Rodzice organizują się – protest przeciwko seksedukacji przybiera na sile

Lokalnie maj 10, 2015 at 7:25 am

sexed

Protest rodziców przeciwko seksedukacji w szkołach na początku rozproszony i słaby – przybiera na sile i – zdaniem dziennikarek “The Globe and Mail” Seleny Ross i Sahar Fatimy może osiągnąć masę krytyczną, która może wymusić na władzach wycofanie się z reformy programu nauczania.

W marcu dwunastu rodziców chińskiego pochodzenia z Thornhill oburzonych zamierzeniami liberalnego rządu Kathleen Wynne założyło “Sojusz Rodziców Ontario dla Lepszej Edukacji (Parents Alliance of Ontario for Better Education). W ciągu kilku tygodni do Sojuszu zapisało się 3000 rodziców.

W kwietniu podobną organizację  o nazwie Polish-Canadian Parents Association założyli Kanadyjczycy polskiego pochodzenia. Obie organizacje stawiają sobie za cel przeciwstawienie się zapędom liberalnego rządu w nauczaniu o seksie w oderwaniu od uczuć związanych z współżyciem płciowym.

Jak już pisaliśmy w Bejsmencie – nowy program porusza takie zagadnienia jak ideologia gender, stosunki seksualne osób tej samej płci, masturbacja, techniki seksualne w tym sposoby uprawiania seksu oralnego i analnego.

Gerri Gershon, trustee z Toronto District School Board z rejonu Thorncliffe Park, Lawrence Park i York Mills uważa, że od dziesięcioleci nigdy nie zdarzyło się, by rodzice aż tak energicznie i aktywnie angażowali się przeciwko polityce oświatowej rządu.

Christina Liu ze swoim synem

Christina Liu ze swoim synem

Christina Liu, z Parents Alliance of Ontario for Better Education mówi, że przeciwstawienie się programowi nauczania w szkołach jest czymś wyjątkowym wśród rodziców chińskiego pochodzenia.

- W naszej tradycji zawsze wpajano nam, że mamy szanować nauczycieli, że to, co nauczyciel mówi jest niepodważalne. Tym razem jednak musimy przełamać tę tradycję, bo to, czego chcą nauczać w szkołach jest zbyt ważne by pozostawić to swojemu biegowi twierdzi Christina Liu – Mówimy nie i uważamy, że nie ma drugiej szansy by się temu przeciwstawić.

Okazało się, że samoorganizujący się rodzice mają potężne możliwości nacisku na władze oświatowe prowincji. W ostatnim tygodniu byli w stanie zorganizować “szkolny strajk” w którym w proteście do szkół nie poszło dziesiątki tysięcy dzieci.

Według Toronto District School Board w ostatni czwartek odnotowano nieobecność w szkole o około 15 tysięcy dzieci więcej niż w ubiegłym tygodniu. W rejonie Thorncliffe aż 70 procent dzieci w ramach protestu nie zjawiło się w ławach szkolnych.

Rodzice zarzucają władzom oświatowym, że chcą uczyć mechaniki uprawiania seksu bez uzwględnienia emocjonalnych i uczuciowych uwarunkowań współżycia.

Michał Szczech z synem

Michał Szczech z synem

- Seks jest wyrazem miłości łączącej dwoje ludzi i jestem głęboko przekonany, że jest przestępstwem mówić dzieciom, że jest inaczej – mówi Michał Szczęch z Polish – Canadian Parents Association dziennikarkom “The Globe and Mail” – Niech ktoś zgadnie ile razy pojawia się słowo “miłość” w nowym programie nauczania wychowania seksualnego?

Okazuje się, że słowo “miłość” nie pada ani razu.

- Dla osób z polskiego środowiska, dla osób o korzeniach katolickich jest to naprawdę zadziwiajace – mówi Michał Szczęch – Dla nas seks jest wyrazem miłości. Jeżeli program nauczania oddziela miłość od aktywności seksualnej, to obawiam się, że nauczane w ten sposób nasze dzieci w dalszym życiu staną się emocjonalnymi kalekami.

“Miłość” nie jest jedynym słowem, którego brakuje. Słowo “para” pokazuje się tylko dwa razy. Natomiast króluje słowo “partner” i “partnerka” – te słowa w odniesieniu do związków seksualnych użewane są setki razy. Słowo “partner” jest używane też w biznesie. Partnerów możemy mieć wielu i możemy ich zmieniać w każdej chwili.

- Jest głęboki sens w miłości i seksualności, które są nierozłączne – podkreśla pan Szczęch – To tak naprawdę jest przestępstwo, gdy mówimy dzieciom, że jest inaczej, że miłość i seks nie łączą się ze sobą.

Christina Liu pomaga organizować się rodzicom na obrzeżach Toronto, ale także w takich miastach jak London czy Waterloo.

Liu martwi się, że jej dziewięcioletni syn będzie nauczany, że ekperymentowanie w seksie jest w porządku, że należy w nim szukać tylko przyjemności.

- Miałam seks zanim wyszłam za mąż – mówi Liu – Ale wiedziałam, że człowiek, z którym współżyłam jest tym, z którym chcę spędzić całe moje życie. To jest toco powiedziałam mojemu synowi, gdy zdecydowałam się, że nie pójdzie do szkoły w proteście przeciwko reformie edukacji seksualnej. Uczę go odpowiedzialności, że nie można tych spraw traktować lekko, że seks musi wiązać się z uczuciem, z miłością.

- Program zamiast uczyć miłości promuje bezpieczne “uprawianie seksu” bez zobowiązań. Nawet nie naucza dzieci, że seks z jednym człowiekiem zmniejsza możliwość zarażenia się infekcjami i chorobami – dodaje Christina Liu.

Garri Gershon z TDSB nie zgadza się ze stanowiskiem rodziców, że program omawia seks bez miłości i zaangażowania

- Nie zgadzam sie z tym – mówi – Program nauczania jest tylko wskazówką dla nauczycieli i dyrektorów szkół, a oni muszą wykazać się wrażliwością na potrzeby środowisk kulturowych, w których ich szkoły funkcjonują. Nauczyciele będą mówić o zdrowych relacjach między ludźmi i prezentować jakie relacje istnieją w różnych kulturach.

Pani Gershon ma nadzieję, że rozmowy z rodzicami na szczeblu wspólnotowym pomogą złagodzić stanowisko rodziców i ostudzić emocje.

Gershon zaryzykowałaby nawet twierdzenie, że niektórym rodzicom potrzebna jest edukacja seksualna tak, jak ich dzieciom.

sexdTrustee z TDSB przytacza tu fakt, że na spotkanie z pielęgniarką, która uczyła jak zachować higienę współżycia przyszła tak duża ilość osób ze środowisk muzułmańskich, że musiano zorganizować dodatkowe wykłady.

Tak więc urzędnicy wydają się sobie mądrzejsi od wszystkich.

Tymczasem Sarah Rommeo z Etobicoke, która należy do grupy rodziców skrzykniętych pod hasłem “Moje dziecko, mój wybór” (My Child My Choice) twierdzi, że przeszło 25 tysięcy rodziców z GTA chce we wrześniu wycofać swoje dzieci ze szkół publicznych, jeżeli władze nie wycofają się z reformy seksedukacji, przenosząc je do szkół prywatnych, szkół społecznych, albo w systemie nauczania w domu.

(Tekst powstał na podstawie artykułu w “The Globe and Mail”)