Gwałcili, bili i trzymali je na łańcuchu

Series maj 8, 2013 at 2:38 pm

Nowe wstrząsające szczegóły o porwaniu i więzieniu przez 10 lat trzech młodych Amerykanek mogłby pochodzić z chorego umysłu scenarzysty amerykańskiego horroru. Niestety, to była koszmarna prawda.

Amanda Berry i Georgina ”Gina” Dejesus przed porwaniem

Ocalone w cudowny sposób kilka dni temu z rąk porywaczy Amanda Berry(26 l.), Gina DeJesus (24 l.) i Michelle Knight (32 l.) przeszły przez prawdziwe piekło w domu przy Seymour Avenue nr 2207 w Cleveland w stanie Ohio.

Z ich relacji oraz przecieków policyjnych wyjawia się niesłychany rozmiar zezwięrzęcenia trzech porywaczy. Bracia Castro: Pedro (54 l.), Ariel (52 l.) i Olin (50 l.) zrobili z porwanych kobiet swoje niewolnice seksualne. Trzymali je w domu Ariela. Kobiety były krępowane łańcuchami, których końce umocowano do sufitu w piwnicznym lochu. Krępowali też je taśmą.

Michelle Knight

Zwyrodnialcy bili i gwałcili je bezlitośnie. Wiadomo, że od bicia Michelle straciła w znacznym stopniu słuch i ma zdeformowane kości twarzy. Każda z trzech kobiet wielokrotnie zachodziła w ciążę. Jedna z nich miała trzy poronienia prawdopodobnie wynikające z niedożywienia i bicia. W sumie urodziły sześcioro dzieci. Kiedy uratowano kobiety, była z nimi tylko jedna sześcioletnia dziewczynka, córka Amandy. Dlatego teraz policja szukała zwłok noworodków w ogrodzie domu Ariela Castro.

Zboczeńcy upokarzali porwane także w inny sposób. Nocami wyprowadzali je nagie do ogrodu. Kazali im chodzić na czworakach. Na szyjach miały obroże, by gwałciciele mogli trzymać kobiety na smyczach jak psy.

Zwyrodniali bracia siedzą teraz w areszcie. Kobiety, poza Michelle, są ze swoimi rodzinami. A policja wznowiła także śledztwo w sprawie zaginięcia innej nastolatki, która mogła być czwartą ofiarą bandyckich braci z Ohio.

Bracia Castro, z prawej Ariel

Po zatrzymaniu Castro, różne “dziwne rzeczy” przypominają sobie także jego przyjaciele. Jeden z nich, kolega z jednego z zespołów muzycznych, w których Castro grał, wspomina, jak podczas jednej z prób w garażu, Ariel powiedział mu, że jest w CIA.

- Nie wiem, czy żartował czy nie, ale sposób, w jaki to powiedział, był poważny. Zacząłem się wycofywać – wspomina przyjaciel.

Kobiety uwolniono dzięki sąsiadowi, który, zaniepokojony krzykami w pobliskim domu, poszedł sprawdzić, co się dzieje. Metalowe drzwi były zamknięte, ale z pomocą innego sąsiada udało mu się je wyważyć. Z telefonu komórkowego jednego z mężczyzn Amanda Berry wezwała policję, choć operator z

To tu przez 10 lat rozgrywał się dramat młodych kobiet

którym rozmawiała wykazał się wyjątkowym brakiem wyczucia groźby sytuacji i dziś zbiera za to krytyki od całej Ameryki.

Właściciel domu, Ariel Castro pracował jako kierowca szkolnego autobusu. Na swoim profilu na Facebooku napisał, że jest fanem szybkich motocykli i uwielbia grać na gitarze basowej. Sąsiedzi, jak wynika z początkowej fazy śledztwa, uważali go za miłego faceta, zapraszali do siebie na grilla i barbecue. Niektórzy sąsiedzi przypomnieli sobie, że Castro niedawno zaczął pokazywać się publicznie z 6-letnią dziewczynką. Z 6-latką Castro chadzał m.in. na plac zabaw, do parku, a nawet do pobliskiej restauracji. Sąsiedzi byli przekonani, że rozwiedziony lata temu Castro, którego ponoć nigdy nie widziano w towarzystwie kobiet, wiedzie życie samotnika w swoim dwukondygnacyjnym domu z końca XIX wieku w podupadłej dzielnicy Cleveland.

