Nocne kolejki po domy musi ochraniać policja

Polacy w Kanadzie Series grud 19, 2014 at 4:59 pm

Gdzie tak jest? Stan wojenny 1982 w Polsce?
Nie, to Kanada 2014, rejon Toronto.

–Jak to się stało że jesteś w tym miejscu?

–Sama nie wiem! Zaczęłam jako studentka uniwersytetu w Toronto. Poszukiwałam dorywczej pracy, i znalazłam ją w Heathwood Homes. Na początku rozdawałam ulotki i opowiadałam ludziom o domach. Spodobałam się właścicielom firmy i zaproponowali mi stałą pracę w jednym z biur… a 12 lat później prowadzę cały marketing.

Mam ciekawą pracę, cały czas coś nowego. Budujemy domy w różnych okolicach od Whitby do Mississaugi, i od Richmond Hil do Toronto. Prowadzimy również firmę przeprowadzkową Two Men And A Truck, którą franczyzujemy ze Stanów.

–W jakiej firmie zaczynałaś?

–Właśnie w Heathwood Homes. Jest to firma budowlana, istniejąca już 30 lat. Projektujemy również duże osiedla. Nie budujemy kondominiów tylko domy jednorodzinne czyli takie, które każdy przyjeżdżający do Kanady chciałby mieć.

–Canadian Dream…?

–Tak! W tej chwili zaczynamy nowe osiedle w Brampton, w okolicy Mississauga i Steeles. Teraz jest tam puste pole ale już cztery firmy, w tym nasza zaczęły tam budowę. A ja zajmuję się marketingiem czyli informowaniem naszych potencjalnych klientów, czego mogą się spodziewać. Już po Nowym Roku będziemy mieć publiczne otwarcie. W zeszłym miesiącu zakończyliśmy 113 domów w Richmond Hill i w 3 tygodnie wszystkie się sprzedały.

–Teraz wiem skąd biorą się słupy „Sold Out” przy jeszcze pustych polach.

–W naszej firmie podjęliśmy decyzję, że nie chcemy mieć takich otwarć, gdzie ludzie ustawiają się w kolejce przed biurem sprzedaży na kilka dni wcześniej, nie mogą wejść, musi to ochraniać policja. Domy nie powinny być kupowane w takich warunkach. Jest to jedna z największych decyzji finansowych w życiu, którą człowiek podejmuje dla całej rodziny, i powinna ona zapaść bez pośpiechu, po przemyśleniach i znając fakty. Gdy my otwieramy nowe osiedle, zapraszamy 3 czy 4 osoby i pokazujemy naszą ofertę. Jest czas żeby podjąć przemyślaną decyzję. Mieliśmy otwarcia gdy ludzie „rzucali w nas pieniędzmi„ i uważam, że to nie jest nikomu potrzebne.

–Czy jest takie zapotrzebowanie na domy że ludzie ustawiają się w kolejkach jak za mięsem w komunistycznej Polsce?

– Tak, takie rzeczy się teraz zdarzają… będąc w biznesie budowlanych obawiamy się trochę takich sytuacji

–Dlaczego?

–Bo to może znaczyć że jest bardzo dobrze ale też, że może się to bardzo szybko skończyć.

–Jaka jest perspektywa? Czy domy w GTA kiedykolwiek zejdą z ceny?

–Jakbym wiedziała, to na sto procent kupiłabym, lub sprzedała! (śmiech). Co mogę powiedzieć…? Na pewno kupno domu to jest jedna z najlepszych inwestycji jakie możemy zrobić. To udowodnione przez historię, nie odkrywam tu niczego nowego. W naszym środowisku uważa się, że jeśli domy nawet spadną, to o niewiele. Nie spodziewamy się, że ceny mogłyby ostro pójść w dół . Na pewno pomagają w tym niskie ceny pożyczek hipotecznych. Słyszy się, że oprocentowanie pożyczek na domy może pójść w górę. Nie stanie się to jednak wcześniej, niż za 12 miesięcy, ale nie będzie to drastyczny skok, a raczej powolne wspinanie się przez następnych kilka lat.

