Dlaczego zamknięto Future Shop i wszystkie sklepy Sony?

Nowości Series marz 31, 2015 at 10:00 am

 

strsony

Wielu Kanadyjczyków zadaje sobie pytanie – co się dzieje? Dlaczego te popularne – wydawałoby się – sieci sklepów zostały zamknięte?

Odpowiedzi może być kilka. Pierwsza, to taka, że właściciel sklepów, amerykańska firma Best Buy, która po wejściu w życie Free Trade Agreement, czyli traktatu o wolnym handlu między USA a Kanadą weszła ze swoją ofertą na rynek kanadyjski, a potem odkupiła Future Shop, kanadyjską sieć sklepów o podobnym charakterze – doszła do wniosku, że nie opłaca jej się utrzymywać owej dwoistości, tym bardziej, że w niektórych miejscach, jak na przykład w centrum handlowym Heartland w Mississaudze, oba sklepy były od siebie oddalone o kilkaset metrów i na dobrą sprawę konkurowały ze sobą. Bez sensu, bo wszystko odbywało się w ramach tej samej firmy. Dla właściciela nie miało to żadnego sensu, bo trzeba było utrzymywać dwa duże sklepy z personelem. Właściciel doszedł do wniosku, że w tej sytuacji sprzedaż i tak nie zmaleje, bo klienci, którzy będą chcieli kupić urządzenia elektroniczne zamiast do Future Shop, pójdą do położonego nieopodal Best Buy.

Druga odpowiedź jest o wiele ważniejsza, bo świadczy o poważnym problemie, z jakim będzie coraz bardziej borykał się handel. Na początku elektroniką, a później również tysiącem innych przedmiotów.

shoppingOtóż specjaliści od rynku od pewnego czasu zauważyli, że wraz z upowszechnieniem handlu internetowego, normalne sklepy coraz częściej stają się salonami wystawowymi, gdzie klienci przychodzą oglądać towary, dotknąć ich i ewentualnie zasięgnąć porady, ale nic nie kupują, tylko wracają do domu siadają do komputera i tam robią właściwe zakupy. Na e-Bayu, Amazonie czy u tysiąca innych mniej lub bardziej znanych internetowych kupców.

Internetowi handlowcy nie inwestuja w sklepy, w ich utrzymanie. Jedynymi wydatkami jakie muszą ponieść to osoby obsługujące stronę internetową i ludzie pilnujący, by wraz z nadejściem opłaty zakupiony towar został wysłany kurierem lub pocztą do kupującego. Nawet powierzchni magazynowej nie muszą mieć rozbudowanej, bo jeżeli czegoś brakuje, to szybko mogą pożądany towar zamówić u producenta. Dzięki temu mogą oferować znacznie niższe ceny. I tak na przykład aparat fotograficzny Canon 6D, który w Future Shop kosztował 1799 dolarów, w sieci, gdy się dobrze poszukało można było nabyć za… 1359! I to bez większej fatygi, nie ruszając się za próg domu. Który z klientów nie schyli się i nie podniesie ofiarowanych mu 440 dolarów?

Na razie Internet spowodował zamknięcie Future Shop. Best Buy zapowiada, że swojej oferty nie zmieni, ale głównie oprze się na sprzedaży urządzeń kuchennych – kuchni, lodówek, zmywarek itp. – bo według ustaleń specjalistów urządzenia te wciąż chętniej kupowane są w klasycznych sklepach.

samTrudno stwierdzić dlaczego pierwszymi widocznymi ofiarami handlu internetowego stały się sklepy z elektroniką – poza Future Shop, swoje podwoje zamkęły też wszystkie sklepy Sony. Pozamykały się też sklepy ze sprzętem fotograficznym Blak’s Phothography. Jeżeli jednak skojarzymy, że ofiarą handlu internetowego stały się też sklepy z płytami CD – jak choćby kultowy Sam Record Man w Toronto, to widać, że klientami tych sklepów byli przede wszystkim ludzie młodzi. To oni mają najmniej oporów przed zakupami w Internecie, to im najsprawniej idzie wyszukiwanie najniższych cen i najlepszych okazji.

Ken Wong, specjalista od marketingu w wypowiedzi dla telewizji CBC twierdzi, że internetowe zakupy są też łatwiejsze. W sieci można znaleźć więcej informacji o produkcie, przestudiować opinie innych użytkowników, obejrzeć filmy instruktażowe. To sprawia, że oprócz cen sklepy internetowe mają więcej do zaoferowania niż sklepy tradycyjne.

Sklepy tradycyjne mają jedną przewagę nad handlem przez Internet – towar, który chcemy kupić można dotknąć, wziąć w rękę, a nawet go wypróbować, gdy się dogadamy ze sprzedawcą. Drugą przewagą klasycznych sklepów jest łatwiejsza reklamacja. Odnosi się zakupiony przedmiot do sklepu, wymienia i otrzymuje refundację wydanych pieniędzy. W przypadku handlu internetowego proces ten jest dłuższy i bardziej męczący. Przedmiot trzeba spakować, odesłać, napisać jakieś uzasadnienie rezygnacji z zakupu, no i czekać tydzień, dwa a bywa że dłużej na zwrot pieniędzy albo wymianę reklamowanego towaru.

Możemy się jednak spodziewać, że z czasem wiele branżowych sklepów w ogóle zniknie z tradycyjnego rynku. Tak, jak praktycznie zanikły już wypożyczalnie filmów wideo, bo wszystkie oferowane przez nie filmy są już dostępne poprzez takie internetowe firmy jak Netflix czy usługę VOD (Video On Demand).

Czy mamy się czym martwić? Raczej nie, bo nie tęsknimy przecież za roznosicielami mleka, nitowaczami garnków, napełniaczami wkładów do długopisów czy punktami repasacji pończoch.
A przy okazji – czy ktoś pamięta co to takiego było?