Castro ma dorosłego syna. Gdy w 2004 r., a więc wtedy, kiedy porwano Ginę DeJesus, chłopak studiował dziennikarstwo, napisał artykuł o tajemniczym zaginięciu liczącej wówczas 14 lat dziewczynki. Podobno nie miał bladego pojęcia, że za porwaniem Giny kryje się jego własny ojciec!

Dziewczyny porywane były co kilka lat. W 2003 roku siedemnastoletnia Amanda Berry zadzwoniła do siostry by powiedzieć, że ktoś podwozi ją do domu z Burger Kinga, w którym pracowała. Od tego czasu nikt jej nie widział. Pomimo nalegań matki, nie wszczęto szeroko zakrojonych poszukiwań. Policja była przekonana, że 17-latka postanowiła uciec z domu.

Jej matka zmarła po 3 latach bezustannych poszukiwań, ponieważ “literalnie pękło jej serce” – jak to określił ojciec dziewczyny. W międzyczasie czołowy jasnowidz amerykański powiedział, że Amanda nie żyje i przebywa w ziemii – co, jak widzimy – tylko w połowie okazało się prawdą.

Gina DeJesus, gdy miała 14 lat, zaginęła w drodze ze szkoły w 2004 roku. Dziewczyna wracała z koleżanką ze szkoły. Po drodze zatrzymały się przy budce telefonicznej na Lorain Avenue. Koleżanka Georginy zadzwoniła do swojej mamy, pytając, czy może spędzić noc w domu rodziny DeJesus. Ponieważ odpowiedź była negatywna, dziewczynki rozstały się. Wówczas ostatni raz widziano Georginę.

Trzecia kobieta Michelle Knight miała 20 lat, gdy w 2000 roku ślad po niej zaginął i trafiła do piwnicy braci Castro.

Odnaleziono je w końcu wyłącznie dzięki szczęśliwemu przypadkowi. Gdy przez powstałą w drzwiach dziurę wydostała się Amanda z małą dziewczynką na rękach poprosiła go o komórkę. I natychmiast wybrała numer policji.

Kobieta powiedziała, że nazywa się Amanda Berry i że zaginęła 10 lat temu. Wyjaśniła, że mężczyzna, który ją przetrzymywał wyszedł z domu, podała adres i błagała o przyjazd policji.

Mężczyzna który jej dopomógł to sąsiad Ramsey Charles. Oto jak wyglądał zapis jego rozmowy z operatorem 9-1-1.

Sąsiad Charles Ramsey

- Hej bracie. Wcinam sobie na ganku moje małe jedzonko, a tu ktoś próbuje wyłamać drzwi w domu obok. Pytam o co chodzi, a ona że jakiś sk…. ją porwał. I jej córkę. I trzyma ją w tej chałupie – mówił rozemocjonowany Ramsey operatorowi.

- Nie mam pojęcia, o co chodzi. Dopiero się tu wprowadziłem, bracie. Rozumiesz? – kontynuował Ramsey proszony przez operatora, by się uspokoił. Dalej mężczyzna opisał Berry jako białą kobietę, a dziewczynkę, która z nią była jako Latynoskę.

- Ta kobieta potrzebuje pomocy. Panikuje bracie! Była porwana, więc wiesz… Pomyśl, co czuje! – niemal krzyczał do słuchawki Ramsey.

FBI zbiera ślady

Później Ramsey, już nieco uspokojony, tak relacjonował całe wydarzenie mediom: – Usłyszałem krzyki. Widzę, jak jeden z sąsiadów przebiega koło drzwi i biegnie do domu obok. Pobiegłem z nim zobaczyć, co się dzieje – mówił mężczyzna. Przyznał, że najpierw myślał, że to może być jakaś ostra kłótnia rodzinna.

