Narkotykowe wyznania kanadyjskich polityków

Historia Kanady Kanada Series sier 29, 2013 at 2:54 am
Kto się jeszcze przyzna, że palił "marychę"

Kto się jeszcze przyzna, że palił “marychę”?

Kilkanaście lat temu była moda na “coming-out” wśród homoseksualistów. Wtedy to wszystkie mniej lub bardziej znane postaci – od aktorów, poprzez różnego rodzaju celebrytów po polityków – zaczęły publicznie, ostentacyjnie ujawniać swoje erotyczne upodobania do własnej płci. Na początku szczerość ta stanowiła pewnego rodzaju atrakcję dla medialnej publiczności znudzonej nieco ciągłymi doniesieniami o codziennych morderstwach, gwałtach, wojnach i wypadkach drogowych. Później rzecz tak spowszedniała, że skłonności homoseksualne tej czy innej gwiazdy filmu, estrady czy polityki przestały stanowić jakąkolwiek sensację. Co znaczy ni mniej ni więcej, że sprawa spowszedniała i coraz częściej wywoływała tylko zbiorowy ziew publiczności.

Justin Trudeau przyznał, że palił marihuanę gdy był posłem.

Justin Trudeau przyznał, że palił marihuanę gdy był posłem.

Ostatnio w kanadyjskiej polityce nastała moda na narkotyki. Swoistego “coming-out’u” przed około tygodniem dokonał przywódca kanadyjskich Liberałów, Justin Trudeau, oświadczając publicznie, że w swoim czterdziestoletnim życiu kilka lub kilkanaście razy pozwolił sobie zapalić “skręta” czyli otumanić się oficjalnie zakazaną i zwalczaną przez policję marihuaną. Wyznanie Trudeau wywołało falę komentarzy, w których górę biorą te, które chwalą polityka za szczerość i chęć przyznania się do własnych słabości.
Krok Trudeau spowodował, że być może doczekamy się kolejnej fali wyznań różnych publicznych postaci kanadyjskiej sceny politycznej na temat zażywania narkotyków.

Marihuana nie była wielką częścią mojego życia  - wyznała Kathleen Wynne

Marihuana nie była wielką częścią mojego życia – wyznała Kathleen Wynne

Na pierwszy ogień poszła znana ze swych orginalnych upodobań seksualnych premier Ontario, Kathleen Wynne i burmistrz Toronto, Rob Ford.
Wczoraj w publicznej debacie na temat dopuszczalności handlu marihuaną w Kanadzie oboje przyznali się do wielokrotnego palenia “jointów”.
Szczególne zdziwienie wywołało wyznanie Forda, który zmaga się przez ostatnie miesiące z niepotwierdzonym zarzutem o zażywanie kokainy.
- O tak! – powiedział burmistrz ze śmiechem – Nie przeczę, że paliłem (marihuanę) i to paliłem jej sporo.
Wynne była bardziej wstrzemięźliwa w wyznaniach. Oświadczyła, że używała “marychy” wielokrotnie, ale bardzo rzadko i przestała palić skręty 35 lat temu, zanim jej dzieci przyszły na świat.

Rob Ford - Paliłem i to sporo

Rob Ford: – Paliłem i to sporo

- To nigdy nie było wielką częścią mojego życia – oznajmiła pani premier.
Justin Trudeau był bardziej odważny. Przyznał się do palenia marihuany już gdy był posłem do Parlamentu Federalnego, w którym głosował za zaostrzeniem kar za posiadanie tego narkotyku. W związku z tym wielu zarzuciło mu hipokryzję, poczucie bezkarności, które musi się brać z przynależności do klasy uprzywilejowanej, jaką są politycy.
Do palenia skrętów przyznał się też minister spraw zagranicznych Kanady, John Baird. Szczerze zastrzegł, że zerwał z tymi praktykami dla kariery.

John Baird rzcił palenie marihuany dla kariery

John Baird rzcił palenie marihuany dla kariery

Przestał palić, gdy dowiedział się, że w Stanach Zjednoczonych nominowany na sędziego Sądu Najwyższego kandydat, musiał zrezygnować z pełnienia tej funkcji po ujawnieniu iż palił marihuanę w czasach uczęszczania do college’u.
Ciekawe ilu jeszcze polityków uzna, że narkotykowy “coming-out” nie tylko nie zaszkodzi im w karierze, a może nawet odwrotnie – przyczyni się do zwiększenia popularności i zainteresowania ich osobami.

Na swoje “coming-out’y” będą musieli poczekać transseksualiści, zoofile i inne osoby z orginalnymi upodobaniami. Najdłużej swoje skłonności niewątpliwie będą musieli ukrywać pedofile. Społeczna aura nie sprzyja im, spotykają się z coraz większą wrogością i potępieniem. Nie tylko w Kanadzie.
Niemiecka partia “Zielonych” musiała wycofać ze swojego programu postulat obniżenia dopuszczalności odbywania stosunków seksualnych z dziećmi od lat 12, bo wyborcy nie byli w stanie zaakceptować tak daleko idących ułatwień dla pedofilów.