Klęska frankofonów w Quebecu

Kanada Series kwie 8, 2014 at 12:28 am
Philippe Couillard z żoną Suzanne Pilote świętują zwycięstwo w wyborach

Philippe Couillard z żoną Suzanne Pilote świętują zwycięstwo w wyborach

Philippe Couillard, były neurochirurg będzie nowym premierem Quebecu. Liberałowie wygrali poniedziałkowe wybory prowincyjne, zdobyli większość mandatów w parlamencie i po osiemnastu miesiącach od przegranej, gdy wyborcy odsuęli od władzy Jeana Charesta, powrócili do władzy.
Klęskę poniosła Parti Quebecois i jej szefowa, Pauline Marois, dotychczasowa premier frankofońskiej prowincji. Jej porażka przypominała tę, jaką poniósł jej poprzednik, Andre Boisclair, który otrzymał “najgorsze lanie” od wyborców w historii partii w wyborach w 2007 roku.

Liberałowie zdobyli mandaty w 70 okręgach wyborczych, Parti Quebecois w 30, a Coalition Avenir Quebec (Koalicja Przyszłości Quebecu) 22 mandaty, a ugrupowanie Quebec Solidaire (Solidarny Quebec) 3 mandaty w 125 osobowym prowincyjnym parlamencie.

Wyniki wyborów wywołało niewątpliwie westchnienie ulgi w Ottawie. Wraz z przegraną Parti Quebecois znika bowiem widmo kolejnego referendum o odłączeniu się frankofońskiej prowincji od reszty Kanady. Premierowi Harperowi przed wyborami federalnymi w 2015 roku odpadł przynajmniej jeden problem – kryzysu jedności narodowej.

Pauline Marois

Pauline Marois

Najbardziej zawiedziona jest ustępująca już premier Marois, która w 2012 roku utworzyła rząd mniejszościowy i miała nadzieję wygrać w tegorocznych wyborach większość w parlamencie i doprowadzić do kolejnego postawienia przed mieszkańcami prowincji pytania o niezależność Quebecu od reszty Kanady.
- To przepiękny dzień – mówiła Marois dziennikarzom gdy wrzucała swój głos do urny w Charlevoix – Cote-de- Beaupre na północy Quebecu.
Kilka godzin później ten dzień okazał się dla niej koszmarem.

Zwycięskiego szefa Liberałów, neurochirurga, doktora Philippe Couillarda, dziennikarze zapytali co było bardziej stresujące – wykonywanie operacji mózgu czy start w wyborach.
- Te stresy są całkiem różne, ale w pewnym sensie bardzo podobne – odparł Couillard – Ale mamy szczęście żyć w demokracji i poprzez głosowanie tworzyć rząd co cztery lata, a czasami częściej.

To przekonanie doktora Couillarda podzielała większość mieszkańców Quebecu. Frekwencja wyborcza była bardzo wysoka. W wyborach wzięło udział 74,6 procent uprawnionych do głosowania.