Misie panda już na wybiegu!

Lokalnie Series maj 19, 2013 at 1:36 am

Dwa niedźwiadki panda wreszcie doczekały się swojego torontońskiego debiutu. Da Ma, czteroletni samiec i Er Shun, o rok starsza samica były chyba najbardziej oczekiwanymi zwierzętami w historii miasta. W sobotą po raz pierwszy można było je zobaczyć w torontońskim ZOO.
Niedźwiadki sprowadzone na dziesięć lat do Kanady z Chin zamieszkały w specjalnie dla nich przygotowanym siedlisku. Pracownicy ogrodu zoologicznego zauważyli, że niedźwiedzie mają diametralnie różne osobowości.
- One zupełnie inaczej się zachowują. Mężczyzna, Da Mao jest bardzo otwarty, zachowuje się jak gwiazda rocka – opowiada dyrektor torontońskiego ogrodu zoologicznego Wiliam Rapley – Z kolei Er Shun jest nieśmiała i musi powoli dostosować się do tak licznej publicznosci.

Pandy przybyły do Kanady specjalnym samolotem. Kanadyjscy i chińscy politycy podkreślali, że ich dziesięcioletnia wizyta w Kanadzie jest znakiem rozwijających się, coraz silniejszych i bliższych stosunków polityczno-gospodarczych między oboma krajami.
W torontońskim ZOO będą mieszkały przez pięć lat, po czym przeniosą się na kolejne pięć lat do ogrodu w Calgary. Pracownicy ZOO mają nadzieję, że podczas pobytu w Kanadzie pandy doczekają się potomstwa, choć nie jest to wcale takie pewne. Pandy to samotnicy z natury i obecność publiczności wcale nie sprzyja ich prokreacji. Dlatego trzeba im stworzyć odpowiednie warunki. Druga trudność polega na tym, że samice panda są gotowe do zapłodnienia tylko przez 24 do 72 godzin w ciągu roku.
- Trzeba się uzbroić w cierpliwość i mocno trzymać kciuki – mówi Maria Franke, główny opiekun obu misiów.
Osobnym wyzwaniem jest karmienie pand. Są wybredne, głównie żywią się bambusem i to też mają swoje ulubione gatunki tej rośliny. Dziennie każde z nich zjada od 10 do 15 kilogramów bambusa. Transporty z posiłkami przylatują dwa razy w tygodniu z Memphis w stanie Tennessee.
Torontoński debiut chińskich pand nie mógł się obyć bez specjalnej uroczystości, w której uczestniczył ambasador Chin w Kanadzie Zhang Junsai.
- Widzę, że naszym misiom jest tak dobrze w Kanadzie, że nigdy nie będą chciały wrócić do ojczyzny – żartował ambasador.