Harper zbyt się pospieszył

Kanada Series maj 21, 2013 at 12:37 am

Rząd Stevena Harpera wydał tysiące dolarów na reklamę programu rządowego, który jeszcze nie istnieje.
Nadawanie reklam rozpoczęło się w najlepszym czasie, podczas rozgrywek play-off ligi hokejowej.
Krótkie spoty reklamowe informowały o możliwościach, jakie stwarza nowy rządowy program  Canada Jobs Grant wszystkim tym, którzy szukają pracy, chcą się przekwalifikować lub nauczyć nowego zawodu.
Problem w tym, że Canada Jobs Grant jest wciaż projektem programu w co prawda zaawansowanym stadium, ale wciąż tylko projektem, a nie funkcjonującym programem. By wszedł w życie wymaga jeszcze uzgodnień z rządami poszczególnych prowincji a także z organizacjami zrzeszającymi pracodawców.

Ten stan rzeczy potwierdza Peter Van Loan, szef parlamentarnego klubu Konserwatystów mówiąc, że “propozycja programu musi jeszcze być rozwinięta i dopracowana w szczegółach” Ale szybko dodaje:

- To co zaprezentowaliśmy w spotach reklamowych jest prezentacją koncepcji, jak Canada Jobs Grant będzie funkcjonował – mówi.

Peter Van Loan

I rzeczywiście – w spotach reklamowych za każdym razem drobnym drukiem ukazywała się informacja, że proponowany program wymaga zatwierdzenia przez Parlament.

Krytycy wskazują, że pośpiech, jakim rząd premiera Harpera jakim wykazał się przy emisji reklam o planowanej inicjatywie rządu jest niczym innym jak działaniem z dziedziny public relations (PR) a nie częścią polityki informacyjnej rządu. Władzom chodzi o to, by Kanadyjczycy oglądając te reklamy mieli przekonanie, że rząd robi dla rozwiązania ich problemów jak najwięcej, że gospodarka Kanady świetnie się trzyma, a władza jest dynamiczna i “trzyma rękę na pulsie”.

Jonathan Rose, ekspert w dziedzinie reklamy politycznej mówi, że  reklamy Canada Jobs Grant wprowadzają odbiorców w błąd. Rose, profesor nauk politycznych na Queen University w Kingston zasiada jednocześnie w niezależnej rządowej komisji doradczej Ontario, której zadaniem jest czuwanie, by reklamy rządowe miały bezpartyjny charakter, były pouczające i oparte na faktach.
- Reklamy rządowe są wyłączone z Canadian Code of Advertising Standards (Kanadyjskiego Kodeksu Standardów Reklamowych) i myślę, że nie spełniłyby wielu wymagań zwłaszcza dokładności i jasności na wielu poziomach” – stwierdził Rose.
- Chodzi o sprzedaż konserwatywnej marki Kanadyjczykim – mówi krótko Mathieu Ravignat, krytyk działań rządowych z ramienia Partii Nowych Demokratów (NDP)

Ale czy pośpiech w reklamowaniu działań rządu, które wciąż są w fazie uzgodnień nie jest tak naprawdę działaniem na własną szkodę? Pomijając głośną krytykę ze strony opozycji, to po co Kanadyjczykom informacja, z której nie mogą skorzystać?
Taka informacja nie promuje marki, ale ją psuje.
Rząd Harpera strzelił sobie w stopę, rana jest dość bolesna i nie wiadomo kiedy się zagoi.
Premier nie znał pewnie starego polskiego porzekadła, że pośpiech potrzebny jest przy łapaniu pcheł.
Na pewno nie był potrzebny przy promowaniu niedopracowanego do końca, być może wartościowego i potrzebnego programu.

Oto jedna z rządowych reklamówek: