Andrzej Ciastek stracił pracę

Kanada Polacy w Kanadzie Series maj 7, 2013 at 3:16 pm

Agent handlu nieruchomościami, Polak, Andrzej (Andrew) Ciastek z Mississaugi, stracił pracę w firmie RE/MAX. Stało się to w kilka dni po tym, jak znalazł się pod ostrzałem za dystrybucję ulotki, która promuje tradycyjny model rodziny i krytykuje homoseksualność. Sprawa wywołała reakcję medialną i wielki oddźwięk społeczny, również w Polsce (o czym piszemy dalej).

Zaczęło się od tego, że – jak podał tygodnik “Mississauga News” – agent firmy RE/MAX dostarczał do setek domów w Port Credit i Lorne Park ulotki mówiące o tym, że “tradycyjna rodzina stanowi najlepszą przyszłość dla dzieci”.

Oburzony mieszkaniec – Jon McDonald z ulotką Ciastka

Nie chciał nikogo urazić – jak twierdzi. Nie miał złych intencji, a mimo to rozpętał burzę. Jego ulotka rozsierdziła paru mieszkańców, którzy złożyli skargę do RE/MAX-u, do Ontario Human Rights Commission oraz na policję Regionu Peel.

Do zbulwersowanych należy m.in. Jon McDonald, mieszkający w Lorne Park nauczyciel na emeryturze: – Wpadłem w furię, gdy ulotka wypadła z dostarczanej mi gazety. Ciśnienie podskoczyło mi o 100%. Pomyślałem sobie: – A coż to ma wspólnego ze sprzedażą domów?

Ulotka Andrzeja Ciastka powołuje się na badania Marka Regnerusa, socjologa z Teksasu, który uważa że dzieci homoseksualnych rodziców mają większe szansę nie znaleźć pracy, być bezrobotnymi.

Po złożeniu zażalenia na policję, sprawą zajął się konstabl George Tudos z Criminal Investigation Bureau. Przeprowadził rozmowę z Ciastkiem ale nie oskarżył go o nic.

Głos zabrali jednak inni.

Dyrektor ds. wewętrznych RE/MAX-u na wschodnią Kanadę, Christine Martysiewicz, opublikowała oficjalne oświadczenie, w którym odcina się od inicjatywy jednego ze swoich agentów. Napisała w nim, że “punkt widzenia i opinie zawarte w tym artykule nie odzwierciedlają poglądów naszej firmy i naszych agentów”. Dodała, że Ciastek dokona publicznych przeprosin i złoży dotację na rzecz lokalnej organizacji charytatywnej.

Potwierdził to sam Ciastek w rozmowie z “The Toronto Star”, mówiąc że powinien tak postąpić, ponieważ “niektórzy ludzie poczuli się skrzywdzeni”.

Martysiewicz dodałą, że agenci real estate są niezależnymi kontraktorami i sami odpowiadają za swój marketing. Zapewniła przy tym, że w przyszłości wewnętrzne zasady zostaną skorygowane na poziomie korporacyjnym, aby mieć pewność, że materiały promocyjne agentów ściśle przestrzegają wytycznych firmy. Ulotki nie weryfikowało biuro RE/MAX-u w Mississaudze, choć niby powinno.

Co właściwie mówi ulotka Ciastka?

Niewiele. Czytamy w niej:

Tradycyjna rodzina jest najlepsza dla przyszłości dzieci.

Prof. socjologii Mark Regnerus z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin przeprowadził badania na grupie 3000 dorosłych Amerykanów w grupie wiekowej 18-39 lat.

Przy tej okazji odkrył wpływ rodzaju rodziny (homoseksualnej lub heteroseksualnej) na wychowanie dziecka, sprawdzając ów wpływ w 40 odmiennych kategoriach zachowań emocjonalnych i społecznych.

Odkrył, że wśród wychowanków par homoseksualnych jest ponad trzy razy więcej bezrobotnych niż wśród osób wychowanych w pełnych rodzinach.

Raport opublikowano w prestiżowym Social Research Science.

Ciatek zacytował badania opierając się o artykuł z polskiego tygodnika “Sieci”.

