Zaszczuta przez rówieśników 17-latka

Lokalnie Series maj 27, 2013 at 4:09 am
Taylor Moldvan

Taylor Moldvan

Komunikat w mediach dla szerokiej publiczności brzmi tak: “Koledzy, nauczyciele i przyjaciele zebrali się w niedzielę w Milton by wspomnieć 17 – letnią dziewczynę, która ich zdaniem miała ciężkie życie w szkole z powodu ciągłego nękania jej i zastraszania. Wstęgi, na których wypisano sentencje o miłości, nadziei i modlitwie zostały przywiązanie do ogrodzenia kościoła, w którym miała miejsce msza żałobna za duszę Taylor Moldvan.”
Media donoszą o żalu jaki wyrażają przyjaciele nastolatki z powodu jej tragicznej śmierci.
- To jest bardzo bolesne – mówi Mac Robertson, przyjaciel Taylor reporterowi City News – Taylor była zawsze zadowolona, uśmiechnięta, gotowa do zabawy. Lubiła się śmiać.
Przyjaciele mówią też, że nastolatka była ofiarą nękania i zastraszania w szkole a także w Internecie.
Gdy przyjechała nowym samochodem do szkoły, ktoś wylał na niego syrop na szkolnym parkingu. – opowiada Robertson.
Grupa stworzyłą na Facebooku stronę, która ma wspierać ofiary szkolnej przemocy. Napisano też petycję do władz, by wdrożyły politykę zerowej tolerancji dla szkolnego nękania we szystkich szkołach rejonu Halton.

Taylor Moldvan była zwykłą siedemnastoletnią dziewczyną. Miała pecha, bo grupa kolegów i koleżanek ze szkoły upatrzyła ją sobie na ofiarę. Miesiącami była przez nich wyśmiewana, zastraszana, prześladowana. W końcu nie potrafiła sobie z tym dać rady. W rozpaczy, zaszczuta przez rówieśników targnęła się na swoje życie.

Chciałoby się zapytać – gdzie w czasie, gdy zaszczuwano siedemnastoletnią Taylor byli ci wszyscy, którzy teraz przypinają do kościelnego ogrodzenia wstęgi z mądrymi sentencjami? Czy pisząc petycje do władz szkolnych o zero tolerancji dla przemocy psychiczej w szkole nie zdają sobie sprawy, że to oni właśnie są tej przemocy niemymi świadkami? A poprzez swoje milczenie, brak reakcji są współwinnymi tej tragedii?
Czy aby te wstęgi, petycja i ta strona na Facebooku nie są zwykłym alibi dla ich sumień?
I – czy znajdzie się ktoś – nauczyciel, wychowawca, kto im to prosto w oczy powie?