Alkohol pod chmurką? Niedoczekanie!

lip 7, 2013 at 1:23 pm

zz drink2Na łamy prasy powróciła debata dotycząca spożywania alkoholu w miejscach publicznych. Mieszkańcy Toronto mogą pić na balkonie czy na swoim ganku i na patio, ale nie mogą w parku na ławce – tak jak to robi mieszkaniec Paryża, Londynu, Berlina, a nawet Montrealu.

Debatę przywróciła akcja policji pod hasłem „Project Green Glasses“, która skupia się na wyłapywaniu osób spożywających alkohol w miejskich parkach. Ponoć została ona zorganizowana na prośbę mieszkańców miasta, którzy „domagają się zrobienia porządku z pijakami, których coraz więcej w parkach“.  W Trinity Bellwoods Park ukarano co najmniej kilkanaście osób za picie w miejscu publicznym.

zz drink1- Ludzie chcą pić w naturze i nie można im tego zabraniać – twierdzi Danial Barna, 30-letni dziennikarz, który niedawno wprowadził się do kondominium w Toronto.

- Miasto się urbanizuje, coraz więcej w nim mieszkań typu condo, coraz mniej domów z ogródkami – twierdzi Barna. – Nie maleje natomiast sentyment za tym, aby móc się w lecie napić na świeżym powietrzu, co jest wciąż wykroczeniem kryminalnym! Jeśli chcę się napić pod chmurką, muszę iść na dach mego condo. Ale to trzeba zarezerwować 4 tygodnie wcześniej i zostawić kaucję $200. Więc pójdę raczej do parku. Ludzie leżą na kocykach, buty zdjęte, relaksują się. Nie

Bellwood Trinity Park

Bellwood Trinity Park

rozumiem, dlaczego nie mają prawa napić się taniego wina albo piwa?

Krytycy zakazu spożywania alkoholu w miejscach publicznych podkreślają, że problemem nie jest samo picie ale zachowanie pijących. Pijackie rozróby, nocne hałasy, agresywność – to ciemna strona zjawiska.

- Nie wszyscy tak się zachowują – twierdzi Barna. – Zniesienie zakazu zdecydowanie ułatwi życie tym, którzy wiedzą jak pić odpowiedzialnie. A jeśli nie wiedzą to prawo będzie dla nich surowe…

zz drink6Schwytanie przez policję z otwartą puszką lub butelką alkoholu jest kosztowne. Mandat wynosi $125. Przebywanie w stanie upojenia alkoholowego w miejscu publicznym jest wykroczeniem prowincyjnym i powoduje grzywnę w wysokości $65. Ale już naruszenie porządku publicznego w stanie upojenia alkoholowego jest wykroczeniem federalnym i grozi nawet aresztem – w maksymalnym przypadku do sześciu miesięcy plus grzywną do 5 tysięcy dol.  Jest więc czego się obawiać.

Jednakże prokurator generalny Ontario John Gerretsen nie planuje żadnych zmian w przepisach zz drink4regulujacyh spożywanie alkoholu: – Odpowiednia ustawa (Liquor Licence Act) balansuje pomiędzy dobrem społecznym a wyborem jednostki i kładzie nacisk na odpowiedzialną konsumpcję.

Prowincja Ontario ma długą historię zakazów i ograniczeń w spożywaniu alkoholu. Nie wzięły się z nikąd, ale czasami są zastanawiająco pokrętne.

70-letni Fred Newman zawiaduje pubem Imperial przy Dundas Square, otwartym przez jego ojca jeszcze w roku 1944. Jak wspomina, do wczesnych lat 70. mężczyźni  i kobiety nie mogli zz drink3konsumować piwa kuflowego na ten samej sali, kierowani byli osobno. Pub musiał być zamykany o 18:30, aby pozwolić ludziom dotrzeć do domów na obiad. Ponownie otwierano bary o godzinie 20:00.

Jednak te bary, które sprzedawały piwo butelkowane, klasyfikowano jako tawerny i jako takie miały prawo być czynne cały wieczór bez przerwy.

zz drink5Barmani mieli przepisowy obowiązek nalewania piwa do specjalnych szklanek produkowanych przez rząd, aby mógł on śledzić ilość sprzedawanego piwa. Ale wymiary szklanek się zmieniały – z 6 uncji na 8, a potem na 10, a następnie z powrotem na 8. – Rząd nie ułatwiał życia restauratorom – twierdzi Fred Newman. – Zresztą konsumentom również. Przez wiele lat aby kupić butelkę alkohlu w sklepie nie można było o prostu siegnąć po niego na półkę. Należało wypełnić odpowiedni formularz, podpisać się i dopiero sprzedawca przynosił z zaplecza zamówiony trunek.

Prawo dotyczące spożycia alhokolu zmieniało się wielokrotnie. Przez wiele lat nie sprzedawano alkoholu osobom poniżej 21 roku życia. W latach 60. obniżono tę granicę do 18 roku życia (czyli wieku wyborczego), aby dwa lata później poźniej podnieść ją ponowanie do 19. roku, co obowiązuje do dzisiaj.

- Ludzie z Toronto mają histeryczny stosunek do alkoholu – twierdzi Evanna Folkenfolk, 27-letnia nauczycielka i pisarka z Kanady, która mieszka obecnie w Niemczech. – Tutaj w Berlinie nie ma zakazu picia na ulicy i nie ma czegoś takiego jak „last call“ w restauracji. A mimo to nie ma ani większego pijaństwa ani większej przestępczości z nim związanego niż w Toronto. Ludzie piją do późnych godzin nocnych, mieszkańcy śpią mocno, bo nikt się nie awanturuje. Policja nie ma ani fizycznej ani papierkowej roboty. Warto wziąć przykład.