Całą historię opisały na swych portalach gazety “Mississauga News” oraz “The Toronto Star”. Co jednak ciekawe – obie natychmiast zlikwidowały pod nimi możliwość komentowania przez czytelników.

Zareagowały także media w Polsce.

Jako pierwsza odezwała się Marzena Nykiel (patrz poniżej) z portalu wpolityce.pl. To ona jako pierwsza zacytowała w polskiej prasie badania naukowca z Teksasu.

Mowa o tradycyjnej rodzinie ścigana jest w Kanadzie przez policję. Cytowanie badań, obnażających prawdę o “homorodzinach” grozi społeczną śmiercią

Ta historia mrozi krew żyłach. Orwellowska myślozbrodnia stała się faktem. Andrew Ciastek za sprzeniewierzenie się politycznej poprawności został poddany ewaporacji. Z dnia na dzień usunięto go z pracy, a jego nazwisko wymazano z rejestru internetowego firmy. Dlaczego?

Tradycyjna rodzina jest najlepsza dla przyszłości dzieci – to tytuł krótkiej notki informacyjnej, która rozpętała wściekłą burzę w Kanadzie. Homoterroryści, wypatrujący wszelkich oznak mowy nienawiści w przestrzeni publicznej, zostali nim porażeni jak prądem. Jak widać prawda, dla tych, którzy do niej nie nawykli, może być porażająca. O tym, do czego skłonni są homoseksualni aktywiści, przekonał się boleśnie Andrzej Ciastek, Polak żyjący w Kanadzie od ponad 20 lat.

Pan Andrzej był agentem nieruchomości w jednej z największych międzynarodowych agencji RE/MAX. Działał sprawnie, zdobywał klientów, a jednym z marketingowych sposobów na ich pozyskanie był wydawany przez niego newsletter. Każdy numer z ofertami nieruchomości urozmaicał ciekawostkami z dziedziny psychologii, przytaczał rozmaite analizy i badania socjologiczne, zaczerpnięte z popularnonaukowych pism czy prasy polskiej.

Jako stały czytelnik tygodnika “Sieci”, znalazł w nim tekst pt. “Błogie szczęście w rodzinach typu gender to mit”, w którym przedstawiam miażdżący raport prof. Marka Regnerusa z uniwersytetu w Teksasie. Naukowiec podsumowuje w nim wyniki żmudnych badań, przeprowadzonych na grupie 3 tys. dorosłych Amerykanów wieku 18 do 39 lat.

Raport pt. „Nowe badania struktury rodziny” prezentuje wpływ rodzaju rodziny (homoseksualnej i heteroseksualnej) na wychowanie dzieci, przeanalizowany w kluczu 40 kategorii zachowań emocjonalnych i społecznych. Badania mają charakter naukowy, co zostało dwukrotnie dowiedzione, również przez powołaną na wniosek protestujących środowisk LGBT, specjalną komisję naukowców Uniwersytetu Texas w Austin. Badania prof. Regnerusa uznano za wiarygodne i rzetelne, a zarzuty pod jego adresem określono, jako bezzasadne. Raport opublikowany został w prestiżowym, naukowym piśmie Social Science Research.

Raport amerykańskiego naukowca odbił się szerokim echem na całym świecie i stał się przyczynkiem do licznych burzliwych dyskusji. Zawiera wiele cennych i szczegółowych wskaźników istotnych dla funkcjonowania człowieka w społeczeństwie. Naukowiec brał pod uwagę m.in. zdolność do tworzenia stałych związków, gotowość na podejmowanie wyzwań, umiejętność adaptacji i wchodzenia w role zawodowe. Trudno się więc dziwić, że Andrzej Ciastek postanowił odznaczyć te badania w swojej psychologicznej rubryce. Ograniczył się jednak tylko do jednego aspektu badania, zamieszczając takie oto zdanie:

Wśród wychowanków par homoseksualnych jest ponad trzy razy więcej bezrobotnych niż wśród osób wychowanych w pełnych rodzinach.

Tyle wystarczyło, by rozpętało się piekło. Najpierw odezwał się jeden telefon. Ktoś powiedział, że czuje się dotknięty i z pewnością nie skorzysta z usług homofoba. Potem zadzwonił ktoś drugi. Obie osoby groziły, że powiadomią prasę i pracodawców, nie słuchając tłumaczeń pana Andrzeja. Po tym, co działo się dalej, można wnioskować, że sprawą zajęli się aktywiści.