- A tam dziewczyna wali w drzwi i krzyczy. Podszedłem tam, jedząc kanapkę, i mówię: Zobaczmy, co się dzieje. A ona krzyczy, że została porwana i jest w tym domu już od dawna i że chce natychmiast wyjść. Próbowałem otworzyć drzwi, ale musieliśmy wypchnąć nogami ich dolną część. Wyszła jedna dziewczyna, w ramionach miała taką małą dziewczynkę. Od razu wiedziałem, że coś jest nie tak. Mała śliczna biała dziewczyna trzmająca w ramionach czarnego? Coś jest nie tak. Albo jest bezdomna albo ma wielkie problemy. Kumasz brachu? – opowiadał Ramsey, dodając, że w końcu rozpoznał kobietę. Przyznał, że myślał, że Amanda Berry od dawna nie żyje.

Amanda Berry (z prawej) z siostrą

- Koszmar się skończył. Dzięki tym trzem młodym kobietom wiemy, co oznacza przetrwanie i wytrzymałość – powiedział na konferencji prasowej we wtorek przedstawiciel FBI Stephen Anthony. Przyznał, że funkcjonariusze zajmujący się sprawą płakali ze wzruszenia.

Wciąż nie wszystkie szczegóły tej niezwykłej historii są znane, ujawni je wszczęte śledztwo. Dom, w którym – jak podejrzewa policja – kobiety były więzione od początku swego zaginięcia około 10 lat temu, znajduje się zaledwie kilka kilometrów od miejsc, gdzie widziano je po raz ostatni.

W poniedziałek w nocy na ulicy w pobliżu domu, w którym kilka godzin wcześniej odnaleziono kobiety, gromadzili się wiwatujący ludzie. Oświadczenie z wyrazami wdzięczności za odnalezienie kobiet wydał

Amanda i Gina w chwili porwania

także burmistrz Cleveland, Frank Jackson. – Tej sprawie towarzyszy wiele pytań, na które nie znamy odpowiedzi – powiedział.

Policja zapewnia, że przez ostatnie 10 lat zrobiła wszystko, aby odnaleźć trzy zaginione kobiety. Policjanci podczas konferencji prasowej starali się odeprzeć zarzuty, że zrobili za mało, by je znaleźć – między innymi mieli nie sprawdzać wszystkich informacji i bagatelizować niektóre sygnały pochodzące z okolicy “o nienajlepszej opinii”.

Policja podała także, iż nie znaleziono na terenie posesji żadnych szczątków ludzkich. To odpowiedź na spekulacje, czy w domu nie dochodziło do morderstw, analogicznie do tragedii w nieodległym “Domu Horrorów”, gdzie kilka lat temu zamordowano 11 kobiet.

Trójka aresztowanych w tej sprawie mężczyzn jeszcze w środę usłyszała oficjalnie zarzuty. Wcześniej byli przez wiele godzin przesłuchiwani przez agentów FBI.

Dwie uwolnione kobiety wyszły już ze szpitala i wróciły do swoich rodzin. W rozmowie z bliskimi 27-letnia Amanda Berry potwierdziła, że znaleziona w domu kilkuletnia dziewczynka jest jej córką. Miała się urodzić w Boże Narodzenie kilka lat temu. Nie sprecyzowano, kto jest ojcem.

23-letnia Georgina DeJesus wróciła do domu rodzinnego we wtorek. Jak powiedziała jej 32-letnia siostra, wszyscy starają się nie poruszać kwestii tego co przeżyła, ale koncentrują się na “podnoszeniu jej na duchu”. – Ogólnie jest w dobrym nastroju – stwierdziła Myra DeJesus.

Sytuacja najstarszej kobiety, 30-letniej Michelle Knight, jest bardziej skomplikowana. Nadal przebywa ona w szpitalu i nie kontaktowała się ze swoją matką, która obecnie żyje na Florydzie. Kobieta przypuszcza, że z jej córką rozmawiał jej syn, ale od lat nie ma z nim kontaktu. On twierdzi, że matka wyrzuciła go z domu w wieku 14 lat i nie chce mieć z nią nic wspólnego. Miał nawet nie wiedzieć o tym, że jego siostra zaginęła.

Mężczyzna twierdzi, że spotkał się z swoją zaginioną siostrą w szpitalu. Kobieta ma być w kiepskim stanie psychicznym.

- Przytuliłem ją, bo bardzo tego chciała. Siostra jakoś pójdzie naprzód, zapomni o przeszłości i zacznie od nowa – twierdzi Freddie Knight.