Sprawa Dziekańskiego: kolejny policjant winny krzywoprzysięstwa

Kanada Series marz 21, 2015 at 12:17 pm
Robert Dziekański na lotnisku w Vancouver

Robert Dziekański na lotnisku w Vancouver

Sąd Najwyższy w Brytyjskiej Kolumbii wydał wyrok w sprawie czwartego policjanta odpowiadającego za śmierć Roberta Dziekańskiego. Benjamin Robinson został uznany za winnego składania fałszywych zeznań. Polak zmarł 14 października na lotnisku w Vancouver po tym, jak funkcjonariusze użyli wobec niego paralizatora.

Prokurator zarzucał policjantom, że ustalili wspólną wersję zeznań w sprawie Dziekańskiego, która stała w sprzeczności z filmem nakręconym przez jednego ze świadków zdarzenia oraz, że kłamali podczas procesu. Benjamin usłyszał 8 zarzutów i sąd orzekł że jest winnym dwóch, dotyczących krzywoprzysięstwa.

Benjamin Robinson

Benjamin Robinson

Miesiąc wcześniej sąd potwierdził, że winnym stawianych zarzutów o składanie fałszywych zeznań jest inny policjant, Kwesi Millington. Właśnie ten funkcjonariusz użył paralizatora wobec Dziekańskiego. Wyrok usłyszy w maju.

Wcześniej sąd orzekł w sprawie innego mundurowego, Garry’ego Rundela. Czwarty oskarżony, Bill Bentley został w lipcu 2013 roku uniewinniony, ale prokuratura odwołała się od wyroku. Sąd przyznał bowiem, że wszyscy policjanci składali fałszywe zeznania.

Dziekański zmarł po tym, jak 14 października 2007 roku na lotnisku w Vancouver został rażony paralizatorem przez funkcjonariuszy. Polak awanturował się, ponieważ był zirytowany 10-godzinnym oczekiwaniem po kilkunastogodzinnej podróży z Polski przez Niemcy do Kanady. Policjanci twierdzą, że im zagrażał, ale film nakręcony przez świadka tego nie potwierdza.

Zofia Dziekańska: "znaleźli się w więzieniu, ponieważ wiedzieli, co robili”.

Zofia Dziekańska: “znaleźli się w więzieniu, ponieważ wiedzieli, co robili”.

Podczas rozprawy obecna była matka zmarłego, Zofia Dziekańska. Stwierdziła, że mundurowi „znaleźli się w więzieniu, ponieważ wiedzieli, co robili”.

Zarzut składania fałszywych zeznań postawiono policjantom w konsekwencji dochodzenia prowadzonego przez specjalnego prokuratora Richarda Pecka oddelegowanego przez rząd Kolumbii Brytyjskiej do zajęcia się sprawą śmierci Dziekańskiego. Cztery lata temu, po zakończeniu prac, Peck uznał, iż małe jest prawdopodobieństwo skazania policjantów na podstawie innych potencjalnych zarzutów.

Wcześniej, w czerwcu 2010 r., to właśnie Peck rekomendował rządowi prowincji ponowne przeanalizowanie wcześniejszej decyzji o umorzeniu śledztwa wobec policjantów. Peck został oddelegowany do pracy nad sprawą śmierci Dziekańskiego po publikacji raportu komisji sędziego Thomasa Braidwooda. Jego komisja pracowała na zlecenie rządu Kolumbii Brytyjskiej.

W 2010 r., po przeprowadzeniu dochodzenia, Braidwood uznał użycie paralizatora wobec Dziekańskiego za nieuzasadnione, a działania policjantów z RCMP za zbyt pospieszne. Podkreślił też, że gdyby policjanci nie mieli paralizatorów, zastosowaliby inne środki znane im ze szkoleń.

W jego opinii użycie tasera spowodowało wzrost ciśnienia krwi i przyspieszenie pracy serca, a pięciokrotne użycie broni odegrało olbrzymią rolę w śmierci zmęczonego i zdenerwowanego Polaka.