–Czy jest szansa że sytuacja powróci na przykład do roku 2000, gdy oprocentowanie wynosiło 7 procent a domy kosztowały jedną trzecią tego co dziś?

-Na pewno

-Ale to znaczyłoby recesję.

-Jest bardzo dużo czynników które mogłyby stworzyć taką sytuację. To jest poza naszą kontrolą, bo nieważne co my sprzedajemy, ważne jest, co ludzie kupują. Jeżeli gospodarka i rynki kapitałowe poszłyby w dół, wtedy chęć do kupna w dużych rzeczy szybko by spadła, bo ludzie zaczęli by uważać. Czas pokaże.

– A jak to jest z inwestorami zagranicznymi. Czy wiele osób z zagranicy kupuje domy w GTA?

– Są doniesienia w mediach, że ceny są napędzane przez ludzi z innych krajów, którzy robią inwestycje. Bardzo dużo jest takich ludzi, którzy przyjeżdżają z innych krajów i bez ogródek mówią, że przywożą pieniądze aby je tu zainwestować. Zdarzyło się to właśnie w Richmond Hill gdzie wiemy, że bardzo dużo kupujących było spoza Kanady

– Czy możemy uznać, że my mieszkańcy GTA płacimy coraz więcej za domy, dlatego że kupują je bogaci ludzie z innych krajów?

– Tak, ale domy kupują również Kanadyjczycy. Pamiętajmy, że jednak większość kupców jest z Kanady, stać ich na takie domy i akceptują te ceny. Jak ludzie z innych krajów kupią 40 domów to zostanie jeszcze 60, i te kupią Kanadyjczycy.

– Czy taki jest procentowy udział?

–Nie, nie mówię dokładnie procentowo, ale większość Kanadyjczyków ma domy bo na nie pracują, i je kupują.

–Jaki jest zakres cenowy dla waszej firmy?

–To zależy od osiedla. Townhouses zaczynają się od wysokich 400 tysięcy. Wolnostojące domy w Richmond Hill zaczynały się powyżej miliona. Na osiedlu w Brampton gdzie mamy townhousy, semis i wolnostojące zaczynamy od wysokich pięciuset tysięcy. Są to duże domy, mają powyżej 2 tysiące sq. ft. Na tym osiedlu będziemy sprzedawać domy całkowicie wykończone od góry do dołu razem z bejsmentem.

-To wygoda kupić nowy dom z wykończonym bejsmentem…

–Tak szczególnie że przy wysokich cenach domów jest możliwość natychmiastowego wykorzystania bejsmentu jako mieszkania dla rodziców czy teściów, lub wynajmu.

Eva_Szypulska_Fot_Maksymilian_Bus

– Zajmujesz się wieloma rzeczami na raz. Co to są defibrylatory Mikey?

– Jestem również prezydentem sieci Mikey Network. Jest to ciekawa rzecz. Kiedy zaczęłam tu pracować Mike był wiceprezydentem sprzedaży. Ja zaczęłam w poniedziałek, a Mike zmarł w czwartek. To była tragedia. Na jego cześć postanowiliśmy zorganizować system defibrylatorów Mikey Network. Bardzo lubiłam Mike’a i zaangażowałam się w ten projekt. Przez ostatnie 12 lat zainstalowaliśmy ponad 1600 defibrylatorów. Są to małe ale mądre urządzenia. Otwierasz pojemnik i to urządzenie mówi ci co dokładnie trzeba zrobić, aby pomóc uratować człowieka, który upadł, i wygląda to na zatrzymanie akcji serca.

–Widzę że instrukcja jest wielu językach również po polsku

–Tak po polsku też. Zainstalowaliśmy 1600 maszyn, i jak dotąd uratowaliśmy życie 21 osób.

–Przez jaki okres czasu?

