Miłość na odległość

Polonijne to i owo Series maj 29, 2013 at 12:51 pm

Agata i Roman mieszkali w Mississaudze 14 lat. Kiedy zdecydowali się na małżeństwo na odległość, nie myślała o skutkach, ani o tym jak bardzo ta decyzja zmieni ich życie. Skupili się na zarobku zamiast na małżeństwie, co w efekcie dało im rozwód. A co dalej?

zz milosc2Dwójka dzieci, mieszkanie i strata pracy. Tak wyglądała jej rzeczywistość kilka lat temu. Była przerażona. Roman przyszedł do domu i oświadczył jej, że szef wyrzucił go z budowy, bo nie chciał podpisać zgody na usunięcie jakiejś ściany. Chciał być solidnym wykonawcą, a został za to zwolniony. Przez tydzień czasu praktycznie ze sobą nie rozmawiali, Roman cały czas pił. Nic nie mówiła, wiedziała, że musi odreagować. Ósmego dnia ich wspólny przyjaciel przyszedł z gotowym rozwiązaniem. Praca w USA, spore zarobki, przyloty do domu co cztery tygodnie. Nie zastanawiali się zbyt długo. Mieli nadzieję na szybką poprawę sytuacji. W głowach mieli tylko nowy samochód, remont, świetlaną przyszłość dla nich i dzieci.

Pół roku minęło bardzo szybko, Roman przylatywał zgodnie z planem, przywoził pieniądze. W końcu mogli mówić o lepszym życiu. Było wspaniale. Brakowało jej tylko jednego – męża. Pobyty Romana w domu były głośne, wesołe i pełne zabawy… z dziećmi. O niej jakby zapomniał. Wiedziała, że tęsknota za dziećmi jest ogromna, ale czuła, że coś było nie tak.

Podczas imprezy sylwestrowej dowiedziała się prawdy. Na telefon Romana przyszła wiadomość: „Żałuję, że nie możemy być razem w Nowy Rok. Tęsknię i całuję”. Prawie zemdlała z wrażenia. Roman? Zdradza ją? To jest niemożliwe.

Trudno jest opisać, co działo się z ich małżeństwem po Nowym Roku. Roman próbował zrzucić na Agatę poczucie winy. Mówił, że nie spełniała się jako żona, że nie zauważała jego osoby, że interesowały ją tylko pieniądze… Mówił o tym w taki sposób, że trudno było powstrzymać łzy, ciężko było jeść, a nawet oddychać. Załamała się. Nie umiała sobie z tym poradzić, nie wiedziała jak zabrać się za odbudowanie swojego życia. Z dwójką dzieci?

Spojrzała w lustro, dzieci już spały i przeraziła się swojego odbicia. Zobaczyła starszą kobietę, bez makijażu, z włosami o dziwnym kolorze. Gdyby nie jej siostra, popadłaby chyba w depresję. Usiadły na kanapie z butelką wina i tworzyły jej nowe życie. Musiała znaleźć pracę, nianię dla dzieci i koniecznie zdobyć jakiś kredyt. Tylko to było bardzo dużo jak na kogoś, kto nigdy nie miał jakiejś konkretnej pracy, kto zajmował się tylko domem i dziećmi.

Ku jej zdziwieniu, pracy szuka się teraz w Internecie, a nie w gazecie. Wtedy zdała sobie sprawę, że nic nie potrafi. Z wykształcenia jest polonistką, ale tak dawno nie miała do czynienia z młodzieżą i językiem polskim, że bałaby się nauczać. Przeglądając po raz któryś ogłoszenia, nie wierząc już w nic, zobaczyła nagłówek: „Nauczycielka wiedzy o kulturze potrzebna od zaraz!” Wiedza o kulturze? Może… I szkoła prywatna, większe zarobki. Zadzwoniła, poszła na rozmowę i… dostała pracę!

Znowu była między ludźmi, znowu się uśmiechała, zaczęła się malować.

„Agata, idziesz z nami na kawę?” – usłyszała pytanie w pokoju nauczycielskim. Niby zwykłe spotkanie z ludźmi z pracy, ale serce biło jak oszalałe. Dawno nigdzie nie wychodziła, nie wiedziała jak ma się zachować. Na kawę przyszedł również Marek K. – dyrektor, który okazał się dowcipnym rozwodnikiem. Jemu życie również nie ułożyło się tak jakby tego oczekiwał. Ożenił się bardzo szybko i równie szybko zdał sobie sprawę, że było za wcześnie na dorosłe życie. Spotkali się w idealnym momencie.

Teraz? Są małżeństwem. Żyją spokojnie, łączą ich wspólne pasje. Marek po pracy biegnie na siłownię, ona na zajęcia taneczne. Odbierają dzieci ze szkoły muzycznej i pędzą do zz milosc1domu na obiad. Marek świetnie gotuje, a ona patrzy się na niego i wie, że warto było cierpieć. Inaczej nigdy by się nie spotkali.

Jakie jest przesłanie dzisiejszej opowieści? Bardzo  jasne – ważne jest, by wierzyć w siebie. Nieważne ile ma się lat. Agata była młoda, ale życie odcisnęło na niej swoje piętno. Była załamaną trzydziestolatką. Teraz zakochaną (prawie) czterdziestolatką. Chyba powinna podziękować Romanowi za tę zdradę. Jak myślicie?