Biznes z pszczelą twarzą

Kanada Series czer 13, 2013 at 7:24 am

pszczołaCo mają wspólnego pszczelarze z małej wioski Dago w Kenii z lubiącym naukę jedenastolatkiem z Richmond Hill?
A jednak mimo różnych kultur, odległości, granic i kontynentów ich losy się jakoś połączyły. A wszystko dzięki grupie 130 studentów Ryerson University zrzeszonych w biznesowym klubie (a może kole naukowym) Enactus. To właśnie pomysł Jordana Hilkowitza i jego kolegów pomógł w realizacji projektu, który z jednej strony wspomógł rolników w Kenii, a z drugiej pozwolił klubowi Enactus zająć pierwsze miejsce w Kanadzie w konkursie na najciekawszeprzedsięwzięcie biznesowe.

Curtis Yim i jego koledzy z Enactus Ryerson ze zdobytym pucharem

Curtis Yim i jego koledzy z Enactus Ryerson ze zdobytym pucharem

- Nasze projekty są z pewnością bardzo ciekawe  - mówi Curtis Yim, 23-letni prezes Enactus Ryerson, zespołu, który zdobył Puchar Tima Hortons’a na najciekawszy projekt biznesowy – Ale moim zdaniem, to co nas wyróżnia, to nasza pasja. Można naprawdę poczuć zaangażowanie i energię, jakie każdy z nas wniósł do tego projektu.
Drużyna z Ryerson University pojedzie teraz we wrześniu do Cancun w Meksyku, gdzie będzie rywalizoważ o Puchar Enactus z 38 innymi zespołami z całego świata w konkursie na najciekawsze przedsięwzięcie biznesowe. Konkurs ma zachęcić uczniów do odkrywania sensu prowadzenia biznesu, który z jednej strony jest nastawiony na zarabianie pieniędzy, a z drugiej nie ma tej bezwzględności, jaką cechują się współczesne biznesowe przedsięwzięcia.
Chodzi więc o biznes z ludzką twarzą.
Bo czy można połączyć biznes z altruizmem?
Okazuje się, że można.
- Kiedy przyszedłem do szkoły, to wszystko o czym mówiliśmy to był zysk. Jak ten zysk pomnożyć, jak zarabiać coraz więcej pieniędzy. – opowiada Yim – Enactus pokazuje, że uprawianie biznesu może mieć drugie, zupełnie inne oblicze.
Yim interesował się przedsiębiorczością już w liceum (high school) ale dopiero, gdy znalazł się w Ryerson University dostrzegł inne możliwości kierowania biznesem. Właśnie dzięki grupie Enactus, której stał się przed rokiem liderem. Enactus, to organizacja międzynarodowa, której celem jest zachęcanie studentów i młodych przedsiębiorców do szukania możliwości prowadzenia biznesu “z ludzką twarzą”.

Wszystko zaczyna się od planowania – oceny potrzeb, badania rynku, szukania możliwości finansowania i planowanie projektów, które z jednej strony przyniosą pieniądze, a z drugiej pomogą ludziom albo lokalnym społecznościom. W organizowanych przez Enactus konkursach każda drużyna przedstawia 17 minutową prezentację. Zazwyczaj uczestnicy konkursu koncentrują sie na dwóch trzech najważniejszych działaniach, choć oczywiście każda szkoła i każdy klub jest zaangażowany w znacznie większą ilość projektów.
Nie wiem jak przekonać sędziów do projektu, który może mieć najbardziej znaczący wpływ na życie ludzi.  - mówi Yim. Trzeba przygotować taką prezentację, by przekonała jurorów. A pomysł studentów Ryerson University taki właśnie jest.
miódProjekt rozwoju przczelarstwa w Dago wyewolował ze starszych prac stworzonych przez byłych studentów Ryerson. Chodzi o stworzenie warunków by chętni do działania mieszkańcy Dago znaleźli sposób na życie i sposób zarabiania pieniędzy poprzez pszczelarstwo. Tak więc po pierwsze trzeba było chętnych przeszkolić. Następnym krokiem było znalezienie pieniędzy na rozpoczęcie biznesu. Najczęściej tym źródłem były mikropożyczki, w wysokości około 1500 dolarów rozłożone na dwie transze – wypłacne zależnie od potrzeb.
Pomysł założenia pasieki powstał dzięki jednemu studentowi z północnego Ontario, który dostrzegł w pszczelarstwie ogromny potencjał biznesowy. Hodowla pszczół pozwala nie tylko wyprodukować miód, którego sprzedaż da hodowcy około 300 dolarów od ula rocznie, ale też poprawia warunki uprawy roślin dla okolicznych rolników. Jego ideę przeniesiono do Dago. Powstało stowarzyszenie hodowców pszczół, które prowadzi już szkolenia dla okolicznych mieszkańców jak hodować pszczoły, jak przeprowadzić ekstrakcję miodu, jak go butelkować i jak organizować dystrybucję.

Pomysł się sprawdził. Mieszkańcy Dago połknęli pszczelarskiego bakcyla. W Dago są setki uli, miejscowi  pszczelarze już zakupują nowe ule za swoje pieniądze, spłacają też kredyty. Biznes zaczął się kręcić.
Teraz ważne jest, by przekonać sędziów, którzy będą oceniali studenckie prace, że właśnie projekt studentów z Ryerson jest najlepszy.
Ale jeśli nawet nie dostaną Pucharu, to przecież w Dago pozostaną po nich ule i pszczoły i bardzo słodki, afrykański miód.
No i ten biznes z ludzką, a raczej pszczelą twarzą.