Skargi powędrowały do wszystkich możliwych instytucji: na policję, do komórki odpowiedzialnej za licencjonowanie agentów nieruchomości, do firmy RE/MAX do Komisji Obrony Praw Człowieka. Uruchomili też media.

- Kilkakrotnie dzwoniła do mnie redaktor z dużej gazety “The Toronto Star”, dzwonił do mnie reporter z lokalnej gazety “Mississauga News”, ukazującej się w nakładzie ok. 200 tys. egzemplarzy. Wiadomość na mój temat ukazała się też w telewizji Global News, podobno była numerem jeden. Nieprzychylny materiał na mój temat wyemitowało też polskie radio, choć dziennikarz nawet ze mną nie rozmawiał. Kontaktował się ze mną serwis yahoo.ca. Wysłałem dziennikarzowi portalu trzy moje wcześniejsze ulotki, żeby uzasadnić zaistnienie tego rodzaju treści w biuletynie. Zawsze na jednej stronie jest ciekawostka psychologiczna – mówi nam Andrzej Ciastek.

Nie pomogły tłumaczenia, że nie miał zamiaru nikogo urazić, że przedstawił jedynie interesujący i ważny fakt naukowy. W mediach pojawiła się wzmianka o tym, że Andrew Ciastek przeprasza tych, którzy poczuli się dotknięci. To jednak nie wystarczyło. Pan Andrzej został wezwany na policję, gdzie został pouczony przez funkcjonariuszy z wywiadu tropiących nietolerancję i propagujących różnorodność o politycznej poprawności. Policjanci, co których pracy zastrzeżeń pan Andrzej nie ma, zachowali się wprawdzie profesjonalnie, pouczyli obywatela o posłuszeństwie wobec “wolności” słowa i przyznali, że choć jego czyn nie jest jeszcze “mową nienawiści”, to powoli się do niej zbliża.

Mimo przeprosin, złożenia publicznej deklaracji o braku intencji skrzywdzenia kogokolwiek, agencja RE/MAX z dnia na dzień wyrzuciła pana Andrzeja z pracy i odcięła się od jego działalności. Usunęła go też  ze swojej strony internetowej. Przedstawicielka agencji, Christine Martysiewicz oświadczyła, że w RE/MAX nie ma miejsca na żadne zachowania dyskryminacyjne.

Przykład Kanady pokazuje jasno, że kneblowanie prawdy w imię walki z dyskryminacją dawno pozbawione zostało nawet pozorów obiektywizmu. Bezwzględność działań podejmowana pod sztandarem pseudowolności i wszechrówności podporządkowuje normalność wypaczeniom. Bezdyskusyjnie i przemocowo.

Warto tu przypomnieć jak silną presję środowiska mniejszościowe wywołały na decyzje edukacyjne. Kuratorium z Toronto wprowadziło do szkół obowiązkowy program zwalczania homofobii i obowiązkowe lekcje relatywizmu. Nie pomogły protesty rodziców. Na tych, którzy przestali posyłać dzieci na lekcje nałożono surowe kary grzywny, a niektórzy trafili z tego powodu do aresztu. Rodzice nie zdołali wywalczyć swoich praw nawet przed sądem. Sędziowie uznali, że dziecko nie może zostać zwolnione z zajęć, na których przedstawiana jest wiedza nt. głównych religii, buddyzmu oraz ateizmu, a homoseksualny styl życia prezentuje się jako całkowicie uprawniony model życia rodzinnego.

To jednak dopiero początek historii. Okazało się bowiem, że prawo rozciąga się tak daleko, że nie nawet szansy na ucieczkę do prywatnych szkół. W lutym sąd apelacyjny prowincji Québec podtrzymał decyzję urzędników zakazującą nauki religii w oparciu o nauczanie Kościoła katolickiego w prywatnym męskim liceum katolickim w Montrealu. Zamiast autonomicznego nauczania religii zaproponowano prowadzonej przez jezuitów szkole „neutralne” i „sekularne” kursy nt. etyki i religii promowane przez lokalny rząd.

Marzena Nykiel

Marzena Nykiel