Zakochani nabici w… wazonik – bez kwiatów

Kanada Series luty 16, 2014 at 10:00 am

kwiatyValentine’s Day wielu zakochanym zamiast przyjemności przysporzył zmartwień, zawodu i frustracji. Wszystko za sprawą firmy kwiaciarskiej, która nie dostarczyła na czas, albo w ogóle nie dostarczyła zamówionych i opłaconych kwiatów.
- Chcesz kochanej osobie zrobić przyjemność, masz pomysł, wszystko zaplanowane i okazuje się, że dzień jest zrujnowany, a pozostaje tylko bezsilny żal – mówi Roy Amoah, który wydał ponad 100 dolarów na bukiet z czerwonych róż, które wysłał do narzeczonej. Usługę zamówił  poprzez Internet w firmie Bloomex – Ja oczekuję, że nie jest tak, że ktoś czeka przez cały dzień do północy na te kwiaty, ale żeby był zaskoczony przesłanym bukietem.
Roy Amoah to jedna z kilkudziesięciu osób, których kwiatowe zamówienia nie zostały zrealizowane. Piszą o tym w mediach społecznościowych w Internecie.

Ivan Martysh, który mieszka na Ukrainie wydał 160 dolarów na bukiet, który miał być dostarczony do jego dziewczyny, która studiuje na Seneca College. Dziewczyna kwiatów nie dostała. Okazało się, że firma pomyliła adresy i dostarczyła kwiaty zupełnie innej osobie.
- To było bardzo rozczarowujące – skarży się Ivan.
Z kolei inny zakochany, mieszkaniec Kitchener postanowił wysłać kwiaty do biura w Guelph, gdzie pracowała jego narzeczona. Kwiaty owszem dotarły, ale wieczorem, kiedy biuro było zamknięte.

Zdenerwowani klienci domagają się pełnej refundacji poniesionych kosztów od firmy Bloomex.
- Oni nie dostarczyli prezentu dla mojej dziewczyny na Valentine’s Day, dlaczego więc mieliby wziąć pieniądze? – pyta Ivan Martysh.

Jeszcze bardziej zirytowany jest Roy Amoah, któremu firma zwróciła 4 dolary, przeklasyfikowując opóźnioną (dostarczoną następnego dnia) przesyłkę z ekspresowej na zwykłą.

Dziennikarze CityNews usiłowali skontaktować się z firmą Bloomex. Jak do tej pory telefon w firmie milczy.