Początek kampanii wyborczej Roba Forda

Lokalnie Series kwie 18, 2014 at 1:50 am

ford2

Rob Ford rozpoczął swoją kampanię wyborczą z rockowym przytupem. Przygotowana w Toronto Congress Centre estrada bardziej przypominała scenę ze szkolnej studniówki, gdzie jest harmider, skąd rozbrzmiewa dużo hałaśliwej muzyki. Po jakimś czasie pojawił się brat burmistrza, Doug, który pełnił rolę wodzireja dla nabitej zwolennikami Roba Forda sali.

- Rob jest zawsze gotowy do pomocy, bez względu na okoliczności – mówił brat burmistrza – Rob nie lekceważy was i zawsze odpowiada na wasze telefony, Rob robi wszystko, by ciąć wydatki, Rob rzuca rękawicę elicie tego miasta, Rob pomaga by pieniądze bez potrzeby nie uciekały wam z kieszeni. A przede wszytkim, Rob robi to, co mówi, że ma zamiar zrobić. Bo Rob Ford jest burmistrzem prawdziwych, zwykłych ludzi.

W tym momencie przy dźwiękach kobz, jak szkocki wojownik, na scenę wkroczył burmistrz.

Najpierw podziękował rodzinie za jej niezachwianą lojalność. A zaraz potem wspomniał zmarłego przyjaciela, którego żegnał dzień wcześniej, Jima Flaherty’ego.

- Jim zawsze był dla mnie wielką inspiracją – wyznał Ford – Kochałem cię Jim i bardzo za tobą tęsknię.

ford1W czasie prawie półgodzinnego przemówienia Ford wspominał o skandalu z filmem wideo, z kokainą, którą palił. Opowiadał o sprawie, która z jego winy stała się sensacją i tematem dla międzynarodowych gazet i tabloidów.

- Przeszedłem wiele trudnych chwil w ciągu ostatniego roku – mówił burmistrz – Doświadczyłem tego i wiem, że nikt nie przechodzi przez życie nie popełniając błędów. Ale dowiedziałem sie czegoś jeszcze – że gdy musimy się z tymi trudnościami zmierzyć, to wiele dowiadujemy się o nas samych. Uczymy się pokory, dystansu do siebie, goryczy poniżenia. Ale też napotykamy i poznajemy ludzką życzliwość, chęć pomocy i zrozumienie. To daje nadzieję, siłę i pewność, że istnieje druga szansa i że trzeba ją wykorzystać.

- Uczono mnie, że zawsze, bez względu na wszytko, trzeba stać w obronie tego, w co się wierzy – kontynuował Ford – Proszę, bądźcie ze mną. Razem poskromimy apetyty oligarchicznych elit, wszystkich tych, którzy chcieliby korzystać z naszych ciężko zarobionych pieniędzy, nie ponosząc przy tym zadnych konsekwencji.

Gdy wybuchły oklaski, Ford zawołał:

- Przyjaciele! Kocham to miasto i chcę być waszym burmistrzem! Jeśli czuliście, że pracuję dla was, obiecuję, że   tak będzie dalej. Rob Ford nie będzie oszczędzał sił przez następne cztery lata. Tego możecie być pewni.

Ford nie przedstawił żadnego szczegółowego planu wyborczego. Był przekonany, że jego wizytówką jest to, co zrobił w mieście, dla miasta i jego mieszkańców przez ostatnie cztery lata. Starał się, by ludzie zobaczyli w nim “przeciętnego faceta”, który jest taki sam jak jego wyborcy.

Na wyborczej konwencji można było kupić gumowe laleczki z podobizną burmistrza, za które ludzie płacili od 30 do 100 dolarów, czym wspierali fundusz na kampanię wyborczą.
Burmistrz chętnie fotografował się z członkami “Ford Nation”, jak określają się jego zwolennicy.

W mediach duże kontrowersje i duży rozgłos wzbudził wóz strażacki, zaparkowany wewnątrz hali, który zdobił transparent z napisem “Chronić pieniądze podatników przed spaleniem”.

Użycie na potrzeby kampanii wyborczej wozu strażackiego spowodowało, że szef Toronto Professional Fire Fighters Association (Torontońskiego Zrzeszenia Zawodowych Strażaków), Ed Kennedy, napisał list do Forda, w którym upomniał burmistrza, że używa strazackie mienie jako rekwizyt do swojej kampanii wyborczej, podczas gdy miasto zmniejszyło budżet straży pożarnej.