Nielekki jest żywot kojota

Lokalnie Series marz 20, 2013 at 11:11 am

Kojoty żyjące w parkach lub na peryferiach Toronto stały się tematem nieomal głównej debaty wśród radnych miejskich. Podczas gdy policja strzela do nich, a pracownicy parków zastawiają pułapki lub trują, radny Glenn De Baeremaeker zaproponował aby zaprzestać tak okrutnych praktyk a zacząć karać ludzi, którzy dokarmiają te zwierzęta, przez co trzymają się one siedzib ludzkich.

- Kojoty nie ukradną ci dziecka, nie zaatakują cię w świetle księżyca, nie będą cię ścigać do upadłego – mówi De Baeremaeker, który będzie się domagał oficjalnego zakazu zabijania kojotów w Toronto.

- Zakaz karmienia jest kluczowy – otwierdza szefowa Toronto Wildlife Centre – Nathalie Karvonen. – Jeśli nie otrzymują od człowieka żywności, tracą zainteresowanie i wynoszą się albo ignorują człowieka, nie sprawiając żadnego kłopotu. Tak czyni większość tych zwierząt w mieście.

Z kolei inna radna miejska,  Loria Lindsy Luby wymyśliła, że policjanci powinni atakować kojoty paralizatorami elektrycznymi, a następnie wywozić w siną dal. Ma zamiar przedstawić swój wniosek na Radzie Miasta.

Kojoty nie stanowią zagrożenia dla człowieka. W Toronto raz ostatni kojot zaatakował 10 lat temu. Ugryzł w rękę kobietę, która usiłowała go obłaskawić karmieniem.

Natomiast w Oakville w ubiegłym roku kojot przeskoczył przez płot i ugryzł w nogę przebywającą na podwórku 8-letnią dziewczynkę, a następnie ścigał ją aż skryła się w domu. Zwierzę zostało wkrótce wytropione i zastrzelone.

Pracownicy Oakville Animal Control twierdzili, że do takiej sytuacji może dojść zimą. Ich zdaniem przyczyną są odpadki albo karmniki dla ptaków, które przyciągają też myszy, szczury i wiewiórki, którymi kojoty się żywią. Zdesperowane zwierzęta w poszukiwaniu pożywienia zbliżają się do siedzib ludzkich, których przybywa z roku na rok kosztem ich naturalnego środowiska.

Znacznie więcej na sumieniu mają wściekłe psy niż kojoty.

Znane są zaledwie dwa przypadki śmiertelnego w skutkach ataku kojota na człowieka w Ameryce Północnej. Pierwszy miał miejsce na trzyletnią dziewczynkę w Kalifornii w 1981 ale dziś uważa się, że mogło tam dojść do sfingowania śmierci w efekcie ataku kojota jako przykrywki dla przypadku molestowania dziecka przez dorosłych.

Drugi dotyczy kanadyjskiej piosenkarki Taylor Mitchell, która podczas wycieczki w górskim parku narodowym na Cape Breton została śmiertelnie poraniona przez dwa kojoty.

Opisywaliśmy ten incydent TUTAJ.

W okresie od października do marca licencjonowani traperzy zabijają ponad 3 tysiące kojotów w ramach programu, jaki opracował rząd prowincji Nowa Szkocja. Rząd oferuje $20 za każdą skórę zabitego kojota, gdyż – zdaniem rządu – zwierzęta te stawały się coraz bardziej agresywne i zagrażały ludziom.

Zdaniem obrońców praw zwierząt jest to nie przemyślana i bezsensowana zemsta za śmierć młodej piosenkarki z Toronto.

Osobom, które znajdą się w pobliżu kojota i czują się zagrożone, specjaliści doradzają hałaśliwe zachowanie, krzyki i podniesienie rąk do góry, aby uczynić się (w oczach zwierzęcia) możliwie jak największym. Większość kojotów obawia się człowieka i unika z nim kontaktu.