poświęcają swe potomstwo na pedofilskim czarnym rynku, bo zapewnia do środki utrzymania całej rodzinie. Jest sposobem na przetrwanie.

Jedna prostytuująca się osoba zapewnia pracę i środki do życia 4 innym osobom. Pośrednio, większa część tych pieniędzy trafia do państwowej kasy, turyści w damskim towarzystwie wydają więcej pieniędzy w barach, rządowych dyskotekach, restauracjach, dolarowych sklepach z ubraniami i żywnością. Z jednej strony więc władze ograniczają skalę tego zjawiska, z drugiej wykorzystują prostytutki do inwigilacji turystów oraz czerpią z szerokiego strumienia dewiz płynącego z ich kieszeni.

Fakty, jakie odkryli kanadyjscy dziennikarze są porażające. Oczywiście, władze Kuby zaprzeczają istnieniu jakiegokolwiek problemu. Natomiast władze Kanady zasłaniają się brakiem jurysdykcji poza granicami kraju.

The Toronto Star dotarł do tajnego raportu RCMP z 2011 poświęconego “turystyce dla prostytucji dziecięcej”. Kuba zajmuje w nim czołowe miejsce jako punkt docelowy na półkuli północnej, a korzystają z tej “turystyki” najczęściej mężczyźni w wieku 40-60 lat. Jest bliżej i taniej niż w Kambodży czy Tajlandii, a zarażonych HIV znacznie mniej niż w większości innych krajów świata.

Kontakty nawiązuje się poprzez sutenerów ale również dzięki taksówkarzom, a nawet pracownikom najlepszych hoteli. Ci ostatni na ogół nie dopuszają nieletnich dziewcząt do hotelowych gości ale chęć dodatkowego zarobku często zamyka im oczy. Dziewczęta te nie pracują na ulicy. Czekają w domach na telefon od sutenera. Schadzki aranżowane są w prywatnych kwaterach zwanych “casa particular”, gdzie wynajęcie pokoju na noc kosztuje zaledwie $10. Cennik “usług” zaczna się już od $30 za noc.  Ponieważ dzieje się tak za zgodą rodzin tychże dzieci, zmowa milczenia jest wszechobecna.

Ivan Garcia, dysydencki dziennikarz z Hawany uważa, że młode dziewczęta i chłopcy to przeważnie osoby ubogie, zdesperowane i bez nadziei na lepszą przyszłość.

- Dla nich słowo przyszłość źle się kojarzy – mówi Garcia. – A ich rodziców nie tyko bieda motywuje do zmuszania własnych dzieci do nierządu. Często jest to płonna nadzieja na znalezienie męża dla córki wśród zamożnych cudzoziemców. Iluzja ucieczki z wyspy, iluzja wizy wyjazdowej.

Ta iluzja prowadzi często do ogromnych wyrzeczeń, a w następstwie do tragicznych skutków. W 2011 trzech Włochów skazano na 25 lat więzienia za deprawację i morderstwo 12-letniej dziewczyny, której ciało znaleziono w mieście Bayamo na wschodzie kraju. Była wynajęta na przyjęcie wraz z innymi dziewczynkami w wieku 13 i 14 lat. Proces jej zabójców został utajniony przez kubański sąd.

O ile kubańskie prostytutki w wieku poniżej 16 lat są ścigane prawnie i następnie za “niespołeczne zachowanie” umieszczane w “zakładach reedukacyjnych” lub w obozach pracy, o tyle turyści z nimi schwytani na ogół nie trafiają do aresztu. Nie jest też tajemnicą, że policja da się łatwo opłacić za “odwrócenie oczu”.

Rząd Kanady nie chciał ujawnić dziennikarzom danych o tym, jak wielu obywateli tego kraju zostało zatrzymanych na Kubie. Tłumaczy się to tym, że skazanych było tak niewielu, że nawet ujawnienie tej liczby mogłoby pomóc ich zidentyfikować.

Reporterzy dotarli jednak do raportów organizacji ECPAT (End Child Prostitution, Child Pornography and Trafficking of Children for Sexual Purposes). Wynika z nich m. in., że w 2003 roku 53-letni Kanadyczyk został skazany na 10 lat więzienia za seksualne wykorzystywanie 13-latki, a inny jego rodak na 25 lat za przestępstwo podobne natury.

Prawie całkowicie upaństwowiona Kuba cierpi przez embargo na handel nałożone przez Stany Zjednoczone. Większość populacji ma utrudniony dostęp do pełnowartościowej żywności, m.in. z powodu znacjonalizowanej hodowli bydła i surowych kar za nielegalny ubój. Transport publiczny praktycznie nie istnieje, a większość towarów można zdobyć tylko na czarnym rynku. Swobody obywatelskie są zdławione. Średnia pensja miesięczna to ok. 20 dolarów.

Krajem rządzi młodszy brata Fidela Castro, Raul. Zniósł on już nawet niektóre biurokratyczne ograniczenia i zezwolił m.in. na wolny handel samochodami i nieruchomościami. Liberalizacja prawa postępuje ale niesłychanie powolnie.

Kiedy w 1959 roku Fidel Castro dokonał rewolucji, dekretem zakazał prostytucji, ogłaszając gromko, że “Kuba nie będzie burdelem dla Amerykanów”.

Nie okazał się dobrym prorokiem…

(tp)