–Przez 12 lat. Trzy z tych osób to byli uczniowie…. Bardzo młodzi ludzie, w szkole. Teraz podjęliśmy nowy program, ażeby przez następne 3 lata zainstalować 250 defibrylatorów Mikey w każdej szkole w regionie Peel: Mississauga, Brampton, Caledon.

–Jako Polka urodzona w polsce ale wychowana w Kanadzie czy mogłabyś dać jakąś podpowiedź młodym ludziom, którzy dopiero zaczynają karierę, i myślą o pracy w dużej korporacji?

–Mam wiele takich przemyśleń. Zaczęłabym od tego, że nie myśl, że kończąc szkołę będziesz od razu mógł prowadzić firmę. Widzę to bardzo często: ludzie zdobywają dobrą edukację, kończą szkołę i… niestety nie mogą sobie znaleźć pracy. Najważniejsze jest aby zacząć pracować w firmie lub w branży, w której widzisz swoją przyszłą karierę. Zaczynanie od dołu jest najlepszą szkołą i nauczysz się wszystkiego czego będziesz potrzebował. Nie bój się godzin pracy. W dzisiejszym świecie jeśli będziesz chciał pracować od dziewiątej do piątej to wielkiej kariery raczej nie zrobisz. Każdy ma telefon przy sobie i pracuje 24 godziny na dobę. Nieraz zdarza się, że jest sobota po południu a ja wchodzę do biura, bo to jest potrzebne. Firma tego potrzebuje i ja jestem tu. Ale ja lubię to co robię. Wchodząc tutaj nie przychodzę do pracy, przychodzę do drugiej rodziny, drugiego domu.

No i pozytywne nastawienie. Zawsze być uśmiechniętym, bo nigdy nie wiesz kogo spotkasz, kto 10 lat później ci pomoże.

–Czyli dbać o dobre kontakty?

–Tak, utrzymywać dobre kontakty. Nie bać się pracy. Np. u nas jest taka mentalność, że nie ma zadania za dużego albo za małego. Jeśli trzeba sprzątnąć kuchnię, każdy może to zrobić, nie należy myśleć, że jest to „poniżej mnie”. Ludzie pamiętają takie rzeczy… naprawdę pamiętają.

– Czyli chodzi o skromność w obyciu?

–Dokładnie. Na 100 procent.

–Taka niby–niemodna cecha jak skromność, bycie pomocnym niezbędna jest aby osiągnąć sukces w korporacji?

– Oczywiście, ja spędzam tutaj więcej czasu niż u siebie w domu, więc trzeba mieć serce dla każdego z którym się pracuje.

–Jak da się to wszystko pogodzić?

–Nieraz jest trudno, ale trzeba być kreatywnym, trzeba próbować (śmiech).

–Twój polski jest bardzo dobry!

–Tak, jak na kogoś kto przyjechał do Kanady w wieku ośmiu lat. Powód jest taki, że kiedy miałam 12 lat mój tata wysłał mnie do Polski. Powiedział, jedź na wakacje, spędź je z babcią i dziadkiem. Mój dziadek był bardzo mądrym człowiekiem. Obwiózł mnie po całej Polsce, byłam chyba w każdym kościele i w każdym muzeum, które mogłam sobie wyobrazić. Wysłał mnie na trzytygodniowy obóz harcerski gdzie zakochałam się w muzyce. Był tam chłopak, który pięknie grał na gitarze, więc ja po powrocie do Kanady powiedziałam: chcę gitarę, chcę grać polskie piosenki. Zaczęłam kontaktować się bardziej z polską społecznością i poznałam wielu nowych polskich znajomych. Mój dziadek wysyłał mi polskie książki. Poprzez to wszystko, muzykę i książki utrzymałam ten język. Jestem już tutaj bardzo długo ale cały czas trzymam z nim kontakt.

Z Evą Szypulską

Principal

w Herity Limited

rozmawiał

Maksymilian Buś